![Samobójstwa to problem, który dotyka także [url=http://tinyurl.com/mfr5tp9]dzieci[/url]](https://m.natemat.pl/9a7a485e3f643ccc18cf71fc0880806d,1500,0,0,0.jpg)
Stereotyp człowieka, który chce targnąć się na swoje życie, jawi nam się jako sfrustrowany i zrezygnowany 40-latek przygnieciony długami i lawiną problemów w życiu osobistym. Wyobraźmy więc sobie, że próby samobójcze podejmują nawet siedmiolatkowie. Nie, nie wyobrażajmy sobie tego. Tak po prostu jest. Co pcha dziecko do tego, by chciało przestać żyć? Jak mu pomóc?
REKLAMA
Niemal każdego dnia jeden nastolatek w Polsce podejmuje próbę samobójczą. Statystyka z roku na rok szybuje w górę, a problem dotyczy, niestety, także dzieci sporo młodszych – nawet tych, które ledwo co poszły do szkoły.
Dzieci trują się, odurzają, łykają tabletki, wyskakują z okna. Wyścig szczurów – dla dziecka zwrot nieznany, ale już dający się odczuć w jego króciutkim życiu – zaczyna się dzisiaj już w przedszkolu.
Dlaczego siedmiolatkowie chcą targnąć się na swoje życie? Czy w ten sposób chcą zwrócić na siebie uwagę, czy naprawdę chcą przestać żyć? Jak nie pomylić agresji, czy lenistwa z depresją? Tak, depresją. Nie myślmy, że tylko dorośli mogą popadać w depresyjne stany. Dzieci – choć chcemy, by były zawsze uśmiechnięte i chętne do nauki, czy zabawy – również mogą na nią zachorować.
O tym wszystkim porozmawialiśmy z Agnieszką Stein – psycholog dla rodziców i dzieci, współzałożycielką strony DzikieDzieci.pl. Agnieszka Stein przed rokiem ogłosiła książkę "Dzieci z bliską" – pierwszą na polskim rynku traktującą o rodzicielstwie bliskości.
Jakie problemy mogą kłębić się w głowie sześciolatka, że jedyne rozwiązanie, jakie widzi to po prostu umrzeć?
Dziecko może czuć, że nie ma innego wyjścia. Myśli, że gdyby umarło, to te jego problemy po prostu się skończą, wszystko się rozwiąże. I jeśli długo, długo nie otrzymuje pomocy z zewnątrz, w końcu zdecyduje się na taki krok.
Czy takie historie zdarzają się tylko w rodzinach patologicznych?
Nie. To może zdarzyć się np. w rodzinie, w której jest jakiś konflikt, choroba, trudność, problem. Coś, czym jej członkowie bardzo mocno się zajmują. Dziecko myśli sobie wówczas, że nikt go nie słucha, nikt go nie rozumie, widzi, jak rodzice są zajęci swoimi problemami i nie mają czasu się nim zająć. Ma wtedy poczucie, że jego problemy są mało ważne i nikt się nimi nie interesuje.
Jakie mogą być dokładne powody, dla których dzieci chcą targnąć się na swoje życie? Zbyt duże oczekiwania rodziców? Problemy wśród rówieśników, w szkole?
Nie do końca. To nie tak, że jedna przykrość, jeden impuls sprawia, że dziecku wpada do głowy taki pomysł. To są sprawy, które ciągną się długo. Najczęściej problem jest złożony. Jest jakaś pierwsza przyczyna, która tworzy w dziecku zadrę. Z kolei jego próby poradzenia sobie z jakimś wewnętrznym problemem rodzice często odbierają, np. jako złe zachowanie, niegrzeczność. Te wszystkie emocje się w dziecku zbierają, kumulują i nawarstwiają.
Na ile te próby samobójcze obliczone są na zwrócenie uwagi na siebie, na pewien problem, a na ile, by faktycznie odebrać sobie życie?
Myślę, że większość dzieci ma zamiar zwrócenia na siebie uwagi dorosłych. One w zasadzie nie do końca wiedzą co znaczy, że umrą. Dziecko niby teoretycznie rozumie na czym polega śmierć, ale ta pełna świadomość dopiero się w nim rozwija. W ten sposób chce zwrócić na siebie uwagę, liczy, że po tej próbie ktoś je odratuje, znajdzie. Myślę, że dzieci, które podejmują próbę samobójczą z zamysłem odebrania sobie życia, jest naprawdę znikoma ilość.
Jak może wyglądać próba samobójcza dziecka?
