
Laureat nagrody „Solidarności” otrzyma milion euro, informuje „Gazeta Wyborcza”. Jednak tylko 250 tysięcy euro trafi bezpośrednio do tej osoby. Pieniądze na nagrodę pochodzą z funduszu akcesyjnego Polski.
REKLAMA
Rząd w ciekawy sposób stworzył struktury Nagrody "Solidarności". Choć wyniesie ona milion euro, to na własne cele laureat będzie mógł wydać 250 tysięcy euro. Kolejne 50 tysięcy ta osoba będzie musiała przeznaczyć na „studialną podróż po Polsce” dla siebie, bądź grupy osób. Pozostałe 700 tysięcy euro zostanie przeznaczone na programy polskiej pomocy rozwojowej, informuje „Gazeta”.
Przypominamy, że jako pierwsi informowaliśmy o nagrodzie, której pomysłodawcą był Radosław Sikorski. Zamiarem ministra spraw zagranicznych było przypomnienie światu o nas. – W Polsce zaczęło się jeszcze przed upadkiem muru berlińskiego; że w Polsce już 4 czerwca miały miejsce pierwsze w bloku komunistycznym od II wojny światowej częściowo wolne wybory i że Polska jest krajem, który dobrze wykorzystał swoją wolność – informował dziennikarzy "Gazety" Sikorski.
Wśród kapituły nagrody, która ma liczyć 15 zasłużonych postaci światowej kultury i polityki znajdzie się dwóch Polaków – Lech Wałęsa i Zbigniew Bujak. Pieniądze na Nagrodę "Solidarności" pochodzą funduszy przedakcesyjnych, które Polska i tak musiałaby wydać. Tym samym z budżetu na nagrodę pójdzie bezpośrednio tylko 50 tysięcy euro.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
