nieistniejąca już strona netkampus.pl

Strony typu „spotted” mają swoją świetność już dawno za sobą, lecz jedna z nich próbuje na nowo podgrzać atmosferę wokół siebie. Autorzy fanpage'a związanego z warszawską Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego, czyli „Spotted: SGGW”, postanowili wziąć przykład z początków portalu Marka Zuckerberga i "wykraść" zdjęcia studentek swojej uczelni, aby później wrzucić je osobną na stronę i zapytać internautów o to, która z nich jest gorętsza.

REKLAMA
„Jeśli tam jesteś oznacza to że Twoje konto na Facebooku jest słabo zabezpieczone (a raczej sprywatyzowane). Wygląda to mniej więcej tak, że każdy może wejść na Twój profil i ściągnąć zdjęcie w dobrej rozdzielczości czy sprawdzić informacje gdzie mieszkasz, co lubisz, jakie masz zainteresowania etc. Zmień to jak najszybciej” uprzejmie radzą autorzy strony netkampus.pl, która zachęca do porównywania atrakcyjności studentek SGGW.
Która gorętsza?
Formuła jest bardzo prosta. Na środku ekranu pojawiają się obok siebie dwa zdjęcia dziewczyn. Klikając na jedno z nich, oddaje się głos na konkretną kandydatkę, u dołu zdjęć natomiast widnieje licznik przegranych i wygranych "pojedynków" na urodę. Im więcej zwycięstw, tym większa atrakcyjność w oczach internautów. W szczycie popularności stronę przeglądało 635 osób, czym założyciele nie omieszkali się pochwalić.
Mało kto pamięta, ale dokładnie w taki sam sposób zaczynał Facebook. W październiku 2003 roku, Mark Zuckerberg wraz z trzema kolegami ze studiów założył Facemash, czyli porównywarkę działającą na zasadzie „hot or not”, która pozwalała zestawić ze sobą losowo wybrane twarze dwóch studentek Harwardu i zdecydować, która z nich jest atrakcyjniejsza. Zdjęcia dziewczyn zostały do tego celu ściągnięte z uniwersyteckich serwerów.
Nasz polski Facemash
Podobny proceder miał miejsce w przypadku najsłynniejszej polskiej wersji Facemasha, stworzonej przez studentów Politechniki Wrocławskiej. Naśladowcy Zuckerberga ściągnęli zdjęcia z systemu Edukacja.CL, który pozwala drogą elektroniczną obsługiwać studentów PWr. Żeby wejść na Facemasha, trzeba było mieć uczelniany adres e-mail. Na stronie umieszczone zostały zdjęcia studentek, które można było porównywać i decydować, która jest bardziej gorąca. Władze uczelni groziły zawiadomieniem prokuratury i srogimi karami dla twórców.
Czy tak stanie się również z powstałym wczoraj „facemashem” SGGW? Raczej nie, ponieważ zdjęcia tak naprawdę nie zostały nikomu nielegalnie wykradzione z serwerów. Publikując cokolwiek na Facebooku i oznaczając to jako „publiczne” ryzykujemy kradzież zdjęcia i "dzięki temu" możemy przegrywać lub wygrywać pojedynki na urodę, nic o tym nie wiedząc.