Na razie górą w wewnątrzpartyjnym starciu jest Donald Tusk, ale Grzegorz Schetyna nie powiedział jeszcze ostatniego zdania.
Na razie górą w wewnątrzpartyjnym starciu jest Donald Tusk, ale Grzegorz Schetyna nie powiedział jeszcze ostatniego zdania. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Zarząd Krajowy Platformy Obywatelskiej zdecydował, że na Dolnym Śląsku nic się nie stało – tak w skrócie można podsumować efekty 7-godzinnych obrad. Politycy uznali, że wybory, w których zwyciężył Jacek Protasiewicz nie muszą zostać powtórzone. Zawieszono tylko i wysłano do Sądu Koleżeńskiego bohaterów nagrań – zarówno nagranych, jaki i nagrywających.

REKLAMA
Odbywające się w Kancelarii Premiera obrady Zarządu Krajowego Platformy Obywatelskiej miały być według niektórych ostateczną rozgrywką między Grzegorzem Schetyną a Donaldem Tuskiem. Ale pewne jest, że walka nadal będzie trwała, chociaż wyraźnie widać, kto wyszedł z tej potyczki z większymi obrażeniami. Zarząd nie przyjął postulatów, które zgłaszał m.in. Rafał Grupiński (stronnik Schetyny), proponując powtórzenie zjazdu wyborczego na Dolnym Śląsku.
Nie potwierdziły się też pogłoski o planach wprowadzenia zarządu komisarycznego w regionie, co oznaczałoby, że Schetyna przegrał, ale udało się zadać rany Jackowi Protasiewiczowi. Dlatego decyzja o utrzymaniu wyników wyborów w regionie dolnośląskim oznacza, że pozycja Schetyny słabnie. Ale za wcześnie, by wieścić jego upadek.
Wielu komentatorów spodziewało się jednak bardziej stanowczej reakcji, niż tylko zawieszenia i wysłania do Sądu Koleżeńskiego bohaterów słynnych taśm. Te konsekwencje dotknęły zarówno nagrywających, jak i nagrywanych: Edwarda Klimka, Pawła Frosta, Norberta Wojnarowskiego, Michała Jarosa i Tomasza Borkowskiego.
logo
Fot. Screen z Twittera

logo
Fot. Screen z Twittera

logo
Fot. Screen z Twittera

logo
Fot. Screen z Twittera