Realizacja programu PiS-u będzie kosztowała 790 mld zł. Na ich miejscu też nie chciałbym bronić tego w debacie z Tuskiem

Nowe pomysły PiS-u są niezwykle kosztowne.
Nowe pomysły PiS-u są niezwykle kosztowne. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Prawo i Sprawiedliwość do maratonu wyborczego 2014-2015 idzie z nowym programem. Ten co prawda nie jest zaskakujący i odświeża wiele starych pomysłów, ale i tak dużo kosztuje. Jeśli wszystkie założenia największej partii opozycyjnej byłyby zrealizowane, rachunek opiewałby na 790 mld zł w ciągu sześciu lat. O pomysłach zawartych w zdrowotnej części programu prezes PiS chce debatować z premierem już 3 marca.


Jarosław Kaczyński zgodził się wziąć udział w debacie z Donaldem Tuskiem. 3 marca chce z nim rozmawiać o zdrowiu, jednej z trzech głównych części programu Prawa i Sprawiedliwości. – To ma być merytoryczna dyskusja o służbie zdrowia, bez rozmawiania o cenach pietruszki – mówił Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej. Dodał, że według niego kolejne debaty nie będą potrzebne.

To wygodne, bo powszechnie wiadomo, że zdrowie to ostatnio najtrudniejszy dla rządu temat, na którym opozycja będzie mogła nabić sporo punktów. Z drugiej strony przy takim postawieniu sprawy Kaczyński nie będzie musiał się tłumaczyć z kosztownych pomysłów.

Prawo i Sprawiedliwość szczyci się tym, że jako jedyna partia idzie do wyborczego maratonu z programem. Przedstawiony w sobotę dokument to połączenie starych pomysłów i nowych inicjatyw. Kosztownych inicjatyw. Z naszych szacunków wynika, że ich koszt to nawet 790 mld zł w ciągu sześciu lat. Podzielono je na trzy części: zdrowie, rodzina i praca.


A wydatki mogą być jeszcze większe, które wygenerują wszystkie części programu PiS (jak na przykład reforma instytucji państwa czy dofinansowanie policji). Niemniej oszacowanie ich kosztów to długi i żmudny proces liczenia. Poza tym trudno ocenić przełożenie tych wydatków na zyski dla gospodarki.

W części gospodarczej PiS mocno odwołuje się do etatyzmu i interwencjonizmu państwa.

Program PiS

Na świecie zwyciężyło przekonanie, że na państwie spoczywa obowiązek prowadzenia polityki gospodarczej, która umożliwi wyjście z kryzysu. Jest to koncepcja nowoczesnego interwencjonizmu państwowego CZYTAJ WIĘCEJ


PiS krytykuje gigantyczne zadłużenie Polski i obiecuje "sanację finansów publicznych". Po chwili jednak dodaje: "Polityka zmian dla rozwoju wymusza jednak utrzymywanie deficytu na poziomie pozwalającym na realizację inwestycji". Program przewiduje zmniejszenie deficytu przez zwiększenie dochodów podatkowych, realizację zasad solidarności i sprawiedliwości społecznej (czytaj: bogaci będą płacić więcej) i obniżenie kosztów działania administracji.

Program PiS

Uruchomimy wszystkie możliwe do zdobycia zasoby finansowe oraz inne zasoby dynamizujące gospodarkę CZYTAJ WIĘCEJ


Politycy PiS chełpią się, że w programie zapisano w szczegółach, skąd ma pochodzić słynny już bilion Jarosława Kaczyńskiego. Ale jeśli dokładnie wczytamy się w dokument, szczegółów tam jak na lekarstwo. Dokładnie opisano tę część biliona, która ma pochodzić ze środków unijnych – tam już wszystko jest ustalone. Ale drugą połowę wydatków autorzy programu zamykają w dwóch ogólnikowych zdaniach:

Poza funduszami unijnymi maksymalnie uruchomimy znaczne środki własne i oszczędności przedsiębiorstw państwowych oraz wykorzystamy nadpłynność banków. Kolejnym źródłem będzie reorganizacja i program oszczędnościowy w wydatkach budżetowych.


A co z inflacją?
Do tego pieniądze na inwestycje mają wykładać spółki Skarbu Państwa i Bank Gospodarstwa Krajowego. Patrząc na to, jak (nie)działa program Inwestycje Polskie, ten pomysł powinien trafić na półkę z napisem "kosmiczne".

