Wielki hejt na Amazona za "wykorzystywanie polskich pracowników". Najpierw wszyscy się cieszyli, że gigant tu inwestuje

[url=http://shutr.bz/16YHVTY]Amazon[/url] stawia w Polsce na tanią siłę roboczą
Amazon stawia w Polsce na tanią siłę roboczą Fot. shutterstock.com/Steve Jurvetson/flickr.com/http://bit.ly/18iJCi0/CC-BY http://bit.ly/9OyHtR
Amazon stworzy 6 tysięcy miejsc pracy w Polsce, z Niemiec przeniesie centra logistyczne – ta informacja wywołała sporo radości zarówno wśród internautów, przedsiębiorców, jak i polityków. Gdy jednak okazało się – choć nikt tego nie ukrywał – że Amazon przenosi do nas swoje centra, bo pracownicy są znacznie tańsi niż u zachodnich sąsiadów, na Amazona zaczęła się nagonka. Tylko dlaczego?


Amazon, przenosząc swoje centra logistyczne, stworzy 6 tysięcy miejsc pracy na stałe. To bardzo dużo, bo najwięksi polscy pracodawcy zatrudniają po kilkanaście, do kilkudziesięciu tysięcy osób. Dwa centra logistyczne – czyli de facto nadawanie paczek – mają zostać tu przeniesione z Niemiec.


Gdy "Puls Biznesu" podał tę informację, wiele osób bardzo się cieszyło, że tak znana i lubiana na świecie firma chce u nas coś robić. I jeszcze zatrudni tyle osób – fantastycznie. Ja wówczas podszedłem do informacji z rezerwą – i w swoim tekście wskazałem, ale bez nadmiernej zjadliwości, że Amazon przenosi do nas centra, bo polska siła robocza jest znacznie tańsza niż niemiecka.


Hejt na Amazona
Dosłownie kilka dni później zaczęły ukazywać się w ogólnopolskich mediach materiały na temat tego, jak to Amazon wykorzystywał swoich pracowników w Niemczech, czyli w domyśle – Polakom też raczej raju nie zagwarantuje. "Wprost" pisał, że Niemcy dostają 9 euro za godzinę, Polacy dostaną stawkę 10 zł/h. W artykule stwierdzono między innymi, że według wielu raportów i ocen polskiej gospodarki jesteśmy krajem "głównie taniej siły roboczej". I że założyciel Amazona Jeff Bezos myśli podobnie.


Prof. Krzysztof Rybiński mówił dla "Wprost":
Prof. Krzysztof Rybiński
Ekonomista, wypowiedź dla "Wprost"

Przestańmy onanizować się tym, że Amerykanie zatrudnią u nas kilka tysięcy pakowaczy, ładowaczy i segregatorów za kilkanaście złotych za godzinę. To śmieciowa praca, nie wymagająca żadnych kompetencji ani wykształcenia.


W ciągu minuty google'owania naliczyłem 5 tekstów sugerujących, że staniemy się "niewolnikami Amazona" bądź jesteśmy krajem taniej siły roboczej.

Wyborcza.biz napisała o okrutnych metodach (m.in. śledzenie pracowników GPS-em) stosowanych przez Amazona, Interia.pl – o tym, że Amazon chce wykorzystać Polskę. Również internauci nie szczędzą gorzkich słów i są oburzeni tym, że do Polski przenosi się centra logistyczne tylko dlatego, że mamy tanią siłę roboczą.

Chris  Antyweb
Komentarz z serwisu Antyweb.pl

Po co mają płacić niemcowi 4x więcej za to samo, jak murzyn polski zrobi prawie za darmo


Jaś i Małgosia
Komentarz z serwisu antyweb.pl

Jasne, u nas będzie wyjątkowo, wynagrodzenie na pewno będzie "odpowiednie"...


Grzegorz

Z tym Amazonem to nie hejt. To dosadne stwierdzenie, ze coś tu jest nie tak.


szxrxmyszy 
Komentarz z serwisu wyborcza.pl

To się nazywa profesjonalnie *kapitalizm*. Ten prawdziwy, nie z prospektów reklamowych.


