Lifetramp – spędź jeden dzień z kimś ciekawym. Rusza nowy serwis dla poszukiwaczy fajnego życia

Od początku marca serwis będzie dostępny dla osób, które uzyskają zaproszenie
Od początku marca serwis będzie dostępny dla osób, które uzyskają zaproszenie fot. zrzut z ekranu strony Lifetramp.com
Jeżeli już od dłuższego czasu marzysz, żeby zostać kimś nietypowym np. piekarzem w Grecji, DJ-em w Nowym Jorku czy grafologiem w Warszawie ale nie masz jeszcze odwagi porzucić swojej dotychczasowej pracy, Lifetramp najprawdopodobniej stanie się twoim ulubionym serwisem internetowym. Dzięki niemu możesz aktywnie spędzić jeden dzień z osobą, która wykonuje ciekawy zawód lub żyje w nieszablonowy sposób, nawiązać nowe znajomości, a czasem – nawet zmienić swoje życie.

Lifetramp to nowy serwis internetowy, który rusza na początku marca. Na razie dostępna jest wersja beta i może ją oglądać każdy. Po otrzymaniu zaproszenia od aktywnego użytkownika będzie można zalogować się do serwisu i za jego pośrednictwem spotkać się z tym, kogo zawód lub styl życia uważa za najciekawszy.

Celem Lifetrampa jest stworzenie jak największej społeczności otwartych na różne doświadczenia osób, które z łatwością dzielą się swoimi pasjami, modelem wykonywanego zawodu i prowadzonego stylu życia. To coś w rodzaju nowego couchsurfingu, który zakłada poznanie ludzi od niezwykle ciekawej strony – pracy, która jednocześnie jest ich pasją.

Inny serwis społecznościowy
Na pierwszy rzut oka Lifetramp wygląda jak serwis społecznościowy – zawiera sylwetki przeróżnych osób, które są gotowe podzielić się doświadczaniem swojego stylu życia ze wszystkimi zainteresowanymi. Profile mentorów opatrzono krótką charakterystyką ich działalności oraz wywiadem, dzięki któremu możemy wstępnie zapoznać się z tym, jacy są. Każdy, kogo ciekawi sposób działania konkretnej osoby może napisać do niej wiadomość i umówić się na wspólne spędzenie całego dnia, podczas którego będą razem pracować. Jedynym warunkiem jest zaproszenie mentora na lunch – stanowi to formę zapłaty za poświęcony czas i energię.



– Pomysł na Lifetramp'a powstał podczas podróży do Tokio, gdy miałem już dość chodzenia po mieście i robienia zdjęć budynkom – wyjaśnia Adam Filipowski, współzałożyciel serwisu. – Zacząłem coraz bardziej odczuwać potrzebę wymiany kulturowej: chciałem poznać mieszkańców tego miasta, ich podejście do życia i zobaczyć świat ich oczyma – mówi. Po powrocie stwierdził, że w swojej pracy bardzo chciałby skupić się na ludziach, a także połączyć to z technologiami informatycznymi, którymi zajmował się od wielu lat.

Najlepszy pomysł
Adam wcześniej pracował w branży IT, potem zaczął eksperymentować ze start-upami. W pewnym momencie wspólnicy zdecydowali się na bardzo dokładne przeanalizowanie wszystkich niezrealizowanych projektów (było ich aż 72) i wybranie jednego z nich, w który mogliby się zaangażować na dłuższy czas. – Bardzo chcieliśmy stworzyć projekt zgodny z naszymi poglądami, odpowiedzialny społecznie, w którym rosnące słupki nie będą najważniejszą wartością – mówi Adam.

I właśnie w ten sposób powstał Lifetramp.

Pomysłodawcy serwisu wychodzą z założenia, że większość współczesnych 20-latków tak naprawdę nie wie, co ich interesuje, ponieważ dotychczas nie miało dostępu do szerokiej palety doświadczeń. Najważniejsze decyzje życiowe są często dziełem przypadku – robimy coś, co robią nasi rodzice albo znajomi, podoba nam się to, co znajduje się w naszym najbliższym otoczeniu. A jakby poszukać dalej?


Twórcy serwisu trafili na badania, według których aż 61 proc. Amerykanów nie jest zadowolonych ze swojego dotychczasowego stylu życia i gdyby mogli w odpowiednim czasie jeszcze raz podjąć istotne decyzje, zrobiliby to bez wahania. – Chcieliśmy dać ludziom możliwość zdobywania tych właśnie doświadczeń – mówi Adam Filipowski. Nasz rozmówca podkreśla, że wierzy w to, iż gdy robi się coś, co się kocha, to tak naprawdę nigdy się nie pracuje. Poza tym ludzie pracują najefektywniej, gdy robią to, czego naprawdę chcą.

Od lat można zauważyć medialny wysyp historii w stylu “odszedłem/odeszłam z korporacji i założyłem/założyłam własny biznes”. Wiele osób, które odzyskują wolność twórczą chce podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi. Wizyta u jednego z mentorów Lifetrampa może pozwolić podjąć ważne, życiowe decyzje. A jeśli nie – to w końcu zawsze ciekawa przygoda.

