Nagranie z kamery na kasku narciarskim [url=http://www.shutterstock.com/gallery-4200p1.html?cr=00&pl=edit-00]Michaela Schumachera[/url] rozwieje wątpliwości na temat jego wypadku?
Nagranie z kamery na kasku narciarskim [url=http://www.shutterstock.com/gallery-4200p1.html?cr=00&pl=edit-00]Michaela Schumachera[/url] rozwieje wątpliwości na temat jego wypadku? Fot. efecreata photography / Shutterstock.com

Rodzina Michaela Schumachera poinformowała, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na codzienne konferencje na temat stanu zdrowia legendarnego kierowcy. Uwagę mediów powoli przyciągają więc spekulacje na temat okoliczności, w których doszło do wypadku. Teorii jest coraz więcej. Francuscy śledczy informują jednak, iż wszystkie wątpliwości na temat tego, w jaki sposób gwiazdor sportu motorowego doznał ciężkich obrażeń głowy na alpejskim stoku powinno rozwiać nagranie z kamery zamontowanej na jego kasku.

REKLAMA
Z informacji niemieckich mediów wynika, że wcześniej o istnieniu kamery bliscy Michaela Schumachera zapomnieli wspomnieć. Francuska policja poprosiła o nagranie prawdopodobnie dopiero po przesłuchaniu 14-letniego syna legendy Formuły 1 Micka, który był naocznym świadkiem tragedii ojca. Śledztwo prowadzone przez Francuzów ma wyjaśnić okoliczności, które sprawiły, że Schumacher uderzył głową w skałę z taką siłą, iż jego kask po prostu się roztrzaskał.
Od pierwszych dni po wypadku, którym żyją kibice na całym świecie spekulowano, iż przyczyną tragedii była nadmierna prędkość na stoku. Media plotkarskie i tabloidy od razu uznały, iż Michael Schumacher zapewne popisywał się przed synem i znajomymi. Później pojawiły się jednak informacje oparte o relacje naocznych świadków, według których Schumacher zjechał z trasy, by pomóc innemu narciarzowi, który utknął w miękkim śniegu. Wtedy stracił równowagę i pechowo uderzył o wystające spod śniegu skały.
Kubica krytykuje media
Medialne zamieszanie wokół wydarzeń z 29 grudnia skomentował także Robert Kubica, który przyznał, że równie mocno obawia się o stan zdrowia Schumachera, co i sposób, w jaki dziennikarze komentują wypadek. - Byłem w identycznej sytuacji. Wiem jak zachowują się media w takich chwilach. To nie jest łatwe, szczególnie dla ciebie i rodziny. To nie jest czysta gra - stwierdził podczas konferencji przed Rajdem Janner, w którym Kubica startuje w ramach rozgrzewki przed debiutem w pełnym sezonie WRC.
- Gdy ja miałem wypadek, wszyscy też mówili, że nie powinienem wtedy jechać. Ale dlaczego mamy nie robić tego, co kochamy? Tysiące ludzi co dzień jeździ na nartach. I co z tego. Trzymam kciuki za Michaela. Wierzę, że wszystko dobrze się skończy - podkreślał aktualny mistrz świata WRC-2.