
Usłyszałam od swojego znajomego o świetnej ofercie mieszkania do wynajęcia. W bardzo dobrej lokalizacji, tuż przy metrze Racławicka. Duże, ładnie umeblowane i tylko za 1700 zł. Oferta wisiała na portalu gumtree.pl. Wydawać się mogło, że to okazja. Tylko raczej z tych, które czynią złodzieja...
Akt I
Mój znajomy, z którym postanowiłam wynająć mieszkanie, pisze maila. Chciałby się dowiedzieć czegoś zarówno o samym mieszaniu, jak i właścicielu. Wieczorem około godziny 18 dostaje odpowiedź. Okazuje się, że właściciel to starszy pan, który za dwa lata planuje odejść na emeryturę. Mieszkanie w Warszawie kupił dla swojej 25-letniej córki, która po studiach w Polsce postanowiła wrócić do Londynu. Sporo opowiada o sobie:
Now, a little bit about myself: my name is Artur Hancer and I'm a 59 years old graphic designer from London, planning to retire in the next 2 years. I have a lovely wife, Christine and a 25 year old daughter, Linda. I am very proud to say that soon I'm going to be a grandfather :). Another member of our family is a six year old Labrador Retriever which we all love, so, since I'm a pet owner myself, I will have no problem if you want to keep a pet in the appartment.
Akt II
Nieświadomy i niczego niepodejrzewający znajomy odpisuje na maila. Opowiada zarówno o sobie, jak i o mnie, podkreśla, czym zajmuje się zawodowo. Znajomy potwierdza, że mieszkanie jest w świetnej lokalizacji (bliskość metra i parku), a jeśli tylko podejmiemy ostateczną decyzję i ktokolwiek byłby wstanie nam je pokazać, to nie ma problemu by wysłać pocztą umowę najmu. Znajomy wszystko robi w dobrej wierze i jeszcze niczego nie podejrzewa.
Akt III
Artur Hancer odpisuje. Dziękuje za maila i wydaje się być zachwycony tak sprawnym przebiegiem procesu wynajmu. Za pierwszy miesiąc żąda podwójnego czynszu, zgadza się by wcześniej mieszkanie obejrzeć. Chce wysłać nam klucze, jak również zgodę, poręczoną przez brytyjską firmę Robinsons, która ma być gwarantem naszego układu.
Finał
W czwartek o godzinie 7 rano przeglądam najpopularniejsze serwisy internetowe w Polsce i trafiam na wykop.pl. Nieoczekiwanie znajduję tam informacje o wynajmującym z Londynu, bardzo atrakcyjnej ofercie najmu oraz niemożliwości bezpośredniego spotkania się z ewentualnym wynajmującym. Podane w artykule informacje są identyczne jak w naszej korespondencji, dotyczą klucza, firmy Robinsons, jak również podwójnej kaucji.
I tu cię mam
Kiedy piszę ten tekst, tzw. w gra w wynajmującego i najemcę jeszcze trwa. Ostatnia wiadomość od Artura Hancera to już dokładne wskazówki, jak ma wyglądać transakcja wynajmu. Okazuje się, że mamy tylko dwa dni na sprawdzenie mieszkania, a firma Robinsons ma zarówno dostarczyć mi klucze, jak i umowę. Z wiadomości wynika, że pieniądze mają być wpłacone na depozyt firmy Robinsons, co jest warunkiem dostarczenia kluczy.