Najczęściej ono się truje – różnymi rzeczami: substancjami, płynami, pastylkami. Dlaczego? Bo to właśnie jest sposób, który daje szansę na odratowanie dziecka. Wydaje mi się, że ono na poziomie podświadomości zdaje sobie sprawę, że taka próba jest mniej kategoryczna, nazwałabym ją "odwołalną".
Zdarza się też, że dzieci próbują podciąć sobie żyły. Natomiast sytuacje, nazwijmy je, ekstremalne zdarzają się dużo rzadziej. Jest ich niewiele, ale niestety zdarzają się. Przypomina mi się sprawa dziecka, które powiesiło się w swoim pokoiku i była to próba skuteczna. Kolejny przykład dziecka, które rzuciło się pod samochód. Bywa także sporo przypadków, gdy dzieci skaczą z jakiejś dużej wysokości, np. z okna.
Chciałbym zapytać o kwestię depresji, choroby, która może dotknąć nie tylko dorosłego, ale i właśnie dziecko. To ona najczęściej jest na początku tego łańcuszka, który kończy się próbą samobójczą.
My dorośli mamy mnóstwo określeń na, czasem bardzo różne, zachowania naszych dzieci – lenistwo, agresja, nadpobudliwość. My chcielibyśmy mieć wszystko nazwane, określone.
Tymczasem musimy przyjąć do wiadomości, że dziecko takim, a nie innym zachowaniem chce nam coś zakomunikować. Ono nie ma woli bycia "złym dzieckiem". I jeżeli z czymś sobie nie radzi, chce to w pewien zakomunikować. Na przykład właśnie agresywnym zachowaniem, czy tym pozornym "lenistwem".
A tylko od nas zależy, czy i jak mu w tym problemie pomożemy. My, jako ludzie dorośli, mamy już jakiś bagaż doświadczeń, wiemy jak sobie z pewnymi problemami radzić. Dziecko tej wiedzy jeszcze nie posiada.
Codziennie w Polsce samobójstwo próbuje popełnić co najmniej jedno dziecko. Ale ta statystyka obejmuje także nastolatków. Jak jest z próbami samobójczymi wśród dzieci młodszych, powiedzmy w wieku 6-12 lat?
Wszystko zależy od definicji tej próby samobójczej. Na przykład jeżeli dziecko jest małe i ma niewielkie zrozumienie dla rzeczywistości i np. połknie jedną tabletkę aspiryny i powie potem, że ono chciało umrzeć i dlatego tę tabletkę połknęło, to taki wypadek również zaliczamy jako próbę odebrania sobie życia.
Trudno więc stworzyć jakąś wiarygodną statystykę w tej materii – wszystko zależy od tego, jak te dane będziemy zbierać. Dzieci poniżej szóstego-siódmego roku życia w ogóle nie próbują, nie mają po prostu takiej samoświadomości, rozumienia, by wpaść na taki pomysł. Dzieci nieco starsze – już niestety tak.
Pozostaje jeszcze kwestia samoświadomości. W jakim stanie znajduje się dziecko, które chce odebrać sobie życie?
Próby samobójcze – w ogóle, nie tylko dzieci – najczęściej dokonywane są w akcie najwyższej desperacji, pod wpływem bardzo silnych emocji, w zmienionym stanie świadomości. Nawet osoba dorosła nie myśli do końca trzeźwo, gdy targa się na własne życie. Depresja też jest takim stanem, w którym nie myślimy na chłodno.
A jeśli chodzi o dzieci, to przed próbą odebrania sobie życia bardzo dużo z nich odurza się, wypija alkohol. I one też te próby samobójcze wykonują przy małej świadomości.
Jak więc pomóc naszemu dziecku, gdy widzimy, że z czymś sobie nie radzi – nie chce odrabiać lekcji, zachowuje się agresywnie? Jak nie zlekceważyć kłopotu mówiąc, że jest zwyczajnie nadpobudliwe, albo niegrzeczne?
Przede wszystkim cały czas zwracać uwagę, troszczyć się, rozmawiać. I obserwować. Wtedy po prostu będziemy wiedzieć, czy dziecko ma jakiś problem, nie będziemy musieli się niczego domyślać.
W zapobieganiu jest ważne aby trudności dziecka traktować jak sytuację, w której dziecko potrzebuje pomocy, a nie kary czy dyscyplinowania. Ważne jest też, by nie tworzyć zbyt mocnych oczekiwań dotyczących tego, jak dziecko może się zachowywać, co może komunikować, żeby nie stworzyć sytuacji, kiedy dziecko swoje trudności będzie przed rodzicem ukrywać z obawy przez jego dezaprobatą.
