
– Mężczyźni robią politykę, w której liczy się naga polityczna siła, nie kompetencje. Ja takiej polityki nie umiem robić i nie chcę się jej uczyć – mówiła Joanna Mucha w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”. Pytamy cztery posłanki o to, czy zgadzają się z byłą ministrą sportu.
REKLAMA
Joanna Mucha w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej” otwarcie skrytykowała męski styl uprawiania polityki, nastawiony na budowanie “nagiej, politycznej siły”, a nie “zmienianie rzeczywistości”. Przyznawała też, że przynajmniej w środowisku działaczy sportowych mężczyźni “załatwiają sprawy przy wódce, whisky i cygarach”, nie dopuszczając do tego kręgu kobiet.
Postanowiliśmy zapytać o zdanie w tej sprawie cztery posłanki: Krystynę Łybacką, Katarzynę Hall, Beatę Kempę i Ligię Krajewską.
Krystyna Łybacka
– Nie zgadzam się do końca z tezą, że polityka w męskim wydaniu polega tylko na walce o dominację, a jedynie kobiety dbają o zmianę rzeczywistości. Gdyby tak było, od lat stalibyśmy w miejscu, tymczasem jednak wiele rzeczy się w Polsce zmienia na lepsze – ocenia Krystyna Łybacka wypowiedź Joanny Muchy.
Była minister edukacji przyznaje jednak, że styl uprawiania polityki przez kobiety i mężczyzn bywa odmienny: – Mężczyźni-politycy o pewnych sprawach myślą jedynie na globalnym poziomie, dbając przede wszystkim o całościową “elegancję modelu”. Kobiety częściej zwracają uwagę na szczegóły, np. na to, że dana polityczna decyzja poza zamierzonymi pozytywnymi skutkami może uderzyć w jakąś mniejszościową grupę – ocenia.
Inny przykład to proces podejmowania decyzji: w przypadku kobiet bardziej sformalizowany, podporządkowany oficjalnym regułom i procedurom, u mężczyzn bardziej nieformalny, zakulisowy. – Panowie spotykają się na meczu i pomiędzy uwagami o kolejnej straconej bramce rozmawiają też o sprawach polityki – twierdzi Łybacka.
Posłanka SLD przyznaje, że kobietom w polityce nie jest łatwo: – Dominacja mężczyzn sprawia, że często mają one utrudniony start – mówi, ilustrując tę tezę osobistą anegdotą.
Gdy jako młoda posłanka zaczęła pracę w komisji konstytucyjnej z pewnym wciąż aktywnym dzisiaj politykiem, jako kobieta została przez niego z miejsca poddana swoistemu testowi na inteligencję: – Zadał mi zagadką logiczną. Odpowiedziałam. Zadał kolejną i znów wiedziałam, jaka powinna być odpowiedź. Zorientowałam się, że mnie sprawdza, więc po drugim razie powiedziałam dość obcesowo: “Teraz ja zadam ci zagadkę: powszechnie wiadomo, że aby kobieta była w połowie tak dobra jak mężczyzna, musi być od niego dwa razy lepsza. Ile razy ja jestem lepsza od ciebie?” – wspomina Łybacka.
Katarzyna Hall
– Uważam, że twierdzenia o męskiej i damskiej polityce oparte są na stereotypach, które nie są prawdziwe. Ostatecznie ludzie bywają bardzo różni – mówi Katarzyna Hall. Dodaje, że jej osobiście bliskie jest podejście merytoryczne: – Zawsze starałam się jak najlepiej wykonywać swoje zadania, a jednocześnie dobierając sobie współpracowników kierować się ich kompetencjami, a nie płcią. I wiem, że liczni mężczyźni, z którymi współpracowałam, również tak patrzyli na tę kwestię – wspomina.
Katarzyna Hall nie potwierdza też wyobrażeń o tym, jakoby w polityce najważniejsze decyzje zapadały na zamkniętych, męskich spotkaniach, na których panowie piją whisky i palą cygara: – Sama cygar nie palę i nie wiem, kto, gdzie i na jakich zasadach bywa zapraszany (śmiech). Natomiast nie wierzę w istnienie zamkniętego męskiego kręgu. To znacznie bardziej skomplikowane – ocenia Hall.
Beata Kempa
Posłanka Solidarnej Polski niedawno bardzo ostro odniosła się do informacji o seksistowskim zachowaniu ministra Biernata, który wedle informacji tygodnika “Wprost” miał się pod wpływem alkoholu nieprzyzwoicie zachowywać względem partyjnych koleżanek. Kempa przyznaje jednak, że taka postawa polityków wobec ich kobiet nie jest powszechna. – To rodzaj grubiańskiego wyskoku. Dominują jednak ludzie potrafiący zachować klasę – ocenia Beata Kempa.
Jednocześnie posłanka przyznaje rację ministrze Musze i potwierdza, że styl uprawiania polityki bywa różny w zależności od płci: – Kobiety są bardziej praktyczne, natomiast mężczyźni ruszając do walki czasem się zapominają. Traktują politykę jak bokserski pojedynek, dążą do dominacji – ocenia. – Ale my się nie boimy. Jak trzeba, to potrafimy oddać – śmieje się Kempa.
I choć przyznaje, że mężczyźni-politycy bardzo ciężko znoszą, gdy okaże się, że to kobieta ma rację, ona sama nigdy nie czuła się lekceważona: – Moje pomysły zawsze były wysłuchiwane i brane pod uwagę, tak w PiS, jak i dzisiaj w Solidarnej Polsce – mówi.
Kempa uważa też, że między bajki można włożyć opowieści o zamkniętych politycznych “męskich klubach”. Przynajmniej jeśli mowa o partiach, z którymi była związana: – Być może w Platformie jest inaczej. Tam grono piłkarsko-cygarowo-zegarkowe jest pewnie całkiem silne – ironizuje posłanka.
Ligia Krajewska
– Pewne różnice są oczywiste. Nie ma co mówić, że jest inaczej. Ale nigdy nie miałam wrażenia, że jako kobieta jestem w polityce sekowana – ocenia posłanka PO Ligia Krajewska dodając, że jednocześnie nigdy też nikt nie ułatwiaj jej politycznego życia. – Ostatecznie o pozycji polityka decyduje to, co sam sobą reprezentuje – ocenia Krajewska.
Komentując wypowiedź ministry Muchy sugeruje, że być może jej sytuacja w tradycyjnie zmaskulinizowanym środowisku sportowym była trudniejsza, niż przeciętnej kobiety-polityka. – Wiadomo, że są środowiska, w których mężczyźni załatwiają najważniejsze interesy przy kieliszku, kobiety trzymając na dystans. Mam jednak wrażenie, że polityka parlamentarna rządzi się na szczęście innymi prawami – ocenia.
Krajewska nie ukrywa jednak, że wciąż wśród polityków zdarzają się przypadki męskiego szowinizmu, np. komentarze z podtekstami: – Nie powinno się jednak załamywać rąk i obrażać, tylko pracować nad tym, żeby wyplenić takie konserwatywne przyzwyczajenia – ocenia.
Zapytana o sprawę Andrzeja Biernata, Krajewska przekonuje, że przecież wszędzie zdarzają się osoby, które nie przestrzegają dobrych manier. – Nie twierdzę, że szowinizmu nie ma i że wszyscy politycy odnoszą się do swoich koleżanek z należnym szacunkiem, jednak uważam, że pozytywnych przykładów jest znacznie więcej niż tych negatywnych – ocenia posłanka PO.
