
Ekipa Biełsatu pobita na Ukrainie. Operator Siarhej Marczyk i reporter Juraś Wysocki zostali zaatakowani przez oddziały zbrojne ukraińskiej milicji, Berkut kiedy kręcili materiał o zamieszkach w Czerkasach. Pracującej dla TVP ekipie telewizyjnej skonfiskowano sprzęt oraz dokumenty.
REKLAMA
Operator kamery Siarhej Marczyk obecnie przebywa w szpitalu ze wstrząsem mózgu i czeka na założenie szwów. Tymczasem reporter Juraś Wysocki jest przetrzymywany na posterunku milicji, choć też ma podejrzenie wstrząsu mózgu. Ekipa telewizyjna nagrywała akcję milicji, która rozpędzała protest w Czerkasach, jednak po zatrzymaniu materiały zostały skonfiskowane.
Jak donosi, na swojej stronie internetowej telewizja Biełsat, szturm Berkutu na protestujących został poprzedzony prowokacją „Tituszków”, czyli opłaconych przez władzę chuliganów. Kiedy tylko przedstawiciele Automajdanu pojawili się w Czerkasach, prowokatorzy najpierw zaatakowali miejscową radę obwodową. Po kilkunastu minutach uciekli. Wtedy do akcji wkroczył Berkut, który wykorzystał prowokację do użycia siły, by przepędzić demonstrujących. Do tego milicjanci rozbili samochody uczestników Automajdanu.
Poza Wysockim i Marczykiem w akcji Berkutu ucierpieli także dziennikarze TV Inter, Kanału 5 oraz lokalnej telewizji. Biełsat, który działa w strukturach TVP, przypomina, że jej pracownicy byli akredytowani na Ukrainie jako dziennikarze Telewizji Polskiej.
źródło: Telwizja Biełsat
