Lady Gaga chce walczyć ze swoim uzależnieniem od marihuany
Lady Gaga chce walczyć ze swoim uzależnieniem od marihuany Fot. Shutterstock

Przy 15-20 jointach dziennie była nieustannie "najarana". Zanim zapaliła kolejnego jointa, już była "na haju". Kto współczuje, kto potępią?

REKLAMA
To odważne zwierzenie pochodzi z audycji radiowej Elvisa Durana–Z100MorningShow.
Na antenie jego programu Lady Gaga opowiedziała o swoim zmaganiu z bólem biodra oraz depresją, którą na własną rękę leczyła marihuaną.
– Żyłam wtedy w zupełnie innym, psychodelicznym świecie. Byłam cały czas otępiała, bo tego chciałam. Miało to sporo wspólnego z bólem w biodrze. Nie wiedziałam, skąd się wziął, a dokuczał mi bardzo. Jednocześnie miałam depresję, która też nie wiem skąd się wzięła. Prawda jest taka, że byłam już uzależniona od wielu różnych substancji, szczególnie przez ostatnie siedem lat, ale od marihuany najbardziej — mówiła.
Piosenkarka, kompozytorka i aktorka przyznała się do palenia publicznie, by jednocześnie zadeklarować swoją wolę walki z uzależnieniem. W trakcie rozmowy podkreślała, że chciałaby dojść do momentu, w którym palenie nie będzie jednoznaczne z tworzeniem, czyli w jej przypadku pracą.
Co zaskakujące, jej szczera wypowiedź nie zaowocowała powszechnym linczem wśród fanów i innych artystów. W komentarzach raczej pojawiały się wyrazy współczucia oraz głosy wsparcia, by swój nałóg przezwyciężyła. To pierwsze tak odważne zwierzenie i jeden z nielicznych, tak wyraźnych przykładów na to, jak ogromny wpływ na życie może mieć marihuana.