
Wywodząca się z Wrocławia firma to jeden z liderów na rynku chemii budowlanej. Selena przeczy opinii, że polska firma nie jest w stanie odnieść globalnego sukcesu. Może, ale potrzebuje mądrych zarządców i konsekwentnego realizowania strategii. Jednak nie można na tym poprzestać, bo przecież mamy znacznie większy potencjał niż tylko kilka globalnych firm.
REKLAMA
Z niewielkiej studenckiej spółki handlującej czym tylko się dało, wyrósł ogromny biznes sprzedający swoje towary w 70 krajach i ścigający się z gigantami branży. A całe imperium jest zarządzane z Wrocławia przez Krzysztofa Domareckiego, prawnika, który studiował też filozofię. Przed założeniem Seleny pracował na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie zajmował się m.in. sądownictwem konstytucyjnym. Później współorganizował wycieczki studenckie do Indii i zajmował się handlem, głównie komputerami i oprogramowaniem.
Jednak tworzący tamtą firmę koledzy postanowili pójść swoimi ścieżkami. Krzysztof Domarecki postanowił poszukać nowego rynku i wybrał – chemia budowlana. Zduszony przez centralne planowanie rynek budowlany rozkwitł i Selena stała się jednym z beneficjentów tego boomu. Założona w 1992 roku firma najpierw zajmowała się importem, ale szybko musiała stanąć do walki o swoją pozycję.
Domarecki uznał, że najskuteczniej będzie w stanie walczyć jakością i to na nią postawił. Po kilku latach polski rynek stał się dla spółki zbyt mały, dlatego zaczęto rozglądać się za rynkami zbytu poza krajem. Dlatego prezes przekazał stery krajowego oddziału jednemu z zaufanych menadżerów i sam zajął się zagraniczną ekspansją. Po 10 latach postanowił wejść na najbardziej dynamiczny rynek – do Chin.
Według biznesmena to tam europejskie firmy powinny szukać szans na rozwój.
– Europa nie docenia Azji i nie zauważa jak Azja szybko się rozwija. W Europie przez ostatnie 5 lat główna agenda to jest kryzys gospodarczy (…), natomiast Azja w tym czasie nieprawdopodobnie szybko się rozwija i nawet jeśli rozwija się nieco wolniej, to cały czas idzie do przodu, więc w tym sensie nie zauważamy, że stajemy się peryferią świata – wyjaśniał Krzysztof Domarecki w rozmowie z portalem polska-azja.pl.
– Europa nie docenia Azji i nie zauważa jak Azja szybko się rozwija. W Europie przez ostatnie 5 lat główna agenda to jest kryzys gospodarczy (…), natomiast Azja w tym czasie nieprawdopodobnie szybko się rozwija i nawet jeśli rozwija się nieco wolniej, to cały czas idzie do przodu, więc w tym sensie nie zauważamy, że stajemy się peryferią świata – wyjaśniał Krzysztof Domarecki w rozmowie z portalem polska-azja.pl.
Jednak nawet najbardziej ludny kraj świata to za mało. Dlatego Grupa Selena opiera się na kilku kluczowych filarach. Poza Chinami to jeszcze Korea Południowa, Brazylia i Włochy. Fabrykami tam również kierują Polacy, ale ekipy robotników pochodzą z lokalnego rynku. Wkrótce Selena uruchomi fundację, która będzie pomagała absolwentom polskich uczelni zdobywać doświadczenia za granicą, by później móc przenieść dobre wzorce na polski rynek.
Ale w kraju istnieje spory opór materii przeciwko temu. – Barierą naszego rozwoju jest nasz stosunek do kapitału i kapitalizmu, wzięty jeszcze z PRL-u – mówił Domarecki na Kongresie Obywatelskim.
– Domarecki jest przede wszystkim skuteczny. Do tego jest w pewnym stopniu wizjonerem – ocenia Miłosz Węglewski z działu Biznes w "Newsweeku". – Poza tym dobrze przewiduje trendy, zmiany w globalnym rynku. Dobrze wyczuł, że rozwojowymi rynkami są kraje BRICs. W tej branży kluczem są niskie koszty, a nie marka. Dlatego fakt, że coś jest produkowane przez polską firmę nie stanowi problemu – ocenia.
Sukces Seleny może stanowić doskonały kierunkowskaz dla aspirujących przedsiębiorców z Polski. – Nasi biznesmeni mogą uczyć się tego, że naturalnym kierunkiem naszej ekspansji jest Wschód. Polskim firmom trudno byłoby konkurować na Zachodzie, ale na Wschodzie wciąż mogą sporo zdziałać – jak Selena – podpowiada Węglewski.
Sprzedażą produkowanych w fabrykach pianek i klejów zajmuje się 30 firm, które działają na 70 rynkach krajowych. Wszędzie – poza Niemcami – pod polską marką. Jak wyjaśniał na Kongresie Obywatelskim Domarecki, nasi zachodni sąsiedzi nadal mają do nas niewielkie zaufanie i nawet jakość produktów nie jest w stanie ich przekonać.
Pieniądze na międzynarodową ekspansję pozyskał między innymi z warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, gdzie od 2008 roku notowana jest Selena. I chociaż od początku obecności na parkiecie straciła kilkanaście procent, to od zeszłego roku kurs rośnie. Wydaje się, że inwestorzy dobrze oceniają strategię rozwojową Domareckiego.
A ta daleka jest od technokratycznego zarządzania za pomocą Excela. W biznesowej strategii, a szczególnie w wypowiedziach szefa rady nadzorczej Seleny (chociaż wszyscy mówią o nim "prezes"), widać wyraźne zacięcie filozoficzne, by nie powiedzieć wizjonerskie. Podczas spotkania z dziennikarzem "Pulsu Biznesu" nie chciał mówić o przeszłości, ale raczej kreślić plany na przyszłość, opowiadać o tajnikach sukcesu, a nie o tym, czy rzeczywiście jeździ starym fordem mondeo (nie jeździ, ma mercedesa).
I chociaż majątek Domareckiego jest wyceniany na 245 mln zł, czyli mniej niż wielu innych firm w naszym kraju, to właśnie on stworzył jeden z nielicznych polskich koncernów międzynarodowych. Pokazał, że polskie przedsiębiorstwo może być innowacyjne.
