Przedstawiciele krajów skandynawskich odpowiedzieli na "szkalujący" ich artykuł w "The Guardian"

Skandynawowie odpowiedzieli na "obrazoburczy" artykuł w "The Guardian"
Skandynawowie odpowiedzieli na "obrazoburczy" artykuł w "The Guardian" Fot: Frederic Bonifas/WikiCommons
Tydzień temu pisaliśmy o tym, że Brytyjczycy rozprawili się z mitem Skandynawii. Dziennikarz "The Guardian" Michael Booth napisał o mrocznych stronach północnej Europy. Wg niego duńska telewizja to śmietnik, Finowie za dużo piją, a Szwecja jest niedemokratycznym państwem. Brytyjczyk długo nie musiał czekać na reakcję skandynawskich autorów, którzy przygotowali odpowiedź na jego artykuł.


Przedstawiciele krajów skandynawskich odpowiedzieli na krytyczny tekst Michaela Bootha, który rozprawił się z mitem, jakoby Skandynawia była krainą mlekiem i miodem płynąca. Dziennikarz "The Guardian" we wstępie przyznał się do tego, że celowo stworzył prowokacyjny tekst.


Jak mówi celem było wybudzenie Brytyjczyków (i resztę świata) z transu. W końcu wszyscy zachwycają się krajami skandynawskimi. Choć selektywnie pokazał informacje, to wszystko co opisał było prawdą. Świadczą o tym dane z OECD, Międzynarodowego Funduszu Monetarnego a także ONZ.


Autor tekstu „Ponura strona Skandynawii” nie musiał długo czekać na odpowiedzi na swój tekst. Je również przedstawił w "The Guardian". Finowie nie mieli większych pretensji; Szwedzi czepiali się szczegółów, ale się nie oburzali; Duńczycy byli lekko wkurzeni; Islandczykom nie podobało się to, że poświęcono im za mało uwagi; natomiast Norwegowie byli bardzo źli na tekst Bootha.


DANIA

Adam Price, duński scenarzysta

Tekst o naszym państwie był dosyć zabawny. Jednak moim zdaniem to Brytyjczycy sami sobie stworzyli ten obraz magicznej skandynawskiej krainy – który jest idealnym wzorem dla idealnego społeczeństwa. Można przyznać, że dbamy o młodych i o starych, a edukacja jest darmowa. Kto ma dobre stopnie, ten może zostać lekarzem. Cena za to to 68% podatek na ten system. Jednak każdy Duńczyk i tak go poprze.
"Brudna strona skandynawskiej utopii"

Również w Danii widać coraz większe rozwarstwienie, a kraj coraz silniej dzieli się na okolice Kopenhagi i resztę. W ciągu ostatnich dziesięciu lat podwoiła się liczba osób żyjących w Danii na granicy ubóstwa. CZYTAJ WIĘCEJ


Co do podziałów w narodzie, to te także istnieją w Wielkiej Brytanii. Tylko w niedawnym badaniu 68 procent Brytyjczyków przyznało się do tego, że wiele w twoim życiu zależy nie od tego, co wiesz, ale kogo znasz. Duńczycy to bardziej jednolity naród: jesteśmy małymi ludźmi. Lubimy oglądać mnóstwo seriali kryminalnych (w tym „Morderstwa w Midsomer” i „Inspektora Morse'a”), to takie narodowe wydarzenie. Wspólne oglądanie telewizji powoduje, że czujemy się częścią wspólnoty.

A dlaczego jesteśmy tacy szczęśliwi? Bierzemy całe mnóstwo proszków antydepresyjnych! To daje niesamowite wyniki, jeśli zestawisz obie te rzeczy razem. Mamy swoje słabe i mocne strony, ale mimo wszystko jesteśmy uprzywilejowanym narodem.

FINLANDIA

Alexander Stubb, fiński minister spraw zagranicznych

Artykuł Bootha był zabawny. Zawsze warto spojrzeć na siebie z drugiej strony. Jednak prawda jest taka, że Finlandia zyskała na znaczeniu w ostatnich dwudziestu latach dzięki Unii Europejskiej i końcu zimnej wojny. Kiedyś może i byśmy potraktowali na poważnie krytykę dziennikarza „Guardiana”, jednak teraz jego wypowiedzi strzepujemy jak łupież z naszych ramion. To dlatego, że statystyki mówią za siebie. Jesteśmy w światowych czołówkach w rankingach edukacji, konkurencyjności, braku korupcji (tu miejsce numer 1).

Ciężko jest poważnie potraktować tekst Bootha, zwłaszcza że pochodzi z kraju który polega na systemie kanalizacyjnym z XIX wieku. Przynajmniej w takiej Danii, w której Booth mieszka, może on wziąć prysznic kiedykolwiek zechce.

"Brudna strona skandynawskiej utopii"

Główną przyczyną śmierci mężczyzn w Finlandii jest jednak alkohol. Jak czytamy, w piątki około godziny 23.30 ludzie zaczynają robić się agresywni, zaczynają się przepychanki. CZYTAJ WIĘCEJ


Jesteśmy pijakami Europy? Byłem na Wyspach w piątkowy wieczór. Nasze zwyczaje alkoholowe są bardzo brytyjskie. Nasz krajobraz monotonny? Mamy archipelagi liczące 20 tysięcy wysp, pojezierze liczące 100 tysięcy jezior; no i Laponię. Trudno nie zakochać się w takim krajobrazie.

