
Wybory samorządowe odbędą się jesienią, najprawdopodobniej w listopadzie, więc początek kampanii wyborczej przypadnie na przełom września i października. Ale mało znany kandydat SLD na prezydenta Warszawy Sebastian Wierzbicki już w marcu uśmiecha się do wyborców z billboardów. Łamie tym Kodeks wyborczy, który pozwala na agitację dopiero po oficjalnym zarządzeniu wyborów.
Sojusz Lewicy Demokratycznej sporo ryzykuje wystawiając do walki o fotel prezydenta Warszawy mało znanego Sebastiana Wierzbickiego, wiceszefa rady miasta. Dlatego łapie się wszystkich możliwych sposobów, by wypromować tego polityka. W Warszawie pojawiły się billboardy z jego dużym zdjęciem i napisem „Kandydat na Prezydenta Warszawy”. Jeden z nich wisi niedaleko centrum handlowego przy placu Unii Lubelskiej.
Problem w tym, że kampania wyborcza do samorządów zacznie się dopiero jesienią. Zaplanowane na drugą połowę listopada wybory zostaną zapewne ogłoszone pod koniec września. Wtedy też zacznie się tworzenie komitetów wyborczych i agitacja wyborcza. SLD naraża się na kary ze strony Państwowej Komisji Wyborczej.
Takiej okazji zapewne nie przepuści polityczna konkurencja. Radni Prawa i Sprawiedliwości z Pragi Południe donieśli na polityków PO, którzy w specjalnej gazetce chwalili się dokonaniami z poprzednich kadencji – podaje serwis Polityka Warszawska. To popularny sposób naginania prawa do prowadzenia kampanii przez polityków chcących przedłużyć mandat. Tymczasem billboardy Wierzbickiego nie mówią nic o jego działalności w radzie miasta.
