
W Moskwie właśnie rozpoczyna się wielkie sprzątanie ulic. Rolę śmieci grają w nim jednak ubodzy ludzie, których życie w putinowskiej Rosji zmusiło do zamieszkania na ulicy. Każdy bezdomny, którego moskiewscy policjanci uznają za żebraka lub włóczęgę może wkrótce trafić do specjalnej kolonii karnej daleko od stolicy
Co prawda, Rosjanie nazywają dziś takie miejsca schroniskami, ale bliżej im do klasycznych sowieckich więzień. Przyłapani na bezdomności po raz pierwszy spędzą za kratami kilka miesięcy. Recydywistów nowe prawo pozwoli zamknąć nawet na rok. Więzienia za bezdomność można jednak uniknąć na dwa sposoby...
Po pierwsze moskiewskie władze dają ubogim ludziom żyjącym na ulicy możliwość dobrowolnego zgłoszenia się po pomoc. Wszyscy, którzy się na to zdecydują, mają zostać skierowani do specjalnych ośrodków resocjalizacyjnych, gdzie rygor z pewnością będzie łagodniejszy niż w kolonii karnej.
Szansę na uniknięcie przymusowej izolacji od społeczeństwa będą mieli jednak i ci, których na ulicy schwytają funkcjonariusze. Takich nieprzyjemnych doświadczeń nie będzie miał każdy bezdomny, który zdecyduje się na odbycie służby w rosyjskiej armii.
Wszystkie te rozwiązania nie są w Rosji nowością. Co prawda od wielu lat nie były stosowane, bo Kreml próbował zachowywać pozory demokracji i państwa prawa. Dziś rosyjskie władze musiały jednak uznać, że ulice Moskwy są zbyt gęsto zaludnione przez bezdomnych i należy wrócić do sprawdzonych sposobów uprawiania polityki społecznej z czasów ZSRR.
Źródło: km.ru
