
Prawo i Sprawiedliwość podczas najbliższych wyborów do Parlamentu Europejskiego zamierza wcielić w życie przygotowywany co najmniej od 2010 roku system wykrywania fałszerstw wyborczych. W każdej komisji będzie przedstawiciel partii, który będzie obserwował głosowanie, a po zliczeniu głosów wyśle cząstkowe wyniki do centrali, która zliczy je i skonfrontuje z tym, co przedstawi Państwowa Komisja Wyborcza.
Kaczyński, który był gościem w toruńskim studiu, przypomniał, że operacja nie będzie łatwa, bo potrzebna jest "mobilizacja kilkunastu tysięcy osób". A mąż zaufania musi być w każdej komisji wyborczej. Jego zadaniem będzie pilnowanie głosowania, a potem zrobienie zdjęcia obwieszczenia komisji z wynikami wyborczymi i zesłanie danych do centrali. Tam wyniki z całego kraju będą zliczane. CZYTAJ WIĘCEJ
Prezes PiS apelował o zgłaszanie się chętnych do pełnienia funkcji męża zaufania, liczy na Rodziny Radia Maryja i Kluby „Gazety Polskiej. Wybory do PE mają być tylko testem systemu, który według polityków PiS kluczowe znaczenie będzie miał w wyborach samorządowych.
Żródło: "Gazeta Wyborcza"

