
Prawie 6,7 mln zł będzie musiała oddać urzędowi skarbowemu kuria Archidiecezji Gdańskiej. Sąd Okręgowy uznał, że księżom niesłusznie wypłacono odsetki od podatku, jaki do budżetu wpłaciło kościelne wydawnictwo Stella Maris. Ale to jeszcze nie koniec głośnej sprawy sprzed lat. Przed sądem trwa proces karny osób oskarżonych o kradzież mienia o wartości ok. 67 mln zł.
Archidiecezja Gdańska nadal musi się mierzyć ze skutkami głośnej przed laty afery wydawnictwa Stella Maris. Gdański Sąd Okręgowy podtrzymał wyrok sądu niższej instancji, a jedyną szansą dla strony kościelnej pozostaje wniesienie do Sądu Najwyższego o kasację wyroku – informuje Gazeta.pl. Ale zanim to nastąpi, i tak będą musieli oddać niesłusznie wypłacone przez urząd skarbowy odsetki od podatków.
Urząd skarbowy od czterech lat walczy o zwrot pieniędzy. Jeden z pełnomocników kurii zdaje się sugerować, że to wina urzędu, że pomylił się przyznając pieniądze Archidiecezji. Dodał też, że wydano je, nie mając świadomości, że urzędnicy popełnili błąd. Ale ta kwota to ułamek pieniędzy krążących wokół Stelli Maris.
O finansowych problemach gdańskich biskupów wiadomo od dawna. 70 mln złotych – tyle długu zostawiło po sobie wydawnictwo kościelne Stella Maris. 21 mln złotych – na taką kwotę jest obciążana przez komornika hipoteka bezcennej archikatedry oliwskiej. Ile wynoszą dziś zobowiązania diecezji? To tajemnica. Pomimo ogromnych problemów finansowych arcybiskup Sławoj Leszek Głódź wydał miliony złotych na odbudowę dworku, w którym rezyduje.
czytaj także:
Źródło: Gazeta.pl
