Gdzie najlepiej zjeść w Barcelonie?

Enoteca, Ritz
W Barcelonie scena gastronomiczna działa bardzo prężnie i jest na wysokim poziomie. Znajdziemy tutaj wiele restauracji odznaczonych prestiżowymi gwiazdkami Michelin. Hiszpania znacznie bardziej kojarzy mi się z jedzeniem spontanicznym, niż poważnym i eleganckim.



Doświadczenia kulinarne pochodzące z restauracji takich jak np. wspaniała
Enoteca, znajdująca się w tutejszym Ritzu są warte swojej ceny i wiele osób ustawia się w kolejce po wolny stolik. Szef kuchni Paco Perez jest zdobywcą dwóch gwiazdek Michelin, które dostał za swoją restaurację Llança na Costa Brava. Teraz swojej genialnej wyobraźni kulinarnej użycza w - również dwugwiazdkowej - restauracji należącej do luksusowej sieci hoteli.


Spróbujemy tutaj dań śródziemnomorskich w mistrzowskim wydaniu. Kuchnia kręci się przede wszystkim wokół ryb i owoców morza. Nie jest jednak wcale monotematyczna. Ci, którzy lubią odkrywać nowe smaki, siedząc wygodnie przy stole przykrytym nieskazitelnie białym obrusem – niech koniecznie rezerwują stolik.




Tapas 24
Carles Abellan jest jednym z najbardziej znanych restauratorów w Barcelonie. Należy do niego świetny bar Tapas 24, w którym spróbować można tradycyjnych hiszpańskich tapas o każdej porze dnia i nocy. To miejsce z charakteru przypominające stare warszawskie Przekąski Zakąski. Skromnie urządzone, niezobowiązujące wnętrze jest zawsze pełne, wesołe i głośne. Dokładnie takie, jakie powinno być. Idealnie wyważony balans pomiędzy sztywnymi, błyszczącymi lokalami, a lekko obskurnymi knajpami, w których stoły przykryte są starą, lepką ceratą.



Cafe Kafka
To miejsce znajduje się w okolicy, która w ostatnim czasie przeszła ogromną transformację. Każde miasto ma podobną dzielnicę. Nieruchomości w barcelońskim Born, ze względu na złą sławę dzielnicy, miały bardzo niskie ceny. To przyciągnęło artystów, przeróżnego rodzaju ekscentryków i indywidualistów, którzy wspólnymi siłami zajęli się odmienianiem swojej okolicy. Teraz w Born znajdziemy mnóstwo klimatycznych knajpek, sklepików i kawiarni, a także niszowych klubów. To tutaj zbierają się najciekawsze osobowości i indywidualiści Barcelony.



Café Kafka to wbrew nazwie, nie jest lokal serwujący kawę i ciastka. Owszem, możemy napić się tutaj kawy i zjeść coś słodkiego, jednak w menu znajdziemy dużo więcej naprawdę ciekawych pozycji. Właściciele korzystają z niedalekiego kultowego targu Mercat del Born i w lokalu podają świeże owoce morza, tradycyjne suszone szynki i wszystko to, o czym można marzyć wybierając się na śniadanie. Albo obiad... Albo kolację. Kafka ma mnóstwo charakteru i jest urządzona z pasją i dobrym gustem. Za wnętrza odpowiadają Yolanda Vilalta i Helena Jaumá.



Na deser warto zajrzeć do któregoś ze skromnych, za to pięknie przemyślanych i świetnie zaprojektowanych lokali, o których pisałam już wcześniej. Designerskiego pączka z dziurką złapiemy w cukierni Chök, a najlepsze lody w Eyescream & Friends.

Na majówkę możemy polecieć do Barcelony z Warszawy za około 700 zł.