
Były minister finansów Jacek Rostowski dostał obietnicę od premiera, że wystartuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jednak PO nie może znaleźć dla niego miejsca na swoich listach – problem jest tak duży, że nawet zlecono w tej sprawie badania.
REKLAMA
Jacek Rostowski urodził się w Wielkiej Brytanii i nie ma w naszym kraju żadnego regionu, z którym byłby związany. Ma też niezwykle duży elektorat negatywny – szczególnie na wschodzie, gdzie praktycznie nie ma szans na wybór, nawet gdyby startował z pierwszego miejsca – pisze "Rzeczpospolita". Dlatego też PO ma problem z tym, gdzie umieścić byłego ministra finansów.
Według komentatorów to cena za bycie "budżetowym księgowym", czyli pełnienie najmniej lubianej przez wyborców funkcji w rządzie. Skoro jednak Donald Tusk złożył Rostowskiemu obietnicę, PO musi "upchnąć" nielubianego polityka na jednej z list wyborczych.
Według informacji "Rzeczpospolitej" partia zamówiła bardzo duży sondaż w tej sprawie, który ma być przeprowadzony na grupie 7.5 tys. osób. Podobne badania robi się zazwyczaj na grupie ok. 1000 ankietowanych. W badaniu znajduje się odrębny punkt dotyczący Jacka Rostowskiego, który – jak podaje dziennik – jest spokojny o swój mandat w Parlamencie Europejskim. Jak mówi gazecie jeden z prominentnych polityków PO, "Jacek musi dostać takie miejsce, żeby miał gwarancję wyboru".
Źródło: "Rzeczpospolita"