Prof. Krystyna Iglicka-Okólska wyrasta na jedną z gwiazd Polski Razem, partii Jarosława Gowina.
Prof. Krystyna Iglicka-Okólska wyrasta na jedną z gwiazd Polski Razem, partii Jarosława Gowina. Fot. Bartosz Bobkowski / AG

Jeszcze niedawno Jarosław Gowin przedstawiał prof. Krystynę Iglicką-Okólską jako jednego ze swoich ekspertów. Cztery miesiące później jest ona pełnokrwistym politykiem – wiceprezesem Polski Razem i jedną z jej najjaśniejszych gwiazd. I nawet jeśli polityczna inicjatywa Gowina nie wypali, prof. Iglicka może na stałe zagościć w polskiej polityce.

REKLAMA
Profesor demografii Krystyna Iglicka-Okólska ma być tajną bronią Polski Razem w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego, ich odpowiedzią na Elżbietę Bieńkowską z drużyny Donalda Tuska. Widać jednak, że polityki dopiero się uczy i zdarzają jej się wpadki. Tak jak ta w wywiadzie dla Programu Trzeciego Polskiego Radia. Nazwała w nim swoją partię "ostatnią szansą białego człowieka".
prof. Krystyna Iglicka-Okólska
wiceprezes Polski Razem Jarosława Gowina

Nam się wydaje, że jesteśmy ostatnią szansą dla białego człowieka. Widzimy wielkie zapotrzebowanie i chęć zmian w strukturach krajowych, wielkie oczekiwanie, że na scenie politycznej pojawi się ktoś rozsądny, kto sprawi, że Polska zacznie funkcjonować CZYTAJ WIĘCEJ

Źródło: Program Trzeci Polskiego Radia

W jej obronie stanął jednak od razu kolega z partii, czarnoskóry poseł John Godson. Sam Iglicka-Okólska także tłumaczyła się z niefortunnego sformułowania, chociaż chyba nie można tego nazwać przeprosinami.

W tej samej rozmowie zdążyła też skrytykować obecność celebrytek na listach SLD, przekonując, że one nie obronią naszych interesów w Brukseli. Jako przeciwwagę wskazała osoby podobne do niej. – Kobiety wnoszą nową jakość i pozwalają tym trochę rozdygotanym mężczyznom, którzy z tego co obserwuję mają trochę za dużo testosteronu uporządkować i strategię i drogę do sukcesu – mówiła.
Dodała, że sama jest nazywana "żelazną lady" i da sobie radę w męskim otoczeniu. I rzeczywiście są na to szanse. W wywiadzie całkiem sprawnie obroniła kłopotliwy punkt wypowiedzi Przemysława Wiplera o przekazaniu oszczędności OFE Polakom.
"Miałam poczucie, że mogę coś zmienić"
Wcześniej jednak nie bała się otwarcie mówić o tym, że nie zawsze zgadza się z poglądami Jarosława Gowina. W wywiadzie udzielonym Grzegorzowi Miecugowowi w październiku 2012 roku przekonywała o potrzebie upowszechnienia in vitro. Jarosław Gowin ma w tej sprawie zgoła inną opinię.
Ale pomimo różnic zdecydowała się właśnie tam rozpocząć karierę polityczną, o której już od dawna myślała. – Moja kariera od powrotu ze stypendium Fulbrighta w USA zawsze opierała się na dwóch filarach: pracy naukowej i działalności w think-tankach – wyjaśnia prof. Iglicka-Okólska w rozmowie z naTemat. – Dzięki temu widziałam, jak to co robię przekłada się na politykę. Miałam poczucie, że mogę coś zmienić i kiedy pojawiła się grupa ludzi o podobnych poglądach, postanowiłam się do nich przyłączyć – dodaje.
Kobieca twarz Polski Razem wydaje się być typową sierotą po PO-PiS-ie. – Tak jak większość Polaków jestem zmęczona naszą sceną polityczną. Nie zgadzam się na to, by kolejne wyboru znowu sprowadzały się do walki między PiS-em a PO. Poza tym patrząc na podejście do spraw demografii, dzietności i emigracji myślę o swoim synu. I nie chcę, żeby był skazany na to, co robią politycy dzisiaj – wyjaśnia rektor Uczelni Łazarskiego.
"Jestem człowiekiem terenu"
Ale poza tworzeniem wielkich planów i idei nie są jej obce spotkania ze strukturami. – Zjeździłam już z Jarosławem Gowinem część Podkarpacia i Pomorza, teraz przygotowujemy się do marszruty przez resztę kraju. Jestem normalną kobietą, wprost mówię to, co myślę i ludzie to doceniają. Jestem człowiekiem terenu – deklaruje prof. Iglicka-Okólska. – Zawsze mówię to, co myślę i nie chcę się zmieniać. Poza tym chyba już za stara na to jestem – żartuje.
– Czas na politykę mam dzięki temu, że w obowiązkach domowych odciążył mnie mąż i 20-letni syn. Poza tym kobiety są lepiej zorganizowane niż część mężczyzn. Wcześniej też łączyłam pracę naukową i aktywność w think-tankach – przekonuje. – Myślę, że moje zaangażowanie w politykę będzie także cenne dla uczelni. Może niektóre studentki zainspirują się mną i także zaangażują się w politykę, bo nadal za mało w niej kobiet – ocenia nasza rozmówczyni.
"Musi uważać, by nie stać się jak prof. Rybiński"
Według niektórych komentatorów to właśnie Iglicka-Okólska będzie jedną z gwiazd zaczynającej się właśnie kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego.
Michał Kolanko
300polityka.pl

