Poradnik dla milicjanta z 1958 r.:
Poradnik dla milicjanta z 1958 r.: Fot. Krzysztof Majak / naTemat.pl

"Do użytku wewnętrznego" - dowiadujemy się po otwarciu poradnika dla milicjantów, który pół wieku temu miał pomóc we właściwym pełnieniu służby. I choć niektóre jego zalecenia, dotyczące choćby należytego zachowania w przypadku kradzieży konia, dziś niekoniecznie znalazłyby zastosowanie, kilka rad odnośnie postępowania w przypadku postępowania z zatrzymanym, przydałoby się niejednemu policjantowi.

REKLAMA

Jak czytamy w "Poradniku dla milicjantów", postawa milicjanta w jego codziennej służbie miała wpływ na stosunek szerokich mas społeczeństwa do tejże formacji. A żeby masy nie czuły się zawiedzione, milicjantowi radzi się choćby to, aby ten znał nazwy, położenie, ulic oraz placów, siedzib urzędów i instytucji państwowych, obiektów przemysłowych, placówek handlowych i finansowych, siedzib organizacji politycznych i społecznych, szpitali itd. Znajomość adresów niemalże wszystkich instytucji ważna jest również z innych powodów:

Informacja udzielona przez milicjanta winna być możliwie najbardziej dokładna. Nie wolno udzielać informacji, jeżeli milicjant nie jest w stanie jej udzielić.

"Poradnik dla milicjanta"

Fragment

Wykroczenia Nie tylko na informowaniu obywatela polegała praca dobrego milicjanta. Najważniejsze jest to, by sprawował nadzór nad przestrzeganiem przepisów prawa. W poradniku znajdziemy zatem pokaźną liczbę wykroczeń, na które każdy milicjant powinien pozostać wrażliwy. Wśród nich, na dziesiątej pozycji znajdziemy punkt "Zakłócanie spokoju publicznego", które autorzy opisali w tej sposób:

Zakłócenie spokoju publicznego polega na spowodowaniu wśród publiczności zaniepokojenia w postaci zatrwożenia, bądź innego wyprowadzenia z równowagi psychicznej, jak np. wywołanie uczucia złości, podniecenia, niesmaku itp. mogą to być krzyki i hałasy urządzane w miejscu publicznym, śpiewanie frywolnych piosenek obrażających uczucie moralne i patriotyczne, popychanie przechodniów, lżenie przechodniów. itp.

"Poradnik dla milicjanta"

Fragment

Milicjant powinien także zwracać uwagę na to, czy nie dochodzi na przykład do złośliwego dokuczania. To zaś, zdaniem autorów, stanowi np. "kłamliwe zawiadomienie o śmierci osoby bliskiej, niepokojenie w nocy przez dzwonienie do drzwi, telefonicznie, bez rzeczywistej potrzeby" - ujawnia poradnik.

Po lekturze poradnika, milicjant był również w stanie rozpoznać kradzież ogrodową. Ta bowiem polega na zabraniu , bez zezwolenia, z cudzego ogrodu owoców, warzyw, kwiatów w nieznacznej ilości. Najważniejsze są jednak motywy. Otóż kradzież ogrodową charakteryzuje to, że dokonywana jest nie z chęci zysku, a z łakomstwa.

Kradzież czy przejażdżka? Gdyby zaś milicjant zauważył, że ktoś zabrał cudzego konia dla odbycia przejażdżki z zamiarem natychmiastowego zwrotu, winien wiedzieć, że ma do czynienia z samowolnym używaniem cudzego mienia.

Jak się okazuje, również na milicjantach "w poważnej mierze" spoczywa walka z alkoholizmem, gdyż ten stanowi jedną z poważnych przyczyn demoralizacji. Milicjant powinien zatem zwalczać pijaństwo, likwidować potajemne gorzelnie oraz miejsca, w których odbywa się potajemna sprzedaż alkoholu (pijackie meliny).

Nie wolno sprzedawać, podawać i spożywać napojów zawierających ponad 4,5 proc. alkoholu nieletnim do lat 18 (...).

"Poradnik dla milicjanta"

Fragment

Autorzy poradnika mają również konkretne rady, jak milicjant powinien zachować się w przypadku konieczności zastosowania środków przymusu bezpośredniego.

"Poradnik dla milicjanta"

Milicjant zawsze czujny Poradnik wskazuje również sytuacje, kiedy milicjant powinien zareagować na nieprzestrzeganie przepisów sanitarno-porządkowych. Na przykład w porze letniej, powinien on zwrócić uwagę na to, by przed przystąpieniem do sprzątania chodnika, uprzednio polano go wodą w ilości zabezpieczającej przed podnoszeniem się kurzu.

Okazuje się, że również do milicjanta należy nadzór nad prawidłowym zapełnianiem śmietników. Nie powinno dochodzić do ich przepełniania, a nieczystości powinny być wywożone w odpowiednio ustalonych godzinach.

Jak widać, znienawidzony przez dużą część społeczeństwa funkcjonariusz Milicji Obywatelskiej nie miał łatwego życia, a na jego głowie, w dzień i w nocy, spoczywał niemal cały PRL, wraz ze wszystkimi absurdami "najweselszego baraku w obozie".

Czytaj także: