
Po 11 listopada znowu wraca dyskusja o tym, by zakazać zasłaniania twarzy podczas demonstracji, manifestacji, marszy i innych tego typu wydarzeń. I chociaż dziś wydaje się oczywiste, że taki zakaz powinien być, by ścigać bandytów, to zawsze istnieje druga strona, która... zasłania twarze, bo po prostu się boi. Pobić i zemsty ludzi – tak jak homoseksualiści i antyfaszyści.
Zakaz zakrywania twarzy jest oczywisty. Jakiś "wybitny" myśliciel stwierdził dziś w Tok FM, że zakaz jest bzdurny, bo przecież gdy się go wprowadzi, to także policjanci nie będą mogli nosić hełmów i kasków. Czegoś głupszego dawno nie słyszałem. Równie dobrze można powiedzieć, że ograniczenia prędkości są bez sensu, bo jak się je wprowadzi, to policja nie będzie mogła ścigać piratów drogowych. Rozumiem, że bandyci są w większości brzydcy, ale to za mało, by pozwolić im ukrywać twarze. Niech ich zobaczą! Zakładają kominiarki, to ich wyławiamy z tłumu albo od razu rozwiązujemy demonstracje. Proste. Albo to są ulice dla zwykłych ludzi albo dla bandytów. CZYTAJ WIĘCEJ
Powód, dla którego narodowcy noszą maski, jest oczywisty – nie chcą zostać zidentyfikowani przez policję czy jakiekolwiek inne służby. Skoro, jak deklarują, idą na ulice wyrażać swój patriotyzm i miłość do Ojczyzny, to chyba powinni to robić dumnie, z podniesioną głową i odsłoniętą twarzą – a nie, niczym rabusie ze starych filmów, zasłaniać się chustkami. Narodowcu, chcesz pokazać, jaki z Ciebie prawdziwy Polak – pokaż się cały, a nie widzę tylko Twoje oczy! Patrzące, czy budka strażnika pod ambasadą równo płonie.
Rzeczywistość jednak jest bardziej skomplikowana. Łatwo jest bowiem przypomnieć sobie, że podczas parad równości czy antyfaszystowskich, część uczestników też zasłania twarze. A nie podpalają obiektów na terenie ambasad, nie podpalają squotów, nie niszczą samochodów, nie konfrontują się z policją. Wręcz przeciwnie. To po co im te maski?
Dzięki Bogu, w korporacjach i wielu firmach przyzwolenia na taki język coraz częściej już nie ma, a wiele korpo robi szkolenia mające promować równość i tolerancję – i robi to całkiem skutecznie. Jednak wciąż w wielu miejscach uprzedzenia względem homoseksualistów są obecne i rozumiem ludzi, którzy nie chcą, by ich życie prywatne rzutowało na ich kariery. Co nie zmienia faktu, że chore jest, by część własnej tożsamości trzeba było ukrywać w pracy po to, żeby w niej nie podpaść.
Trzeba też pamiętać, że według Trybunału Konstytucyjnego zakaz zasłaniania twarzy jest niezgodny z konstytucją. Politycy próbowali już, w 2011 roku, wprowadzić taki zakaz – i wówczas się to nie udało. TK wyjaśniał, że brak możliwości zidentyfikowania danej osoby nie może być podstawą do tego, by zabronić jej udziału w demokratycznym zgromadzeniu.
Dlatego też, zanim zakrzykniemy: zakazać zasłaniania!, trzeba się nad takim zakazem głęboko zastanowić. Dotyczy on nie tylko narodowców, ale i innych ludzi. Ludzi, którym państwo nie zapewni bezpieczeństwa, którzy – pokazując twarze – zostaną potem przekopani w ciemnym zaułku albo i w biały dzień. Dopóki tego problemu nie rozwiążemy, a na to akurat się nie zapowiada, zakrywanie twarzy powinno być możliwe.