Lifetramp
– Jestem przekonany o tym, Lifetramp może sporo zmienić w postrzeganiu pracy i życia przez wiele osób – mówi jeden z mentorów, Szymon Holcman, współwłaściciel komiksowego wydawnictwa “Kultura Gniewu”. – Ludzie mogą się przekonać, że zajęcia, które pozornie wydają się niezwykle ekscytujące to potworna nuda, a te pozornie nieciekawe i banalne, obfitują w akcję i niezwykłe wydarzenia Rzeczywistość okazuje się być zawsze inna niż o niej początkowo myślimy – dodaje Holcman.


Twórcy serwisu uważają, że Lifetramp może być postrzegany trochę jak przyspieszony Erasmus dla dorosłych. – Sam Erazm z Rotterdamu był w pewnym sensie lifetrampem: świadomie żył i pracował w wielu miastach by móc poszerzać horyzonty i mieć większy dostęp do wiedzy – mówi Adam Filipowski.

Jaka aktywność może być najbardziej atrakcyjna dla osób korzystających z serwisu? Okazuje się, że obecnie największą popularnością cieszą się twórcze, głównie rzemieślnicze zajęcia. Wśród mentorów są między innymi projektanci butów i ubrań, stolarz, osoba zajmująca się ceramiką, artystka wykonująca tatuaże i twórca gier planszowych. Oprócz tego za pośrednictwem Lifetrampa można spędzić dzień również z programistką komputerową, perkusistą, pilotem, producentem telewizyjnym, grafolożką, inżynierem dźwięku i nauczycielem gotowania.

– Jak na razie mamy 31 aktywnych mentorów, jednak codziennie spływa do nas mnóstwo kolejnych zgłoszeń. W bazie jest ich już 72 – mówi Filipowski. – Przyjmujemy wszystkich tych, którzy są otwarci dzielić się swoim życiem z innymi. A tych, o dziwo, jest naprawdę bardzo wielu – dodaje.

Co może być ciekawego w spotkaniach z osobą, która uważa, że wykonuje interesujący bądź niestandardowy zawód? – Dzięki Lifetrampowi po prostu widzisz i bezpośrednio doświadczasz tego, jak wygląda jeden dzień z życia wybranego użytkownika. Obserwujesz czym się zajmuje, poznajesz go w codziennych sytuacjach, możesz też stworzyć z nią prawdziwą relację, o którą coraz ciężej w dzisiejszym świecie – mówi Adam Filipowski. – Popularne portale społecznościowe mocno spłyciły relacje między ludźmi oraz to, w jaki sposób się komunikujemy i utrzymujemy znajomości. Uważamy, że mamy realną szansę to zmienić – dodaje.

– Mój jak na razie pierwszy lifetramping odbył się u Pawła Trzcińskiego, trenera baristów. To przemiły, niezwykle pozytywny człowiek o ogromnej wiedzy i widocznym zamiłowaniu do tego, co robi. Przedstawił mi proces parzenia kawy od strony teoretycznej i praktycznej, miałam też okazję wypróbować urządzenia, o których istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia – mówi Anna Wadecka, jedna z aktywnych użytkowniczek serwisu. Anna przyznaje, że spotkanie było naprawdę bardzo ożywcze, a pospolite "parzenie kawy" nabiera zupełnie innego znaczenia, gdy obserwuje się, jak ktoś robi to z prawdziwą pasją. – Mam ogromną ochotę przetestować tę wiedzę we własnym domu – dodaje.

– Staram się raz w tygodniu udostępniać siebie na jeden dzień – mówi Adam, który sam jest jednym z mentorów. – Najpierw spotykamy się z zainteresowaną moją pracą osobą w knajpce koło biura, na śniadaniu. Dużo rozmawiamy i dzięki temu orientuję się, na ile ktoś jest się w stanie zaangażować – mówi Adam. Przez pierwszą połowę dnia wykonuje przydzielone zadania, a po kilku godzinach pracy spotyka się z mentorem na obiad.

–Dzielimy się uwagami. Tym, co ja chcę uchwycić to podejście do życia, bo wiadomo, że przez jeden dzień nie nauczy się danej osoby zawodu – mówi Adam. Podkreśla również, że opinie na temat swojej pracy, jakie może usłyszeć od kursanta, są dla niego niezwykle ważne. – To tylko wzbogaca mój dzień, na pewno nie przeszkadza mi w pracy – dodaje.

W założeniu Lifetramp ma dawać ludziom odwagę w chęci tworzenia nowego życia i realizacji rzeczy, do których wcześniej po prostu nie mieli dostępu. Jeżeli ktoś marzył przez całe życie, żeby być drwalem w Gorcach, ale boi się rzucić wszystko i zacząć od nowa, to Lifetramp pozwoli mu by choć na chwilę zrealizować to marzenie. – Takie doświadczenie może potem doprowadzić do zaskakujących wniosków – mówi Filipowski.

Czytelników zainteresowanych zalogowaniem się do serwisu bardzo proszę o kontakt – mam do rozdania pięć zaproszeń.


Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...