
Zima żegna się z nami mocnym akcentem. Choć o śniegu dawno już zapomnieliśmy i ostatnie dni w całej Polsce upływały w cieple i promieniach słońca, najbliższe dni mogą okazać się wyjątkowo trudne. Silny wiatr i opady deszczu ze śniegiem spowodowały już, że bez prądu w weekend zostało już co najmniej 50 tys. Polaków.
REKLAMA
Przerwy w dostawach prądu szczególnie uciążliwe są w województwie zachodniopomorskim, gdzie linie wysokiego napięcia zostały pozrywane przez silny wiatr i łamiące się drzewa. Co najmniej do wieczora w tym regionie będzie obowiązywał stan alarmowy. Jeżeli wiatr nie złagodnieje, energetycy być może nie uporają się z wszystkimi awariami w jeden dzień.
Wichura stałą się też przyczyną prawdopodobnej tragedii na jeziorze Dąbie. W sobotnie przedpołudnie popływać na kajakach wybrało się tam dwóch mężczyzn. Szybko silny wiatr przewrócił kajaki. Jednego poszkodowanego udało się uratować, ale poszukiwania drugiego kajakarza nie przyniosły rezultatów. Po kilku godzinach trudne warunki pogodowe zmusiły ratowników do przerwania akcji poszukiwawczej.
Teraz najsilniej wiać ma jednak na Pomorzu. Prognozy pogody dla Trójmiasta i okolic alarmują, iż w weekend wiatr może wiać w porywać z prędkością nawet 90 km/h. Trudna sytuacja dopiero zapowiada się także na drogach w północnej części Polski. Pierwsze opady deszczu ze śniegiem w niektórych rejonach mogą zmienić się w sobotni wieczór w opady śniegu. Zapowiadane jest także mocne ochłodzenie.
Śnieg wraca również w góry. Na Podhalu w ten weekend może miejscami spaść go nawet 10 cm. Na jakiś czas kilkucentymetrowa pokrywa śnieżna być może pojawi się także na Mazowszu. Śnieg przynieść mogą chmury gromadzące się od poranka nad Warszawą. W sobotni wieczór stolica także może być narażona na utrudnienia związane z silnym wiatrem.
I choć wichury powinny skończyć się najpóźniej w niedzielę, to na powrót wiosennej pogody w większości regionów będziemy musieli nieco poczekać. Powrót ciepłych i słonecznych dni meteorolodzy przewidują dopiero pod koniec przyszłego tygodnia.
