
Kierowca jednego z miejskich autobusów w Lublinie w czasie Bożego Narodzenia uraczył pasażerów mszą świętą puszczaną z radia. Choć niektórzy z nich protestowali, to kierowca pozostał niewzruszony i nadal słuchał radiowej mszy.
REKLAMA
Boże Narodzenie, autobus linii nr 10, przed południem. W pewnym momencie z głośników zaczyna lecieć radiowa transmisja katolickiej mszy świętej. Całą sytuację opisał jeden z czytelników "Gazety Wyborczej" w mailu do redakcji.
Pan Rafał po 10 minutach podszedł do kierowcy i zwrócił uwagę, że komunikacja miejska nie jest miejscem na emitowanie religijnych treści. Pasażer poprosił też o wyłączenie transmisji. W odpowiedzi usłyszał, że kierowca mszy nie wyłączy, bo nie chce. Pan Rafał w swoim mailu dopytywał, czemu "publiczny tabor komunikacyjny został wykorzystany przez kierowcę do jego prywatnych celów religijnych"?
Lubelski MPK, na zapytanie "GW" o tę sytuację, odpowiedział, że kierowca nie ma zakazu słuchania mszy świętej i niezależnie od tego czego słuchał, powinien był robić to po cichu. Dyrektor MPK zapewnił też, że zostanie sprawdzony monitoring z autobusu, który nagrywa również dźwięk w celu ustalenia "co się stało".
Źródło: Gazeta.pl
