
Zarabiają zbyt mało i zbyt wiele od nich zależy, więc przyjmują łapówki. W 2011 roku CBA zatrzymało skorumpowanych 29 burmistrzów, wójtów i lokalnych urzędników. To rekord - rok wcześniej było ich zaledwie dziewięciu - pisze "Rzeczpospolita".
REKLAMA
Funkcjonariusze CBA nie mają wątpliwości: samorządowcy są najbardziej zagrożeni korupcją. To od nich zależy wiele inwestycji i przez ich ręce przepływa najwięcej publicznych pieniędzy. Dodatkowo ich pozycja zależy od lokalnych układów. - Tam, gdzie decyzję pozostawia się subiektywnej ocenie urzędnika, o nadużycia łatwiej - powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prof. Antoni Kamiński, były prezes polskiego oddziału Transparency International - organizacji, która zajmuje się działaniem na rzecz uczciwości w życiu publicznym.
Tam, gdzie decyzję pozostawia się subiektywnej ocenie urzędnika, o nadużycia łatwiej
Liczby potwierdzają jego słowa - w 2011 roku zatrzymano 29 samorządowców. Dla porównania - w sektorze gospodarczym CBA doprowadziło do postawienia zarzutów 17 osobom, w wymiarze sprawiedliwości - 10, w służbie zdrowia - 9, a w administracji centralnej - 8.
Jakie łapówki przyjmują samorządowcy? Wójt Kleszczowej (najbogatsza gmina w Polsce) miała zarobić 5 mln zł na nieuczciwym handlu ziemią. Wójt Niegosławic za zlecenie przebudowy dróg miał się wzbogacić o 300 tys. zł, a prezydent Starachowic o 96 tys. w związku z działalnością spółek komunalnych.

