Zakaz noszenia masek podczas zgromadzeń publicznych? Chciałoby się ścigać bandytów, ale...
Zakaz noszenia masek podczas zgromadzeń publicznych? Chciałoby się ścigać bandytów, ale... Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Po 11 listopada znowu wraca dyskusja o tym, by zakazać zasłaniania twarzy podczas demonstracji, manifestacji, marszy i innych tego typu wydarzeń. I chociaż dziś wydaje się oczywiste, że taki zakaz powinien być, by ścigać bandytów, to zawsze istnieje druga strona, która... zasłania twarze, bo po prostu się boi. Pobić i zemsty ludzi – tak jak homoseksualiści i antyfaszyści.

REKLAMA
Dla Tomasza Lisa zupełnie oczywiste jest dzisiaj, że zakaz zasłaniania twarzy należy wprowadzić. Wydarzenia z Marszu Niepodległości 2013 tę konieczność pokazały – liczni, zamaskowani bandyci zaczęli dewastować miasto i dopuścili się ataku na ambasadę. A policja często, nawet mając monitoring, nie będzie w stanie ustalić tożsamości sprawców – bo twarze zasłonili chustami i kapturami.

Zakaz zakrywania twarzy jest oczywisty. Jakiś "wybitny" myśliciel stwierdził dziś w Tok FM, że zakaz jest bzdurny, bo przecież gdy się go wprowadzi, to także policjanci nie będą mogli nosić hełmów i kasków. Czegoś głupszego dawno nie słyszałem. Równie dobrze można powiedzieć, że ograniczenia prędkości są bez sensu, bo jak się je wprowadzi, to policja nie będzie mogła ścigać piratów drogowych. Rozumiem, że bandyci są w większości brzydcy, ale to za mało, by pozwolić im ukrywać twarze. Niech ich zobaczą! Zakładają kominiarki, to ich wyławiamy z tłumu albo od razu rozwiązujemy demonstracje. Proste. Albo to są ulice dla zwykłych ludzi albo dla bandytów. CZYTAJ WIĘCEJ

