Angela Merkel przyznała, że doszło do aneksji Krymu
Angela Merkel przyznała, że doszło do aneksji Krymu Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Angela Merkel, choć przyznała, że "doszło do aneksji Krymu", twierdzi, że dalsze sankcje zaszkodzą Unii Europejskiej. Z kolei ukraińska armia, jak zapowiedział pełniący obowiązki prezydenta Ołeksandr Turczynow, nie będzie bronić Krymu - ma się skupić na wschodniej granicy kraju.

REKLAMA
Angela Merkel stwierdziła podczas spotkania ze swoim klubem parlamentarnym, że doszło do aneksji Krymu. Jednocześnie kanclerz Niemiec podkreśliła, że nie można dopuścić do zerwania rozmów z Rosją. - Działania podejmowane przez Rosję oznaczają złamanie wszystkich regulacji w prawie międzynarodowym ustanowionych w okresie powojennym - mówiła parlamentarzystom swojej partii Merkel. Zaznaczyła, że dalsze sankcje mogą się jednak negatywnie odbić na interesach Unii Europejskiej.
Sytuacja na Krymie pogorszyła się na tyle, że sami Ukraińcy nie mają zamiaru bronić go militarnie. Jak poinformował we wtorek wieczorem Ołeksandr Turczynow, armia ukraińska nie zaangażuje się w sytuację na Krymie. Ma za to skupić się na ewentualnej obronie wschodniej granicy państwa. Pełniący obowiązki prezydenta podkreślił, że bardzo ubolewa nad odrzuceniem przez Rosję kontaktów dyplomatycznych z władzami Ukrainy.

Źródło: TVN24