![19 listopada obchodzony był Światowy Dzień [url=http://shutr.bz/1bQv5fN]Toalet[/url]. O co w nim chodzi?](https://m.natemat.pl/f411d47b4156535f293f4239b0f8896a,1500,0,0,0.jpg)
Sedes. Zdawałoby się – nic wielkiego. A jednak trzeba pamiętać, że korzystanie z niego to swoisty przywilej: 4 na 10 ludzi na świecie nie ma żadnego dostępu do ubikacji, a swoje potrzeby fizjologiczne musi załatwiać pod gołym niebem. Warto o tym pamiętać, zanim obśmieje się Światowy Dzień Toalet.
19 listopada pod egidą ONZ obchodzono kolejny już Światowy Dzień Toalet. W Polsce przeszedł niemal bez echa. Jeśli pojawiały się jakieś publikacje na jego temat, utrzymane były raczej w humorystycznym tonie (np. ranking aplikacji do toalety) stawiając tę datę niemal w jednym szeregu z obchodami humorystycznego Dnia Pocałunku czy Międzynarodowego Dnia Astrologii. Tymczasem sprawa jest zupełnie poważna.
– Na świecie jest siedem miliardów ludzi, z których 40 procent nie ma dostępu do toalet. To absurdalna sytuacja. Jesteśmy nowocześni, wysyłamy ludzi na Księżyc, a akceptujemy fakt, że jest tyle osób, które nie mają toalet – mówił w wywiadzie dla magazyny “Vice” Jack Sim, założyciel Światowej Organizacji Toaletowej (WTO).
Wedle danych WHO aż 15 proc. ludności świata (z których 80 proc. zamieszkuje południowo-wschodnią Azję oraz Afrykę subsaharyjską) musi załatwiać dziś swoje potrzeby fizjologiczne pod gołym niebem. – Dostęp do godnych warunków sanitarnych jest tymczasem podstawowym prawem człowieka – zauważa Olga Blumczyńska z Polskiej Akcji Humanitarnej.
Te dane mają jednak także inny wymiar: przekładają się na bardzo konkretne problemy zdrowotne: np. dlatego, że nieczystości dostają się do gleby i zatruwają wodę. – Według danych Światowej Organizacji Zdrowia 2,5 mld ludzi na świecie cierpi z powodu chorób wywołanych brakiem sanitariatów – mówi Blumczyńska. Z powodu tych schorzeń rocznie umiera ok. 800 tys. dzieci.
Co ciekawe, bieda nie jest jedynym problemem. Brakuje też politycznej woli, by podejmować tę sprawę, czasami potrzeba również edukacji – wiele osób nie ma bowiem świadomości niebezpieczeństw, które wiążą się z niskim stanem higieny. Prowadzi to do takich absurdów, że w pewnych krajach toaleta jest trudniej dostępna niż… telefon komórkowy.
Dla przykładu weźmy mały kraj, jakim jest Kambodża. Jest tam 17 mln mieszkańców, 9 mln telefonów, a dostęp do sanitariatów obejmuje tylko 23 proc. populacji. To około 4,5 mln. ludzi. Jednym słowem więcej osób ma telefon niż toaletę. CZYTAJ WIĘCEJ
Dlatego też WTO stara się sprawić, żeby o tym nieco “śmierdzącym” problemie, którego politycy starali się unikać jak ognia, mówiło się więcej: stąd różnorodne akcje czy patronaty instytucji i firm, a także liczne inicjatywy lokalne i szkolenia. Podobne cele stawia sobie również PAH, która od 2001 roku poprawiła warunki sanitarne setek tysięcy ludzi w 7 krajach na świecie. Obecnie PAH buduje i remontuje w Palestynie systemy wodno-sanitarne
PAH wybudowała lub doprowadziła do stanu używalność toalety i ujęcia wody pitnej w 102 szkołach palestyńskich na Zachodnim Brzegu w przeciągu ostatnich czterech lat. Głównym celem naszych działań było zapewnienie bezpiecznych warunków sanitarnych. Potrzeba pracy w tym obszarze wynika z silnego związku pomiędzy stanem toalet oraz uczęszczaniem do szkoły, szczególnie przez dziewczynki.
– Silne powiązanie pomiędzy czystą i przyjemną toaletą a uczęszczaniem do szkoły można sobie uświadomić z łatwością, gdy sami jesteśmy zmuszeni do wejścia do brudnej i zniszczonej toalety nawet raz. Tymczasem wiele uczennic i uczniów musi znosić taki stan codziennie – mówi Blumczyńska.