Taki jesteś kozak, to się pokaż
Powód, dla którego narodowcy noszą maski, jest oczywisty – nie chcą zostać zidentyfikowani przez policję czy jakiekolwiek inne służby. Skoro, jak deklarują, idą na ulice wyrażać swój patriotyzm i miłość do Ojczyzny, to chyba powinni to robić dumnie, z podniesioną głową i odsłoniętą twarzą – a nie, niczym rabusie ze starych filmów, zasłaniać się chustkami. Narodowcu, chcesz pokazać, jaki z Ciebie prawdziwy Polak – pokaż się cały, a nie widzę tylko Twoje oczy! Patrzące, czy budka strażnika pod ambasadą równo płonie.
Wyobrażam sobie, co narodowcy mogliby na to odpowiedzieć. Zasłaniają twarze, bo się boją – w końcu, przeciwstawiają się rządowi, więc mogą oczekiwać, że ta zła władza będzie ich ścigać za niewinność. Za sam udział, za sprzeciw. Oczywiście, gdyby narodowcy w Święto Niepodległości grzecznie maszerowali, nie robili burd, nie wznosili bzdurnych okrzyków i tak dalej, to nikt by się nimi interesował – tym bardziej policja. Wątpię też, żeby władza miała czas ścigać łysych wyrostków tylko za to, że krzykną "Donald matole" czy pomachają transparentami z Komoruskim.
Inni też noszą maski...
Rzeczywistość jednak jest bardziej skomplikowana. Łatwo jest bowiem przypomnieć sobie, że podczas parad równości czy antyfaszystowskich, część uczestników też zasłania twarze. A nie podpalają obiektów na terenie ambasad, nie podpalają squotów, nie niszczą samochodów, nie konfrontują się z policją. Wręcz przeciwnie. To po co im te maski?
Odpowiedź jest bardzo prosta: żeby nie zostać potem pobitym przez panów, którzy podpalać i niszczyć lubią. Żeby – w przypadku np. homoseksualistów – nie przyjść następnego dnia do pracy i nie usłyszeć, że się było na "pedalskim marszu", używając języka posła Kownackiego.
...I boją się je zdjąć
Dzięki Bogu, w korporacjach i wielu firmach przyzwolenia na taki język coraz częściej już nie ma, a wiele korpo robi szkolenia mające promować równość i tolerancję – i robi to całkiem skutecznie. Jednak wciąż w wielu miejscach uprzedzenia względem homoseksualistów są obecne i rozumiem ludzi, którzy nie chcą, by ich życie prywatne rzutowało na ich kariery. Co nie zmienia faktu, że chore jest, by część własnej tożsamości trzeba było ukrywać w pracy po to, żeby w niej nie podpaść.
Podobnie jest z antyfaszystami – na wielu marszach tego typu uczestnicy ukrywają twarze, żeby nikt nie zrobił im zdjęcia. Środowiska spod znaku Płonącej Budki są bowiem sprytne i na takie wydarzenia wysyłają swoich "fotografów" – którzy uwieczniają na zdjęciach złe lewactwo, a potem te zdjęcia wrzucają do sieci. Pamiętacie Red Watch? Ów serwis nadal istnieje, nadal jest aktualizowany. A internet i google szybko pozwalają ustalić tożsamość. Nie dziwię się, że antyfaszyści czy homoseksualiści boją się pokazywać twarzy i wprowadzenie zakazu zakrywania twarzy byłoby im nie w smak.
Wbrew konstytucji
Trzeba też pamiętać, że według Trybunału Konstytucyjnego zakaz zasłaniania twarzy jest niezgodny z konstytucją. Politycy próbowali już, w 2011 roku, wprowadzić taki zakaz – i wówczas się to nie udało. TK wyjaśniał, że brak możliwości zidentyfikowania danej osoby nie może być podstawą do tego, by zabronić jej udziału w demokratycznym zgromadzeniu.
Nie zgadza się z tą opinią prof. Jerzy Stępień, prawnik i konstytucjonalista, który popiera zakaz noszenia masek. Jak wyjaśnia, łatwo przecież można odróżnić ludzi, którzy malują twarze, bo taki jest charakter imprezy, od tych, którzy zakładają kominiarki, by się ukryć. Powstaje jednak pytanie: kto miałby definiować intencje osoby, która założyła maskę? Politycy? Urzędnicy? To tylko budziłoby kolejne problemy i protesty.
Należy też zadać sobie od razu pytanie, czy mamy wprowadzać przepisy niezgodne z konstytucją tylko dlatego, że Warszawa została sterroryzowana przez grupę zamaskowanych bandytów? Czy potrzebujemy aż tak daleko idącej ingerencji w prawo, żeby ścigać bandytów ze zgromadzeń publicznych? A w zasadzie jednego zgromadzenia – Marszu Niepodległości, bo jakoś na innych masowych imprezach w Polsce nie ma zamaskowanych ludzi podpalających budynki.
Zostawmy maski, zajmijmy się bezpieczeństwem
Dlatego też, zanim zakrzykniemy: zakazać zasłaniania!, trzeba się nad takim zakazem głęboko zastanowić. Dotyczy on nie tylko narodowców, ale i innych ludzi. Ludzi, którym państwo nie zapewni bezpieczeństwa, którzy – pokazując twarze – zostaną potem przekopani w ciemnym zaułku albo i w biały dzień. Dopóki tego problemu nie rozwiążemy, a na to akurat się nie zapowiada, zakrywanie twarzy powinno być możliwe.
W przypadku Marszu Niepodległości zaś, zamiast zastanawiać się jak ścigać bandytów po fakcie, lepiej jest zastanowić się co zrobić, żeby całe to wydarzenie było lepiej zabezpieczone – bo błędów w tej kwestii popełniono wiele. Tylko władza, miast do błędów się przyznać i wziąć za nie odpowiedzialność, woli powiedzieć: "To wszystko przez PiS".