Duchowe przeżycia w Indiach

Indie są uważane za miejsce idealne dla tych poszukujących duchowego rozwoju. To ojczyzna hinduizmu, jednej z największych i najciekawszych religii świata, która kryje w sobie wiele życiowych mądrości. To także tutaj urodził się Budda i tu, pod drzewem figowym doznał oświecenia.



Sama podróż do Indii nie zapewni nam raczej nirwany, jeśli jednak wybierzemy się tam z otwartą głową i sercem, to wrócimy na pewno bogatsi duchowo. Na miejscu można spotkać wielu nauczycieli i zapisać się na zajęcia w szkołach jogi, a nawet wybrać się na odosobnienie do aśramy.


Najświętsze miasto hinduizmu



Najświętsze z siedmiu świętych miast hinduizmu – Varanasi, znane też jako Benares, albo Kashi, to jedno z najstarszych, wciąż zamieszkałych miast na świecie. Tutaj mieszkańcy naprawdę żyją swoją religią. Varanasi zostało wybudowane nad brzegiem Gangesu, w Uttar Pradesh. Zgodnie z legendą ufundował je sam Śiwa.

Święte miasta to według hinduizmu specjalne, błogosławione miejsca, w których za sprawą odpowiedniej praktyki można osiągnąć Mokszę – wyzwolenie. Varanasi to, według wielu hinduistów, ostatni przystanek przed oświeceniem. Czyli dla tych, którzy podróżują poszukując duchowych przeżyć – miasto szczególnie warte odwiedzenia. Z Warszawy, możemy dolecieć tutaj w kwietniu już za około 3000 zł.


Świątynia buddyjska Mahabodhi



Spektakularne zabytki i bujna natura pięknych ogrodów Indii to widoki, których wspaniałości nie oddają nawet najlepsze zdjęcia. Wszystkim na pewno znana jest Świątynia Miłości, mauzoleum Tadź Mahal. Turystyczny must-see i jeden z siedmiu Nowych Cudów Świata. Warto odwiedzić to miejsce, pomimo że wycieczka tam zdaje się figurować w programie wszystkich biur podróży oferujących wycieczki do Indii i raczej nie będziemy w stanie rozkoszować się tutejszą architekturą sam na sam.



Troszkę mniej oczywistym miejscem jest buddyjska Świątynia Mahabodhi, inaczej – Świątynia Wielkiego Przebudzenia. To miejsce znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i jest naprawdę wyjątkowe. Pierwsza wybudowana tutaj świątynia została wzniesiona w celu upamiętnienia oświecenia Buddy. To w tym miejscu książę Sidharta Gautama wyrzekł się swoich bogactw i udał na medytację, której postanowił nie przerywać, aż nie osiągnie oświecenia.

Na tyłach świątyni rośnie drzewo Bodhi, będące ponoć potomkiem figowca, pod którym medytował Budda. Przybysze z różnych zakątków świata modlą się tutaj i spacerują po ogrodach otaczających świątynie. Panuje tam atmosfera wyjątkowa, w której mijają się przyjaźnie przyjezdni z całego świata. Warto zostać do zachodu słońca i poszukać w okolicy własnego drzewa do medytacji.

Tybetańska Dharamsala



W pobliżu Dharamsali, w małym miasteczku McLeod Ganj, położony jest główny ośrodek tybetańskiej emigracji w Indiach nazywany Małą Lhasą. McLeod jest znane głównie jako oficjalne miejsce przebywania XIV Dalajlamy i siedziba Tybetańskiego Rządu na Uchodźstwie. To znaczy, że odwiedzając Indie mamy szansę spotkać się z Dalajlamą.

Nie jest to wcale proste, ale warto spróbować, bo aplikację wystarczy wysłać online. Dla wielu Tybetańczyków spotkanie z Dalajlamą jest spełnieniem życiowych marzeń. Lama jest uważany za jedną z najciekawszych postaci dzisiejszych czasów, a jego kazania są cenione także przez osoby niezwiązane z buddyzmem.



Co roku, na przełomie lutego i marca, Dalajlama wygłasza publiczne kazanie. Jest ono na żywo tłumaczone na angielski i nadawane na odpowiedniej częstotliwości w lokalnym radio. Odwiedzając Dharamsalę warto rozejrzeć się po muzeach sztuki tybetańskiej. Da się kupić tutaj autentyczne rękodzieło, z którego dochód zasili nie tylko kieszeń artysty, ale także lokalne działania w sprawie przywrócenia autonomii w Tybecie.

W Dharamsali działa wiele szkół otwartych dla turystów. W większości zajęcia są prowadzone po angielsku. Można zając się praktyką np. jogi khundalini, reiki lub nauczyć się tybetańskiego pisma i języka. Zajmie to jednak zdecydowanie więcej niż 14 dni. Poszukując oświecenia nie warto jest się jednak śpieszyć.