Jednym z podstawowych problemów Gowina na starcie jego nowej inicjatywy jest brak rozpoznawalnych twarzy. Paweł Kowal, szanowany i ceniony w Warszawie, nawet po stronie PO (co w dobie totalnej polaryzacji jest rzadkie) takiej rozpoznawalności nie gwarantuje. Iglicka – Okólska ma być próbą innego podejścia: Gowin chce wypromować nowe twarze. To także łączy się z anty-Warszawskim i anty-establishmentowym przekazem jego nowej inicjatwy. A ta nie wystartuje w pełni, jeśli nie przedstawi rzeczywiście nowej oferty. CZYTAJ WIĘCEJ


Pod tym tekstem pojawiło się kilka komentarzy (raczej rzadkość w tym serwisie), niemal każdy oceniający prof. Iglicką-Okólską pozytywnie i wieszczący jej karierę polityczną. Podobnie jak część prawicowych publicystów.

Ale w swojej politycznej wędrówce może pójść za daleko. – Musi uważać, by nie stać się jak prof. Rybiński, który snuje tylko czarne wizje i zupełnie stracił wiarygodność – mówi Konrad Piasecki, prowadzący "Kontrwywiad RMF FM". – Choć z drugiej strony czasem trzeba powiedzieć coś bardziej kontrowersyjnego, żeby zaistnieć – dodaje.
– Pani profesor jest interesującą osobą, nie waha się wypowiadać kontrowersyjnych opinii, jak o upadku ZUS-u. To rzeczywiście materiał na polityczną gwiazdę. Ale jej sukces w dużej mierze zależy od losów partii Gowina. Jeśli Polska Razem sobie poradzi, to prof. Iglicka może błyszczeć – przewiduje dziennikarz.
"Ma predyspozycje by zaistnieć w pierwszym szeregu"
Jego zdaniem nie zaszkodzi jej także małe obycie i brak doświadczenia w pracy w partii. – Nie każdy polityki musi lepić struktury powiatowe. Na przykład w PO Rostowski czy Siemoniak też tego nie robią, od tego są inni. Tak jak musi być ktoś od zajmowania się strukturami, tak też musi być ktoś, kto przygotuje program i będzie go bronił w mediach. I to rola dla prof. Iglickiej-Okólskiej – przekonuje Konrad Piasecki.
W niemal samych superlatywach mówią o niej współpracownicy. – Panią profesor poznałem jako eksperta, ponad pół roku temu – mówi prezes Polski Razem Jarosław Gowin. – Szybko zorientowałem się, że ma predyspozycje by zaistnieć w pierwszym szeregu polskiej polityki. Ma wiedzę, jest medialna, do tego ma polityczny temperament. Jest waleczna i odważna – wychwala były minister sprawiedliwości.
Dlatego partia pokłada w niej duże nadzieje. – Krystyna Iglicka-Okólska już zdążyła się wykreować na najbardziej rozpoznawalną kobietę w Polsce Razem i w ogóle jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci naszej partii. Myślę, że obok mnie, Pawła Kowala czy Johna Godsona to właśnie ją ludzie kojarzą – ocenia.
Zastrzega jednak, że Iglicka-Okólska doskonale dogaduje się z Anną Streżyńską. – W pana pytaniu wyczuwam podejrzenie jakiegoś konfliktu między paniami, ale zapewniam, że go nie ma. Anna Streżyńska chce pozostać ekspertem, ale nie polityki, jej wiedza jest dla nas bardzo ważna. Panie współpracują, mają podobne poglądy i na pewno nie będą ze sobą walczyły – przekonuje Jarosław Gowin.
