Brudna strona skandynawskiej utopii. "The Guardian" rozprawił się z mitem Norwegii, Szwecji, Islandii...

[url=http://shutr.bz/19Yyeft]Brudna[/url] strona skandynawskiej utopii. The Guardian rozprawił się z mitem Norwegii, Szwecji, Islandii...
Brudna strona skandynawskiej utopii. The Guardian rozprawił się z mitem Norwegii, Szwecji, Islandii... Shutterstock.com
Duńska telewizja to "śmietnik", mieszkańcy Finlandii lubią zaglądać do kieliszka, a szwedzki system polityczny nie do końca odpowiada standardom demokratycznym – wylicza dziennikarz "The Guardian'a". Dlaczego zatem tak wiele osób twierdzi, że Skandynawia to prawdziwy raj na Ziemi?


Często piszemy w naTemat o Skandynawii, a Państwo lubicie o niej czytać. Dziwi nas to, że szwedzki rząd po raz kolejny obniżył podatki, że zamyka się tam więzienia, bo brakuje przestępców i że "wyjątkowo świadoma" polityka tego kraju uchroniła Szwecję przed kryzysem...


Ze zdumieniem czytamy w Polce również o tym, że w Norwegii wszyscy są milionerami i że w Oslo nie wiedzą jak wydać zaoszczędzone miliardy. W naszym serwisie ukazał się również wywiad z Polką, która wraz z mężem w siedem lat uzbierała na dom w Oslo za półtora miliona koron...


Wiadomo jednak, że każdy medal ma dwie strony, a ciemna strona Skandynawii objawia się nie tylko w ekspresjonistycznym obrazie Edwarda Muncha z 1893 r. o przenikliwej nazwie "Krzyk".

Dania


W jaki sposób Dania uzyskuje tak dobre wyniki w międzynarodowych badaniach poziomu szczęścia? Między innymi dlatego, że mają bardzo wysoki poziom zaufania społecznego. Bez wątpienia na poziom zadowolenia wpływa również to, że Duńczycy pracują znacznie krócej w porównaniu do pozostałych regionów świata. Pojawia się jednak pytanie, w jaki sposób zdobywają środki na tak dostatnie życie?


Ich praca jest powolna i znacznie mniej efektywna. W konsekwencji, mieszkańcy Dani mają również najwyższy poziom zadłużenia prywatnego na świecie, cztery razy większy niż na przykład we Włoszech. Ponad połowa mieszkańców tego kraju przyznaje się również do tego, że kupuje towary na "czarnym rynku".

Jako "najbrudniejszy" z sekretów Danii, "The Guardian" wskazuje wniosek płynący z raportu Światowego Funduszu na Rzecz Przyrody. Wynika z niego, że kraj ten jest na czwartym miejscu na świecie pod względem pozostawiania "śladu ekologicznego na mieszkańca", wyprzedzając nawet Stany Zjednoczone. O ile bowiem liczne elektrownie wiatrowe mogą robić wrażenie, Dania pozostaje największym eksporterem ropy w Unii Europejskiej.

Autorzy wyliczenia zwracają również uwagę na fatalny program telewizyjny w Danii, gdzie powtarzane są odcinki 15-letniego serialu detektywistycznego "Morderstwa w Midsomer" oraz dokument o szczęśliwym życiu świń...

Kuleje również duńska edukacja, która w rankingu PISA przygotowanym na zlecenie OECD, wypada gorzej niż Wielka Brytania. Również tamtejsza służba zdrowia boryka się z problemami, jakim bez wątpienia jest najwyższy na świecie współczynnik zachorowań na raka.

Również w Danii widać coraz większe rozwarstwienie, a kraj coraz silniej dzieli się na okolice Kopenhagi i resztę. W ciągu ostatnich dziesięciu lat podwoiła się liczba osób żyjących w Danii na granicy ubóstwa.

