
Z Aleksandrem spotykamy się na krakowskim placu Szczepańskim. Ma z sobą torbę na kółkach a w ręku bukiet kwiatów. Cały dzień włóczył się po Krakowie. - Coś zarobiłem na odwożeniu wózków w supermarkecie. Chodźmy na piwo, powinno starczyć - mówi i kieruje się w stronę knajpy z alkoholem za cztery złote.
REKLAMA
To nieprawda, że bezdomni nie mają domu. Każdy gdzieś mieszka. Kiedyś Mirek Mrozik, krakowski fotograf, zauważył, że obok jego mieszkania urzędnicy wycinają drzewa i krzaki. Po karczowaniu okazało się, że w krzakach ukryte były mieszkania bezdomnych. Przestrzeń była podzielona ma maleńkie działki ogrodzone plastikowymi butelkami. Doskonale zorganizowana, ułożona, bez chaosu. - To był dla mnie nokaut! Od razu zacząłem fotografować te mieszkania wykonane z niczego - mówi Mirek. Mirek poszedł ze zdjęciami do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Krakowie, powiedział: bezdomność jest inna niż ludzie myślą; ma godność, jest uporządkowana, ludzka. MOPS postanowił z jego zdjęć stworzyć wystawę.
Bo chamem nie jestem
Aleksander, z którym umówiłem się na placu Szczepańskim mam mieszkanie, ale w nim nie mieszka. Zabrał je brat. - Czasem pozwala mi się wykąpać. Śpię na klatce schodowej, tej w której jest mieszkanie - mówi.
Aleksander ma swoją godność. Kiedy wchodzi do knajpy, najpierw wręcza barmance kwiaty. - Nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś mi tu piwa nie postawił - zdradza. Skąd te kwiaty? Rano pomaga kwiaciarkom z Rynku Głównego rozkładać bukiety. - Dostaję od nich kilka bukietów i na śniadanie w barze mlecznym - opowiada. Kiedy zrobi swoje z kwiatami, jedzie tramwajem (na gapę) do supermarketu. Z ludźmi rozmawia na równym poziomie. - szanowny prezesie, kierowniku, uprzejmy kolego, miła pani. - Bo chamem nie jestem. Pomagam odwieść wózek i zawsze z tego dwa złote będzie - mówi.
Aleksander, z którym umówiłem się na placu Szczepańskim mam mieszkanie, ale w nim nie mieszka. Zabrał je brat. - Czasem pozwala mi się wykąpać. Śpię na klatce schodowej, tej w której jest mieszkanie - mówi.
Aleksander ma swoją godność. Kiedy wchodzi do knajpy, najpierw wręcza barmance kwiaty. - Nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś mi tu piwa nie postawił - zdradza. Skąd te kwiaty? Rano pomaga kwiaciarkom z Rynku Głównego rozkładać bukiety. - Dostaję od nich kilka bukietów i na śniadanie w barze mlecznym - opowiada. Kiedy zrobi swoje z kwiatami, jedzie tramwajem (na gapę) do supermarketu. Z ludźmi rozmawia na równym poziomie. - szanowny prezesie, kierowniku, uprzejmy kolego, miła pani. - Bo chamem nie jestem. Pomagam odwieść wózek i zawsze z tego dwa złote będzie - mówi.
Pomagam nie daję
Bezdomni i żebrzący to w Krakowie prawdziwa zmora. Urzędnicy miejscy walczą z nimi jak mogą. Zawsze w czasie wakacji słupy ogłoszeniowe zaklejane są plakatami z hasłem: „Pomagam nie daję”. - Chodzi o to, żeby nie przyzwyczajać żebrzących do tego, że zawsze dostają pieniądze na ulicy. To jednak walka z wiatrakami, bo ludzie i tak dają - opowiada Karolina, wolontariuszka w krakowskim MOPS-ie.
Aleksander mówi, że żebranie się nie opłaca. Jego zdaniem lepiej pomagać ludziom. - Masz wtedy dwa szczęścia. Po pierwsze mi jest potrzebna pomoc, a wiem, że pomoc wraca, więc sam pomagam. Po drugie zawsze coś zarobię - opowiada.
Mirek Mrozik zauważył, że bezdomność może być też estetyczna. - Postawisz bezdomnego w ładnym miejscu i on wygląda ładnie, czysto, normalnie. Przecież bezdomny to dla nas zawsze kloszard, ale jak damy mu inne tło, to zamieni się w porządnego człowieka - opowiada. Ustawił więc bezdomnych na tle Galerii Krakowskiej i robił im zdjęcia. Bezdomną poetkę zamienił w artystkę, a mężczyznę z kartonami w wielkiego konstruktora.
Jego wystawę będzie można oglądać pod koniec września.
Bezdomni i żebrzący to w Krakowie prawdziwa zmora. Urzędnicy miejscy walczą z nimi jak mogą. Zawsze w czasie wakacji słupy ogłoszeniowe zaklejane są plakatami z hasłem: „Pomagam nie daję”. - Chodzi o to, żeby nie przyzwyczajać żebrzących do tego, że zawsze dostają pieniądze na ulicy. To jednak walka z wiatrakami, bo ludzie i tak dają - opowiada Karolina, wolontariuszka w krakowskim MOPS-ie.
Aleksander mówi, że żebranie się nie opłaca. Jego zdaniem lepiej pomagać ludziom. - Masz wtedy dwa szczęścia. Po pierwsze mi jest potrzebna pomoc, a wiem, że pomoc wraca, więc sam pomagam. Po drugie zawsze coś zarobię - opowiada.
Mirek Mrozik zauważył, że bezdomność może być też estetyczna. - Postawisz bezdomnego w ładnym miejscu i on wygląda ładnie, czysto, normalnie. Przecież bezdomny to dla nas zawsze kloszard, ale jak damy mu inne tło, to zamieni się w porządnego człowieka - opowiada. Ustawił więc bezdomnych na tle Galerii Krakowskiej i robił im zdjęcia. Bezdomną poetkę zamienił w artystkę, a mężczyznę z kartonami w wielkiego konstruktora.
Jego wystawę będzie można oglądać pod koniec września.