BGK ma w planach PiS pożyczyć przedsiębiorcom od 65 do 100 mld zł w latach 2015-2021. Kolejne 160 do 220 mld zł ma zagwarantować NBP (chociaż formalnie jest niezależny od polityków). Autorzy programu przekonują, że to rozwiązanie bezpieczne dla budżetu, ale zapominają o inflacji, jaką może wywołać stworzenie z niczego dodatkowych 320 mld zł. Do tego zreformowana spółka Polskie Inwestycje Rozwojowe ma dostać z budżetu kolejne 25-40 mld zł.

Z największych spółek Skarbu Państwa PiS chce rocznie wyciągać ok. 6-9 mld zł rocznie, by stworzyć państwowy fundusz inwestycyjny. Do tego zamierza dolać jeszcze 35-90 mld zł gwarancji i kredytów.

Jak ruszyć 200 mld?
Dużo kontrowersji wzbudził pomysł ruszenia 200 mld zł (te zdaniem polityków PiS mają leżeć na kontach polskich przedsiębiorców), które według ekspertów mogliby zainwestować krajowi biznesmeni. Zachęcić ma ich do tego możliwość odliczenia poniesionych wydatków od tego, co muszą zapłacić z tytułu PIT i CIT. Chociaż może lepiej, żeby te pieniądze nie trafiły do budżetu, ale zostały u przedsiębiorców – oni wydadzą je znacznie bardziej efektywnie niż państwo.

PiS chce utworzenia Polskiej Agencji Handlu i Inwestycji. Biorąc pod uwagę zadania i konieczność działania niemal na całym świecie, jej roczny budżet wyniesie ok. 400 mln zł (jedna czwarta budżetu MSZ).

Poza uproszczeniem procedur dla małych i średnich przedsiębiorców, PiS chce ułatwić start zaczynającym przygodę z biznesem. Znowu za pieniądze Banku Gospodarstwa Krajowego, który miałby dawać kredyt tym, których komercyjny bank uznał za zbyt mało wiarygodnych. A to oznacza, że będzie miał większą pulę niespłaconych kredytów.

Becikowe do 18 roku życia
Kosztowny wydaje się też pomysł wystawiania małym i średnim przedsiębiorstwom ratingu. Warto pamiętać, że takich podmiotów jest w Polsce ponad 1,7 mln. Jednak to wymagałoby od firm prowadzenia szczegółowej sprawozdawczości, która według eksperta zajmującego się wyceną spółek mogłaby przewyższyć korzyści.

Także poza częścią dotyczącą gospodarki znajdują się kosztowne propozycje. Chociażby ta, by rodziny dostawały wielokrotność 500 zł miesięcznie na każde z dzieci (jeśli mają więcej niż dwójkę). I tak do 18 roku życia. Podobny pomysł (1000 zł na dziecko) zaproponował prof. Krzysztof Rybiński. Wtedy jego koszty szacowano na 90 mld zł. Te mogłyby być niższe i wynieść ok. 60 mld zł.

Trudno też ocenić cenę głębokich zmian, jakie PiS chce wprowadzić w służbie zdrowia. Likwidacja NFZ to koszty zmian wielkiego organizmu urzędniczego, która raczej nie przyniesie oszczędności. Bo przecież zadań nie ubędzie, tylko inni urzędnicy będą musieli się do nich przystosować. Trudne do oszacowania są koszty programu leków refundowanych za 8 zł. Pewne jest jednak, że PiS chce zwiększenia wydatków na służbę zdrowia.

Podsumowując, te postulaty Prawa i Sprawiedliwości (to nadal zaledwie część) kosztowałyby w ciągu sześciu lat (2015-2021) około 790 mld zł. To ponad dwa razy więcej niż wynosi roczny budżet naszego kraju. Zabrakło tylko dokładnych informacji, skąd te pieniądze wziąć.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Renault 0 0Jazda w tym aucie to czysta przyjemność. Rodzina będzie zachwycona
Brita 0 0Co powinno pić dziecko? Dobrą wodę znajdziesz nie tylko na sklepowych półkach
TYLKO W NATEMAT 0 0PiS przystąpił do realizacji obietnic, czyli dlaczego Polacy będą zarabiali mniej
0 0Tak PiS załata budżet. W styczniu ceny alkoholu i papierosów pójdą w górę!
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
Möller's 0 0Jak wspierać rozwój dziecka po 4 tygodniu życia? Ten składnik warto wprowadzić do diety
dad:HERO 0 0I wtedy wchodzi Pepsi, cała na różowo… Wina musującego z logiem tej firmy się nie spodziewałeś
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
0 0Takich ludzi trzeba jak najszybciej wyeliminować z dróg. "Bogate dzieciaki" chwalą się piractwem