Kilka spostrzeżeń na temat "wad" Danii i Duńczyków ma też polski inżynier Patryk Szmagliński, który przez długi czas był kierownikiem na poważnej budowie w tym kraju:

Patryk Szmagliński
Polski inżynier pracujący w Danii

Duńczycy bywają strasznie nieporadni. Z reguły sami nic nie potrafią i od razu dzwonią po fachowca, nawet do najprostszych rzeczy (jak uszczelka w kranie). Dużą wagę przywiązują do bezpieczeństwa, nawet psy noszą kamizelki odblaskowe, ale przez to nie są czujni i jak ktoś zapomni postawić znaku przy dziurze w chodniku, to w nią wpadną (u nas też zdążają się tacy ludzie, ale tam stanowią chyba większość). Co do systemu, to wiadomo nikt nie lubi wysokich podatków, ale to oczywista rzecz. Zaskoczyły mnie wakacje ,,ogólnonarodowe" jakoś w lipcu, kiedy większość zakładów jest zamknięta i nic nie można załatwić. To zupełne wariactwo dla kogoś z Polski.


Norwegia


Postawa mieszkańców Norwegii wobec ataków Andersa Breivika w lipcu 2011 roku była imponująca. Jednak już we wrześniu, prawicowa i antyislamska Partia Postępu, której Breivik był członkiem, zdobyła ponad 16 proc. głosów w wyborach. To wystarczająco dużo, aby partia dostała się do koalicyjnego rządu, po raz pierwszy w historii. To kolejny wyraz islamofobii mieszkańców tego kraju. Nawet Duńczycy uważają Norwegów za najbardziej ksenofobicznych mieszkańców Skandynawii.

W 2013 roku wpłynęła rekordowa liczba wniosków o azyl w Norwegii, lecz pozytywnie rozpatrzono jedynie połowę z nich, czyli około 5 tysięcy. Przy czym Szwecja pozytywnie rozpatrzyła aż 9 tysięcy wniosków z samej Syrii.

Norwegię może też spotkać tzw. choroba holenderska, na którą zapadają państwa w których odkryto pokaźne złoża ropy. Paradoksalnie, zamiast się rozwijać dzięki pokaźnym wpływom, w niektórych działach gospodarki obserwuje się regres. Już dziś bowiem Norwegowie mniej pracują, szybciej idą na emeryturę i częściej chorują.

– Ci ludzie są zimnokrwiści – mówi Grzegorz, który od 9 lat mieszka i pracuje w stolicy Norwegii. Jak mówi, widać różnicę między mieszkańcami ciepłych krajów, gdzie ludzie są milsi i bardziej otwarci. – Norwegowie bardzo często bywają dwulicowi. Potrafią poklepać cię po ramieniu, powiedzieć, że wszystko jest fajnie i odwrócić, by po chwili mówić między sobą coś całkowicie odwrotnego – stwierdza mieszkaniec Oslo.

W Norwegii jest również utrudniony dostęp do alkoholu, co dla miłośników tematu może okazać się problematyczne. – W sklepach są produkty o maksymalnej zawartości alkoholu 4,6 proc., dostępne od poniedziałku do piątku do 20.00, a w soboty do 18.00. W niedzielę zamknięte są nawet sklepy monopolowe. Na stacjach benzynowych alkoholu nie ma w ogóle – mówi 32-letni Grzegorz. W Norwegii jest znacznie mniej dostępnych produktów niż choćby w Polsce. – Jest jeden producent mleka – słyszę jako przykład od swojego rozmówcy.

Islandia


Autor "Guardian'a" nie zatrzymuje się nawet na chwilę na Islandii, która ma zaledwie 320 tysięcy mieszkańców. Jak twierdzi, jest ich za mało, aby opisywać ich problemy.

Tymczasem kilka miesięcy temu w naTemat przyjrzeliśmy się problemowi islandzkiego więziennictwa, które praktycznie nie istnieje. W 2009 roku głośnym echem odbiła się sprawa grupy Polaków, którzy okradali mieszkańców stolicy. Gdyby polska szajka trafiła za islandzkie kratki, stanowiłaby blisko 10 procent wszystkich więźniów na wyspie. I choć polska grupa liczyła zaledwie kilkanaście osób, to miejscowe media informowały o pierwszym "masowym zatrzymaniu" tego typu. Polski konsul w Islandii przyznał wówczas, że kilkunastu nowych więźniów "byłoby dużym obciążeniem dla kraju, gdzie jest właściwie tylko jedno więzienie".

