
Nie tylko polski przemysł zbrojeniowy potrafi przyprawić o ból głowy. Swoje problemy ze zbrojeniówką ma także Szwecja. Tamtejsze media wyśledziły, że państwowa agencja pomaga budować fabrykę rakiet jednej z najbrutalniejszych dyktatur świata, a rząd udaje, że nie ma o niczym podejścia. Dziś w związku z aferą ze stanowiskiem pożegnał się szwedzki minister obrony, Sten Tolgfors.
REKLAMA
FOI (szw. Totalförsvarets forskningsinstitut) - Szwecka Agencja Badań nad Obronnością. Rządowy organ zajmujący się rozwojem i badaniami nad technologią militarną, a także wojskowymi analizami. Odpowiada przed ministerstwem obrony.
Na początku marca publiczne Sveriges Radio podało, że rządowa agencja FOI pomaga Arabii Saudyjskiej w budowie potężnego ośrodka zbrojeniowego. Informację tę potwierdzać miały setki tajnych dokumentów i rozmów z urzędnikami, do których dotarli dziennikarze. - To dosyć niezwykłe, że Szwecja w taki sposób wspiera dyktaturę pokroju Arabii Saudyjska – komentował spiker.
Wiadomość rozpętała prawdziwą burzę w mediach i parlamencie. W przeszłości Szwedzi sprzedali już broń Saudom, a Rijad jest ich największym partnerem handlowym na Bliskim Wschodzie. Współpraca w tworzeniu wojskowej fabryki produkującej torpedy i pociski przeciwczołgowe to już jednak inna kategoria. Zwłaszcza, gdy utrzymuje się wszystko w takiej tajemnicy.
Projekt, jeszcze nieukończony, miał funkcjonować pod kryptonimem „Samum” - gwałtowny, gorący wiatr.
Wyparcie
Państwowi urzędnicy momentalnie zaprzeczyli rewelacjom. - Taki projekt nigdy nie istniał. Nie chcę dyskutować na temat tego, co mogło, a co nie mogło wystąpić w relacjach między Szwecją a Arabią Saudyjską. To jest zastrzeżony temat – stanowczo stwierdził dyrektor FOI, Jan-Olof Lind. Podobnie stanowisko przyjęło ministerstwo obrony. Ale ta wersja nie mogła się zbyt długo bronić.
Państwowi urzędnicy momentalnie zaprzeczyli rewelacjom. - Taki projekt nigdy nie istniał. Nie chcę dyskutować na temat tego, co mogło, a co nie mogło wystąpić w relacjach między Szwecją a Arabią Saudyjską. To jest zastrzeżony temat – stanowczo stwierdził dyrektor FOI, Jan-Olof Lind. Podobnie stanowisko przyjęło ministerstwo obrony. Ale ta wersja nie mogła się zbyt długo bronić.
- Gdybym miał zaprzeczyć waszym informacjom, musiałbym powiedzieć, że dokumenty, które posiadacie, są fałszywe. A nie są – przyznał dziennikarzom były pracownik FOI Dick Straeng, który miał nadzorować „Samum” do 2010 roku. - Tutaj na przykład macie dokument podpisany przez dyrektora [Linda] i wysłany do ministerstwa obrony – dodał.
Reporterzy Sveriges Radio z czasem ujawniali kolejne elementy skandalu. Według nich, agencja FOI rozpoczęło prace nad projektem w 2007 roku. Dwa lata później przekazała go prywatnej firmie, którą za pieniądze pożyczone od szwedzkiego wywiadu założył jeden z jej pracowników. Powód? Obawa przed „prawnymi ograniczeniami”. Agencja nie chciała też, by ktoś powiązał umowę z rządem.
Zawstydzenie
Afera oburzyła opinię publiczną i mocno ożywiła opozycję. - Sprawę musi zbadać prokuratura. Szwecja nie może niszczyć swojej reputacji wspierając armie takich krajów jak Arabia Saudyjska – powiedział wiceszef Partii Zielonych, Gustav Fridolin. Wtórowali mu inni parlamentarzyści, nawet ci związani z rządzącą koalicją – centro-prawicowym Przymierzem.
Zawstydzenie
Afera oburzyła opinię publiczną i mocno ożywiła opozycję. - Sprawę musi zbadać prokuratura. Szwecja nie może niszczyć swojej reputacji wspierając armie takich krajów jak Arabia Saudyjska – powiedział wiceszef Partii Zielonych, Gustav Fridolin. Wtórowali mu inni parlamentarzyści, nawet ci związani z rządzącą koalicją – centro-prawicowym Przymierzem.
W trakcie drugiej wojny światowej neutralna Szwecja sprzedawała ogromne ilości rudy żelaza Niemcom, co znacznie wspomagało ich przemysł zbrojeniowy. Niektórzy historycy sądzą, że bez szwedzkiego metalu Hitler przegrałby znacznie wcześniej. Dla wielu
Szwedów to wyjątkowo wstydliwa karta w historii ich państwa. Nic więc dziwnego, że współpraca z Arabią Saudyjską – jedną z najbardziej represyjnych dyktatur świata – wywołuje spory niesmak.
Honorowa dymisja?
Duża część krytyki skoncentrowała się na ministrze obrony, Stenie Tolgforsie. Prasa nie wierzyła, że nic nie wiedział o działaniach FOI – organ ten odpowiada w końcu jego resortowi. W zeszłym tygodniu prokuratura rozpoczęła wstępne w tej sprawie wstępne śledztwo. W środę dziennikarze gazety „Aftonbladet” opublikowali kolejne przecieki – według jednego ze świadków, pracownicy ministerstwa trzymali Tolgforsa z daleka od rozmów z saudyjskimi generałami („żeby go chronić”), a najważniejsze dokumenty podpisywała zamiast niego jedna z urzędniczek.
Duża część krytyki skoncentrowała się na ministrze obrony, Stenie Tolgforsie. Prasa nie wierzyła, że nic nie wiedział o działaniach FOI – organ ten odpowiada w końcu jego resortowi. W zeszłym tygodniu prokuratura rozpoczęła wstępne w tej sprawie wstępne śledztwo. W środę dziennikarze gazety „Aftonbladet” opublikowali kolejne przecieki – według jednego ze świadków, pracownicy ministerstwa trzymali Tolgforsa z daleka od rozmów z saudyjskimi generałami („żeby go chronić”), a najważniejsze dokumenty podpisywała zamiast niego jedna z urzędniczek.
Bombowa sprzedaż. I to w kryzysie
Dziś, uginając się pod presją, Tolgfors złożył rezygnację. - Cieszę się, że mogłem być częścią sił zbrojnych, ale od kilku miesięcy zastanawiałem się nad odejściem. Moja energia powoli odpływała. Medialna wrzawa w ostatnich tygodniach przelała czarę – tłumaczył.
Dziś, uginając się pod presją, Tolgfors złożył rezygnację. - Cieszę się, że mogłem być częścią sił zbrojnych, ale od kilku miesięcy zastanawiałem się nad odejściem. Moja energia powoli odpływała. Medialna wrzawa w ostatnich tygodniach przelała czarę – tłumaczył.
- Można powiedzieć, że w miarę rozwoju tej historii Tolgfors stał się zbyt dużym obciążeniem dla koalicji. Jego dymisja przyniesie ulgę nie tylko jemu, ale także premierowi Reinfeldtowi – mówił szwedzkiemu portalowi thelocal.se politolog Ulf Bjereld. - Teraz śledztwo wykaże, czy powinien ponieść odpowiedzialność za całą aferę. Pojawiały się pytania, na które nie potrafił odpowiedzieć – dodał.