Prawda jest taka, że Booth przedstawił zabawne stereotypy. Tak jak jest to ze stereotypami są elementy prawdziwe. Tak samo, my Skandynawowie potrafimy mieć dystans do siebie i nabijać się sami z siebie.

ISLANDIA

Eiríkur Bergmann, politolog

"Brudna strona skandynawskiej utopii"

Autor "Guardian'a" nie zatrzymuje się nawet na chwilę na Islandii, która ma zaledwie 320 tysięcy mieszkańców. Jak twierdzi, jest ich za mało, aby opisywać ich problemy. CZYTAJ WIĘCEJ


Tekst idealnie wkomponował się w brytyjską tradycję etnocentryzmu, ale przy okazji był dziennikarsko słabą literaturą rozrywkową. We wszystkich rankingach dotyczących jakości życia Skandynawowie wygrywają z Wielką Brytanią. Tekst Bootha gra na naszych największych obawach. Naszą największą bolączką jest fakt, że świat nas nie dostrzega. Nasza postkolonialna postawa jest spowodowana 100-letnią walką o niepodległość z Danią. Dlatego zawsze walczymy o to, by uznawano nas nie tylko za niepodległe państwo, ale równoprawnego partnera. Dlatego tak często kłócimy się z Wyspami o dorsze, czy o bankowość.

Naszym głównym postkolonialnym projektem jest ochrona naszej suwerenności. Cały czas czujemy, że jesteśmy narodem, który może zniknąć z mapy świata. Natomiast Brytyjczycy dopiero mogą zniknąć wtedy, kiedy za kilka wieków wchłonie ich chińskie imperium.

Jeszcze jedno. Prawda jest taka, że Islandia nie jest krajem skandynawskim. Wystarczy spojrzeć na mapę. Jesteśmy krajem atlantyckim. Możemy mamy podobne wzorce co nasi skandynawscy kuzyni, ale kulturowo jesteśmy podobni do Brytyjczyków. Nawet nasz czarny, czerstwy humor jest bardzo nienordycki.

NORWEGIA

Agnes Bolso, profesor socjologii

Michael Booth w swoim tekście nie potrafił uchwycić całego klimatu społeczno-kulturowego i politycznego naszego kraju. Ludzie okazują swój sprzeciw wobec dopiero co wybranego prawicowego rządu. Wystarczy spojrzeć na reakcje wobec skrócenia „tacierzyńskiego”, czy kroków podjętych wobec podważenia prawa aborcyjnego, a także ulg podatkowych dla bogatych i wiele innych działań władz. Rząd podważa wiele dóbr, które nasze społeczeństwo stworzyło, ale Norwegowie zaczynają im się odgrażać i zmuszać do debaty publicznej.

"Brudna strona skandynawskiej utopii"

Postawa mieszkańców Norwegii wobec ataków Andersa Breivika w lipcu 2011 roku była imponująca. Jednak już we wrześniu, prawicowa i antyislamska Partia Postępu, której Breivik był członkiem, zdobyła ponad 16 proc. głosów w wyborach. To wystarczająco dużo, aby partia dostała się do koalicyjnego rządu, po raz pierwszy w historii. To kolejny wyraz islamofobii mieszkańców tego kraju. Nawet Duńczycy uważają Norwegów za najbardziej ksenofobicznych mieszkańców Skandynawii. CZYTAJ WIĘCEJ


Brytyjczyk w swoim tekście nie wspomniał o tym, że Norwegowie opierają się rządowi. Po prostu opisuje wszystko pod kątem tego, co mówi aktualny rząd. Gdyby poruszyć te inne kwestie, to mogłyby one mieć wpływ na to, czy nasz kraj pozostaje dobrym miejscem do życia. Dalsza debata byłaby o wiele ciekawsza, niż płytka perspektywa, którą Booth przedstawił.

SZWECJA

Lars Tragardh, historyk

Skandynawski model od lat służył jako wzorzec w innych krajach. Raz jesteśmy utopią, by za chwilę stać się totalitarnym piekłem. Ten drugi trend rozpoczął między innymi Dwight Eisehhower, który powiedział, że Szwecja wzoruje się na „socjalistycznej filozofii, gdzie skala samobójstw wzrasta w niesamowicie wysokim tempie. W tym samym tonie jest tekst Bootha.

"Brudna strona skandynawskiej utopii"

Nikt nie patrzy bardziej krytycznym okiem na Szwedów niż oni sami. Gdy tamtejszy instytut opinii publicznej poprosił ich o opisanie swoich rodaków wymienili oni: zazdrosny, sztywny, pracowity, kochający naturę , spokojny, uczciwy, nieuczciwy, ksenofobiczny. Szwedzi są zamknięci, alienują się od siebie i unikają choćby takich sytuacji, jak jazda w windzie z nieznajomym współpasażerem. CZYTAJ WIĘCEJ


Tyle, że nie ma „totalitarnego” spisku, by osłabić więzi rodzinne. Po prostu nowoczesna Szwecja szuka równowagi pomiędzy jednością społeczną, a wolnością jednostki. Demokratyczne państwo poprzez prawo mówi, że uwolniło jednostki spod nierównych i patriarchalnych form społecznych, w tym rodzin, instytucji i kościołów. Mówimy o wolnym wyborze, nie przymusie.

Co do państwa opiekuńczego, to jest on ograniczony do swoich obywateli i legalnych rezydentów. W czasach migracji i globalizacji może się pojawić pewien konflikt pomiędzy prawami obywateli a prawami człowieka. To duże wyzwanie dla demokracji jakiej znamy. Ale my Szwedzi potrafimy sobie z tym poradzić.