Dziennikarska wpadka: pomylił Samuela L. Jacksona z Laurencem Fishburnem. Naukowcy wiedzą, skąd biorą się takie błędy

Dziennikarz pomylił w programie dwóch czarnoskórych aktorów. Naukowcy twierdzą, że takie błędy zdarzają się często.
Dziennikarz pomylił w programie dwóch czarnoskórych aktorów. Naukowcy twierdzą, że takie błędy zdarzają się często. Fot. YouTubeNews
Dziennikarz stacji KTLA Sam Rubin najadł się wstydu, gdy w rozmowie na żywo z Samuelem L. Jacksonem pomylił go z innym czarnoskórym gwiazdorem – Laurencem Fishburnem. Naukowcy przyznają jednak, że tego typu pomyłki są czymś naturalnym: nasz mózg słabo radzi sobie z rozpoznawaniem osób o innym kolorze skóry.


To nie był udany wieczór dla dziennikarz stacji KTLA Sama Rubina, który rozmawiał w swoim programie na żywo ze znanym aktorem Samuelem L. Jacksonem, gwiazdą filmu “Robocop”. W pewnym momencie prowadzący zapytał Jacksona o popularną ostatnio reklamę wyemitowaną w czasie Superbowl i… po chwili musiał gorąco przepraszać swojego rozmówcę, ponieważ w rzeczonej reklamówce występował tak naprawdę inny czarnoskóry aktor – Laurence Fishburne.


– Jaka reklama na Super Bowl? Jesteś tak samo pomylony, jak ludzie na Twitterze. Nie jestem Laurencem Fishburnem! Nie wyglądamy tak samo! Owszem, jesteśmy czarni i sławni, ale niepodobni do siebie. Pracujesz jako reporter od rozrywki i nie widzisz różnicy między mną a Fishburne'em? – przywołuje reakcję zirytowanego Jacksona Wp.pl.



I choć rzeczywiście trudno jest usprawiedliwiać Rubina, warto pamiętać, że tego typu pomyłki są dość częste, a naukowcy coraz lepiej rozumieją, dlaczego rozpoznawanie twarzy ludzi o innym kolorze skóry przychodzi nam z trudem. I jest powszechne – bo wbrew pozorom nie jest tak, że tylko “wszyscy Czarni/Azjaci wyglądają tak samo”. Badania wykazały, że przedstawicielom innych ras także Biali wydają się niemal identyczni.


“Cross-race effect”
“Podchodzę tam i widzę tłum ludzi. Prawie sami Koreańczycy, wszyscy wyglądają praktycznie tak samo” – wspomina spotkanie z koreańskimi dziennikarzami piłkarski trener Jerzy Engel na łamach “Przeglądu sportowego”.

Ale w internecie dowodów na to, że tzw. “cross-race effect” jest faktem, można znaleźć aż nadto: od dyskusji forumowiczów, przez blogerskie wpisy, aż po mniej i bardziej poprawne politycznie memy. Skąd biorą się te problemy z rozpoznawaniem twarzy przedstawicieli innych ras?


Naukowcy “cross-race effect” badają co najmniej od stu lat – opracowania na ten temat powstawały już w 1915 roku: już wtedy zauważono, że coś jest na rzeczy.

Od tego czasu przeprowadzono serię badań i postawiono wiele hipotez mających wyjaśnić owo zjawisko. Socjologowie zauważali, że członków “swojej” grupy zawsze traktujemy bardziej indywidualnie, a członków grupy “obcej” postrzegamy jako niezróżnicowany tłum.

Inni badacze dowodzili, że obiektywne różnice w budowie twarzy różnych ras utrudniają ludziom odczytywanie malujących się na nich emocji, a w konsekwencji, zapamiętywanie dystynktywnych cech. Inne analizy szły z kolei w kierunku akcentowania, że im więcej przebywa się z przedstawicielami innych grup, tym lepiej wychwytuje się różnice między konkretnymi jednostkami.

Tak czy inaczej, co do kilku ustaleń badacze są na ogół zgodni: “cross-race effect” jest obiektywnie uzasadniony – abstrahując od koloru skóry budowa twarzy różnych ras różni się niemal tak wyraźnie, jak twarze kobiet i mężczyzn. Co więcej: nie tylko Biali mają problem z “cross-race effect” – ten sam fenomen zaobserwowano m.in. u Azjatów i Murzynów.

Ostatnio pojawiły się zaś badania, które pozwalają zrozumieć to zjawisko także w perspektywie neuropsychologii. Opisywał je brytyjski “The Guardian”.

Mózgi zaprogramowane do pomyłek
Badacze z Cognitive Neuroscience Laboratory at Northwestern University zaprosili do badania 18 białych kobiet, które poproszono o uważne przyglądanie się zdjęciom mężczyzn różnych ras. Następnie pokazano im te same zdjęcia wraz z innymi, nieznanymi. Ich zadaniem było określić, których mężczyzn widziały już wcześniej na zdjęciu.

Jak można się było spodziewać, lepszą skutecznością badane wykazały się wobec zdjęć mężczyzn białych. Naukowcy za pomocą elektroencefalografii dowiedli, że gdy kobiety patrzyły na fotografie Białych ich mózgi przejawiały większą aktywność w obszarze kodowania nowych informacji wizualnych oraz rozpoznawania charakterystycznych cech znanych obiektów – zdaniem zespołu badaczy to dowód na to, że nasz mózg automatycznie lepiej i dokładniej koduje i przetwarza informacje o twarzach naszej własnej rasy.

Ale, jak pokazuje drugie z przywołanych przez “The Guardian” badań, nasz mózg można “nauczyć” rozpoznawania twarzy o innym kolorze. W badaniu z 2003 roku, które przeprowadzono w RPA i Anglii, dowiedziono, że czarni studenci rozpoznawali twarze białych znacznie lepiej, niż czarnoskórzy, który nie uczęszczali na studia.

Zdaniem badaczy różnica ta związana była wprost z częstością kontaktów z Białymi: studenci mieli po prostu na uniwersytecie więcej białych kolegów niż osoby gorzej wykształcone. Oznacza to, że “cross-race effect” choć zupełnie naturalny, nie jest czymś, na co jesteśmy skazani. Samowi Rubinowi można więc polecić, by częściej oglądał filmy, w których grają czarnoskórzy aktorzy. Być może wówczas ustrzeże się w przyszłości kolejnych wpadek.