
Podczas środowego spotkania z dziennikarzami przedstawiciele amerykańskich służb wywiadowczych poinformowali, że liczba islamskich fundamentalistów przybywających do Syrii idzie już w tysiące. Wielu z tych związanych z Al-Kaidą bojowników pochodzi z Europy i USA – po powrocie z wojny mogą stanowić duże zagrożenie dla społeczeństw Zachodu.
“Washington Post” donosi, że w trzecim roku wojny w Syrii konflikt ten w coraz większym stopniu zasilany jest przez napływ bojowników zza granicy. Wielu z nich pochodzi z państw Azji i Afryki, ale sporą grupę stanowią też obywatele Unii Europejskiej, a nawet USA.
Przykładów nie trzeba daleko szukać – w środę brytyjskie media poinformowały o śmierci trzech obywateli Zjednoczonego Królestwa, którzy polegli w walce przeciwko siłom prezydenta Baszara al-Assada. Rządy państw, z których pochodzą bojownicy coraz bardziej boją się, że Syria stanie się swoistym poligonem i wylęgarnią terrorystów – nie jest tajemnicą, że w szeregach rebeliantów w siłę rosną ugrupowania związane z radykalnym islamem.
"Washington Post"
Wedle amerykańskich ekspertów w Syrii powstają całe oddziały złożone z obcokrajowców – zdobywając doświadczenie bojowe i stając się przedmiotem indoktrynacji ich członkowie mogą w przyszłości stanowić zagrożenie w swojej ojczyźnie. Gazeta informuje, że w Syrii jest kilkudziesięciu obywateli USA, a liczba osób z paszportami Unii Europejskiej może wynosić nawet 800-900.