"Dlatego nie obarczamy jej typową partyjną robotą"
– Profesor Iglicka-Okólska jest nieodkrytym talentem politycznym – ocenia Marek Migalski, także wiceprezes Polski Razem. – Ma wszelkie atrybuty, by odegrać dużą rolę w polityce: wiedzę, pazur i determinację. Jest naszym orężem. Tam, gdzie Polska Razem nie może, tam Iglicką pośle – deklaruje poseł do Parlamentu Europejskiego.
– Prof. Iglicką bardziej interesuje polityka niż praca partyjna. Dlatego nie obarczamy jej taką typową partyjną robotą, jak budowanie struktur w powiatach – mówi Migalski. Ale to nie oznacza, że nie jest zaangażowana w tworzenie Polski Razem. – Wiele wymaga od siebie i od innych. Ostatnio nawet mnie się dostało, bo zwróciła mi uwagę, że nie czytam jej maili. Przez chwilę poczułem się jak doktor wyrwany do wypowiedzi przez profesora. A ja czytałem, ale nie odpowiadałem – tłumaczy się polityk.
Wpadka z wywiadu dla radiowej "Trójki" to według posła z 5-letnim stażem doskonała okazja do nauki. – Na pewno ktoś z 20-letnim doświadczeniem w polityce nie powiedziałby czegoś takiego. Ale prof. Iglicka-Okólska wie, że polityka to nie sala wykładowa i że musi się wiele nauczyć, jest świadoma swoich słabości i ma chęć to zmieniać – zapewnia Marek Migalski.
Rzeczywiście czasem prof. Iglickiej brakuje nieco wyczucia.

Zbyt bezpośredni język to często problem naukowców, którzy trafiają do polityki. Dla nich sprawa jest prosta – coś jest prawdą, albo nie. W polityce sprawa jest bardziej zniuansowana, czasami trzeba ugryźć się w język i nie mówić komuś wprost, że jest głupi i nic nie wie. Prof. Iglicka będzie też musiała uodpornić się na nie zawsze mądre pytania dziennikarzy i nauczyć się mówić coś nawet na temat, o którym niewiele wie – mikrofon nie znosi ciszy.
W cieniu Iglickiej-Okólskiej
Ale większość konkurentów raczej będzie zazdrościć Krystynie Iglickiej-Okólskiej wiedzy. To profesor belwederski, z bogatym dorobkiem naukowym. Napisała ok. 70 prac i migracjach i demografii. Patrząc na założenia programowe Polski Razem widać, że ma ona duży wpływ na program partii. Od 2012 roku jest rektorem Uczelni Łazarskiego, jednej z najlepszych prywatnych uczelni w kraju. W 2008 roku weszła w skład Rady Programowej TV Polonia. Prezesem TVP był wtedy jeszcze nominowany przez rząd PiS Andrzej Urbański.
Drugą ważną kobiecą postacią w partii może być Anna Streżyńska, przebojowa była szefowa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, która razem z Przemysławem Wiplerem tworzy stowarzyszenie Republikanie. Wydaje się jednak, że nie będzie w stanie wyjść z cienia przebojowej pani demograf.