Wi-59
Komentarz z serwisu Wprost.pl

Wolą przenieść zakłady do Polski bo im się opłaca ,bo Polak może pracować za 2-euro i to jeszcze w Polsce i opłaca, tak nas poniżają


Nagle od euforii dotyczącej wielu miejsc pracy, przeszliśmy do ostrej krytyki firmy, zarzucając jej wykorzystywanie polskich pracowników i mówiąc o "poniżeniu". Chociaż centra nawet jeszcze nie zaczęły działać.

Po co ta nienawiść?
W całej dyskusji pojawiają się na szczęście głosy wyważone – przypominające, że to nie wina Amazona, że polscy pracownicy są tani. Dziennikarze i internauci skupili się na samej firmie, zamiast zastanowić się nad tym, czemu wciąż konkurujemy z Zachodem głównie tanią siłą roboczą i tym, jak ten fakt zmienić.

Ten hejt na Amazona skrytykował znany bloger i przedsiębiorca Artur Kurasiński. Na swoim profilu na Facebooku napisał:

Nie rozumiem hejtu na Amazona, ze otwiera sobie w Polsce magazyn. Polska profilami okiennymi, rolnictwem, węglem i tania sila roboczą stoi. Koniec i kropka. Tylko to AD 2013 jestesmy w stanie zaoferowac swiatu - taniego pracownika. Światowej klasy uniwersytetów, złóż ropy czy swietnych globalnych marek, ktore samodzielnie dzwigaja gospodarke jakos nie mamy. Honoru Polski broni Pan Ziutek.


Reakcja ta jest oczywiście nieco przesadzona – bo niewątpliwie Polska światu ma do zaoferowania więcej niż taniego pracownika. Ale z pierwszym zdaniem trzeba się zgodzić w stu procentach – hejt na Amazona za to, że wykorzystuje taką sytuację, jest bezsensowny.

"Tanią siłę" wykorzystuje wiele firm, a Polacy zarabiają za mało. To nawet nie opinia, to fakt – który widać w niedawno opublikowanych badaniach Eurostatu. Nasze pensje nie rosną tak szybko, jak powinny, zarówno w porównaniu z innymi narodami UE, jak i w porównaniu ze wzrostem wydajności naszej pracy.

Faktem też jest, że trudno u nas o innowacje czy wysokiej jakości akademicką edukację. Nie zgodziłbym się, że brak nam globalnych marek – jest bowiem dr Irena Eris, która niedawno wstąpiła do klubu najbardziej luksusowych marek świata, jest KGHM, które właśnie rozpoczęło globalną ekspansję, jest Famur – jeden ze światowych liderów produkcji maszyn górniczych, mamy Solarisa, bydgoską PESĘ czy ubraniowe Local Heroes – w ich ciuchach chodzi m.in. Rihanna.

Hejtować Amazona nie ma sensu także z innego powodu. To nie ich wina, że w Polsce jest tak, a nie inaczej. Trudno mieć do firmy pretensje, że jeśli może robić biznes taniej – a niewykluczone, że i efektywniej – to tak zrobi. Pretensje można mieć dopiero wtedy, kiedy jakakolwiek firma zacznie przy okazji łamać prawa pracownika bądź prawa człowieka.

Cieszmy się z rozsądkiem
W swoim poprzednim felietonie na ten temat zawarłem pytanie "czy jest się z czego cieszyć". Pytanie to, mam nadzieję, nie celowo, zostało powtórzone w zasadzie w większości tekstów o tym, że Amazon wykorzysta polską tanią siłę roboczą. W większości tekstów konkluzja jest taka, że cieszyć się nie ma z czego, bo straszni z nas frajerzy.

Dzisiaj, tak jak poprzednio, napiszę: jest się z czego cieszyć. W kraju mamy wciąż wysokie bezrobocie na poziomie 14 proc., więc z każdego tak dużego, dającego pracę przedsięwzięcia, trzeba się cieszyć. Ale nie znaczy to, że powinniśmy "onanizować się", jak to określił prof. Rybiński, taką inwestycją.

Wręcz przeciwnie – trzeba na nią, i siebie przy okazji, uczciwie spojrzeć. Z dystansem. Przeanalizować, ocenić, wyciągnąć wnioski. I zacząć wreszcie rozmawiać o tym, jak można uczynić Polskę konkurencyjną nie tylko dzięki taniej sile roboczej – a w tym hejtowanie raczej nie pomoże. Może tylko potencjalnych inwestorów zniechęcić.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...