Finlandia


Mieszkańcy Finlandii to zdaniem dziennikarza "Guardian'a" ludzie z suchym jak Sahara poczuciem humoru. Twierdzi jednak, że w tym kraju po prostu nie da się żyć. W lato jest się nękanym przez komary, a w zimę można zwyczajnie zamarznąć (zakładając że nie zginiesz w inny sposób, np. nikt cię nie zastrzeli). Finlandia znajduje się bowiem na trzecim miejscu na świecie, za Stanami Zjednoczonymi i Jemenem, pod względem liczby osób posiadających broń palną.

Dwukrotnie częściej niż w Wielkiej Brytanii dochodzi tam do morderstw, oraz najwięcej osób spośród krajów skandynawskich decyduje się na samobójstwo. Główną przyczyną śmierci mężczyzn w Finlandii jest jednak alkohol. Jak czytamy, w piątki około godziny 23.30 ludzie zaczynają robić się agresywni, zaczynają się przepychanki.

Również podupadająca fińska edukacja i sytuacja młodzieży nie budzi zachwytu. A to za sprawą głośnych na całym świecie wydarzeń, jak podpalenie przez 18-latka katedry w 2006 roku, czy ośmiu ofiar strzelaniny w szkole na południu kraju rok później. W 2008 roku inny 22-latek otworzył ogień w szkole w miasteczku Kauhajoki w zachodniej Finlandii. Zginęło wówczas 10 osób.

O to, jakie wady z punktu widzenia Polaka ma Finlandia zapytaliśmy Lidię, która mieszka tam od wielu lat. I choć zaznacza, że trudno jej to przychodzi, bo lubi ten kraj, nie da się ukryć kilku oczywistych minusów:

1. Jedzenie. Bez smaku, zwietrzałe przyprawy, ograniczony dostęp do świeżego mięsa. Fińskie jedzenie jest po prostu nudne. I często nawet "fińska" chińszczyzna nie jest tak dobra jak "polska"

2. Ambiwalentny stosunek do imigrantów. Finlandia ich potrzebuje, bo społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie. Wszyscy to przyznają otwarcie. Obecnie obcokrajowcy stanowią większość przyrostu naturalnego. Mimo to są traktowani z fińskim chłodem. Trudno o pracę, gdy się nie zna języka, mimo że większość Finów mówi po angielsku.

3. Bardzo wysokie ceny za produkty spożywcze, nie tylko w stosunku do innych krajów europejskich, ale nawet w stosunku do fińskich zarobków. Nawet Finowie narzekają. Ale przemysł spożywczy kieruje się w stronę oligopolu: 2 duże spółki mające większość rynku. No i parę mniejszych, ale też o mniejszej sile. Więc za dużo opcji nie ma.

Szwecja


Nikt nie patrzy bardziej krytycznym okiem na Szwedów niż oni sami. Gdy tamtejszy instytut opinii publicznej poprosił ich o opisanie swoich rodaków wymienili oni: zazdrosny, sztywny, pracowity, kochający naturę , spokojny, uczciwy, nieuczciwy, ksenofobiczny. Szwedzi są zamknięci, alienują się od siebie i unikają choćby takich sytuacji, jak jazda w windzie z nieznajomym współpasażerem.

Bezrobocie wśród młodych mieszkańców Szwecji jest wyższe niż w Wielkiej Brytanii oraz od średniej w Unii Europejskie. Podobnie jak Norwegii i Danii, również tu umacniają się siły prawicowe. Finowie uważają, że szwedzki ultrafeminizm "wykastrował" tamtejszych mężczyzn.

– W Szwecji nie wypada się rozgniewać. Nie wypada być komuś dłużnym. Wypada za to mieć głęboką amnezję, która pozwala zapomnieć choćby o przymusowych sterylizacjach imigrantów – mówił zaś w rozmowie z Anną Wittenberg Maciej Zaremba Bielawski, dziennikarz polskiego pochodzenia, na stałe mieszkający w Szwecji.


źródło: "The Guardian"