
Kolejna technologiczna bajka rodem z książek fantasy już niedługo stanie się rzeczywistością. Firma Bloom Energy pracuje nad domową elektrownią - źródłem taniej i ekologicznej energii elektrycznej. Małe, bezgłośne, wydajne, niezawodne - tak wygląda to novum w praktyce. Technologia już dzisiaj dostępna jest do kupienia przez duże korporacje. Skorzystał z tego gigant Apple, który właśnie rozpoczyna montaż dużej elektrowni przy swoich serwerach. Podobne rozwiązania mogą niedługo pojawić się w naszych domach.
REKLAMA
Zamiast konwencjonalnych źródeł energii, już dziś istnieje mnóstwo alternatyw, pozwalających na jej pozyskiwanie. Dotychczas jednak były one zupełnie nieopłacalne. Pojawiła się jednak technologia, w którą już dziś inwestują prywatne firmy.
Właśnie rozpoczyna się budowa jednej z nich na terenach siedziby Apple. Elektrownia będzie mogła wytworzyć nawet 4.8 megawata energii. System składa się z 24 dwustukilowatowych baterii. Każda z nich mająca sześć modułów generujących prąd.
Baterie do produkcji energii wykorzystywać będą metan, pochodzący ze zwierzęcych odpadów. Instalacja będzie największym tego typu systemem na świecie.
Pierwsze elementy elektrowni zaczną wytwarzać prąd już w czerwcu. Pełną wydajność miejsce osiągnie w listopadzie tego roku. Nie wiadomo jaki jest koszt całego przedsięwzięcia. Szacuje się jednak że jest to suma rzędu 400 - 500 milionów dolarów.
Apple inwestując w nowy system stara się walczyć ze swoją reputacją nieekologicznej firmy. Obok elektrowni planuje w najbliższym czasie budowę 20-megawatowego systemu baterii słonecznych.
Rewolucja w korporacjach, rewolucja w naszych domach
Nie tylko Google, ale także eBay, Adobe, Walmart, Fedex, Coca-Cola czy Bank of America inwestują we własne elektrownie. Prąd wytwarzany przez własną, prywatną, małą elektrownię jest nie tylko tańszy, ale też ekologiczny.
Rewolucja dokonuje się od pewnego czasu dzięki firmie Bloom Energy. Mała firma z Sunnyvale, dzięki innowacyjnej technologii, zaprezentowała rewolucyjny produkt - prywatną małą elektrownię wytwarzającą prąd. Rewolucję, którą zapoczątkowali porównuje się z wynalezieniem żarówki lub stworzeniem maszyny parowej. W najbliższym czasie może zmienić rynek energetyczny na całym świecie.
Firma stworzyła urządzenie wielkości kontenera, który wytwarza prąd z powietrza oraz dostarczanego z zewnątrz paliwa. Energia pozyskiwana jest jednak nie w wyniku procesu spalania, ale dzięki procesom elektrochemicznym.
Taki "kontener" może wyprodukować 100 kW energii, wystarczających na zasilenie 100 domów jednorodzinnych. Działa dzięki umieszczonym wewnątrz ceramicznym płytkom, rozdzielonym metalowymi płytami, tworzących tak zwane ogniwo paliwowe ze stałym tlenkiem. Jest to rodzaj ogniwa paliwowego, wykorzystujące do produkcji energii tlen oraz paliwo (czysty gaz lub kopalinę).
To rozwiązanie okazało się bardzo efektywne (wydajność 60 - 70%) emitując przy tym mniej CO2 niż konwencjonalne źródła pozyskiwania takiej energii. Ogniwa są ciche (praktycznie bezgłośne), mają kompaktowe rozmiary (ułatwiając transport, przenoszenie i montaż), wykazują niską awaryjność (brak części mechanicznych) oraz drastyczną minimalizację strat energetycznych związanych z przesyłem.
Sposób działania ogniw możesz zobaczyć na prezentacji tutaj.
Ogniwa paliwowe ze stałym tlenkiem znane są co najmniej od 50 lat. Dotychczas jednak, aby uruchomić cały proces potrzebne było zastosowanie elementów z platyny lub palladu i to w najczystszej możliwej postaci. Przełom firmy Bloom polega na zastosowaniu zamiast rzadkich metali elementów ceramicznych.
Technologia ta jest jednym z najbardziej obiecujących projektów, jakie pojawiły się w świecie nowych technologii od lat. Ogniwa paliwowe ze stały tlenkiem pozwalają na produkcję energii elektrycznej stosując wiele równych paliw - od kopali po metan. O nadziejach pokładanych w tej firmie może świadczyć fakt, że w jej zarządzie zasiada sam Colin Powell.
Kup sobie elektrownię
Kup sobie elektrownię
Bloom Energy planuje w ciągu 5 do 10 lat zakończyć proces adaptacji technologii na potrzeby prywatnych użytkowników. Według szefów firmy już niedługo takie urządzenie będziesz mógł sobie postawić we własnym ogródku. Z pewnością będzie znacznie mniejsze od tych stosowanych dzisiaj w biurowcach, które już dziś są niewielkich (relatywnie) rozmiarów.
W natarciu są jednak inne firmy, depczące Bloom po piętach. Na przykład ClearEdge Power już dzisiaj oferuje systemy mniejsze, nadające się do bardziej indywidualnych zastosowań, ale mające o wiele niższą wydajność (połowa tego, co otrzymujemy z użytkowania urządzenia, to ciepło). Technologia jest jednak nadal rozwijana.
W wyścigu energetycznym i walce o klienta zwycięży ten, komu uda się szybciej zmniejszyć koszty produkcji takich urządzeń. W tej chwili przemysłowa oferta Bloom Energy to duży stukilowatowy serwer kosztujący ponad milion dolarów. Docelowo domowa elektrownia ma według zapewnień wynalazcy i założyciela firmy, K.R. Sirdhara, kosztować 3 tysiące dolarów (około 10 tysięcy złotych).
Zobacz pierwszą prezentację wynalazku,
oraz wyjaśnienie działania technologii