
W miniony czwartek związki zawodowe, które zrzeszają pracowników pogrążonej w kryzysie finansowym Kompanii Węglowej, ogłosiły pogotowie strajkowe, przekonując, że zarząd spółki nie przejmuje się losem zatrudnionych w niej osób i "traktuje je przedmiotowo". Zaledwie dwa dni później szefowie związków polecieli do... Japonii, by debatować tam o zagrożeniach, jakie wiążą się z wykorzystywaniem energii atomowej. Podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni sfinansował zarząd Kompanii Węglowej.
REKLAMA
"Gazeta Wyborcza" ustaliła, że w podróż do Japonii (łączny koszt to kilkanaście tysięcy złotych) wyruszyli lider związku "Kadra" Grzegorz Herwy oraz szef górniczej "Solidarności" Jarosław Grzesik. Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej, wyjaśnił, że decyzja o wysłaniu przedstawicieli związków na japońską konferencję zapadła wiele miesięcy temu. Miała ją zatwierdzić była prezes spółki Jolanta Strzelec-Łobodzińska.
Związkowi liderzy polecieli do Kraju Kwitnącej Wiśni zaledwie dwa dni po ogłoszeniu pogotowia strajkowego. Informując w czwartek o jego wprowadzeniu, Grzesik podkreślił, że zarząd Kompanii Węglowej łamie zasady dialogu społecznego oraz zawarte wcześniej porozumienia, w związku z czym on "nie może biernie stać z boku".
Nie wiadomo tylko, czy droga podróż do Japonii, finansowana pieniędzmi wyłożonymi przez ten sam zarząd Kompanii Węglowej, jest właśnie tym rodzajem działania, jakiego oczekiwali od Grzesika górnicy z "Solidarności".
Sam Grzesik nie widzi w swoim postępowaniu niczego niestosownego. – Jedno nie ma nic wspólnego z drugim. Zaproszenie na konferencję dostaliśmy już rok temu, więc musieliśmy zorganizować wyjazd. A protest to świeża sprawa, na szczęście na miejscu są koledzy, którym ufam – oznajmił szef górniczej "Solidarności".
źródło: Wyborcza.pl
