
Trwa świetna passa Polaków, którzy rywalizują na arenach sportowych. W niedzielę w ślady Rafała Sonika i Krzysztofa Hołowczyca poszła Justyna Kowalczyk, która z ogromną przewagę nad rywalkami wygrała zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich zorganizowane w Szklarskiej Porębie.
REKLAMA
Zwycięstwem w Szklarskiej Porębie Justyna Kowalczyk sprawiła sobie wyśmienity prezent na 31. urodziny, które obchodzi w niedzielę najlepsza polska biegaczka narciarska. Dziś była zresztą faworytką, bo bieg na 10 km techniką klasyczną ze startu wspólnego jest uważany z jej ulubioną formę rywalizacji w Pucharze Świata.
Justyna Kowalczyk prowadziła na Polanie Jakuszyckiej od startu aż do mety. W połowie dystansu rywalizowała zresztą już tylko z ewentualnymi własnymi słabościami, daleko w tyle zostawiając rywalki. Na mecie zjawiła się aż o 41,8 s. przed drugą Julią Czekaliewą i o 1.15,2 s. przed trzecią Julię Iwanową.
Kowalczyk o wiele mocniej od wygranej zdawało się jednak wzruszać przyjęcie, jakie sprawili jej rodacy. Zawody Puchar Świata w Szklarskiej Porębie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem kibiców, którzy pojawili się w Jakuszycach tylko dla jednej osoby.
- Cieszy bieg przed swoją publicznością. Cieszy to, że wszyscy: organizatorzy i wolontariusze uratowali ten bieg dla mnie. Cieszy to, że mogę w urodziny fajnie pobiegać. Miłe wszystko - mówiła po zwycięstwie Justyna Kowalczyk.
