Dziennikarz "Rz" Andrzej Stankiewicz ma sprawę w prokuraturze za prowokację przy okazji wewnętrznych wyborów w PO
Dziennikarz "Rz" Andrzej Stankiewicz ma sprawę w prokuraturze za prowokację przy okazji wewnętrznych wyborów w PO Fot. Jakub Ociepa / AG

Prokuratura na wniosek działaczki PO z Chojnic bada sprawę dziennikarza "Rzeczpospolitej" Andrzeja Stankiewicza, który podczas wyborów na przewodniczącego PO ujawnił, że system głosowania umożliwia manipulację. Także posłowie Platformy uważają, że trzeba sprawdzić, czy Stankiewicz nie popełnił przestępstwa.

REKLAMA
Postępowanie w prokuraturze dotyczy art. 276 kodeksu karnego, który mówi o użyciu dokumentu przez osobę nieuprawnioną. Politycy PO przekonują, że system podczas wewnętrznych wyborów w partii był sprawny, więc działania dziennikarza "Rz", który zdobył karty do głosowania i napisał, że możliwe jest zmanipulowanie wyborów, były nieuzasadnione.
"Prokuratura jest niezawisłą instytucją i to do niej należy ocena czynu" – mówi w rozmowie z "Rz" poseł PO Roman Kaczor. Podobnego zdania jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Jak stwierdza, jeśli ktoś chce, by prokuratura zbadała sprawę, zawsze ma prawo złożyć doniesienie.
Eksperci są jednak innego zdania. Wskazują, że nie ma definicji dziennikarskiej prowokacji, a w tym przypadku nie dało się inaczej udowodnić nieprawidłowości. "Prokuratura nie ma podstaw, żeby tak zakwalifikować ten czyn. Żadne z ustawowych znamion przestępstwa nie zostało wyczerpane" – podkreśla karnista Piotr Kruszyński.
To nie pierwszy raz, kiedy w dziennikarza celuje się paragrafem z kodeksu karnego. Rocznie sądy skazują średnio około 50 dziennikarzy. Głównie chodzi jednak o inny artykuł kodeksu, ten mówiący o zniesławieniu.
Źródło: "Rzeczpospolita"