
Lucinda „Cindy” Lee Gallop to nazwisko może nic nie mówić, ale i tak zajrzymy do jej mieszkania. Dlaczego? Ponieważ jest stylowe, klimatyczne i pełne dzieł sztuki. To też, a tak naprawdę to dlatego, że ta charyzmatyczna Brytyjka zrobiła w życiu rzeczy odważniejsze niż pomalanowanie mieszkania na czarno. Prowadzi dwie fundacje IfWeRanTheWorld oraz MakeLoveNotPorn, a swoim przemówieniem podczas TEDTalk rzuciła publiczność na kolana.
REKLAMA
Czarny apartament
Kiedy zobaczyłam zdjęcia tego mieszkania, nie miałam pojęcia do kogo należy. Nie widziałam też klipu do piosenki „Nasty Girl” The Notorious B.I.G., który kręcony był w jego wnętrzach. Wiedziałam tylko, że „czarny apartament” wygląda jak zwariowane połączenie nocnego klubu z biblioteką i choć może lekko przytłaczający, wydaje się przemyślany w każdym calu.
Kiedy zobaczyłam zdjęcia tego mieszkania, nie miałam pojęcia do kogo należy. Nie widziałam też klipu do piosenki „Nasty Girl” The Notorious B.I.G., który kręcony był w jego wnętrzach. Wiedziałam tylko, że „czarny apartament” wygląda jak zwariowane połączenie nocnego klubu z biblioteką i choć może lekko przytłaczający, wydaje się przemyślany w każdym calu.
Sprawdziłam więc, kim jest właścicielka. Okazała się nią być mówczyni motywacyjna i specjalistka od reklamy.
Cindy Gallop
Po uzyskaniu gruntownego humanistycznego wykształcenia moja bohaterka zaczęła karierę jako publicystka teatralna. Była w tym tak przekonująca, że jeden z bywalców teatru powiedział, że bez problemu mogłaby „sprzedawać lód Eskimosom” i doradził branżę reklamową.
Po uzyskaniu gruntownego humanistycznego wykształcenia moja bohaterka zaczęła karierę jako publicystka teatralna. Była w tym tak przekonująca, że jeden z bywalców teatru powiedział, że bez problemu mogłaby „sprzedawać lód Eskimosom” i doradził branżę reklamową.
Gallop najpierw dołączyła do jednej z najprężniej rozwijających się europejskich agencji Bartle Bogle Hegarty, a następnie samotnie przeniosła się do USA, aby tam rozwijać amerykański oddział firmy. W 2005 roku odeszła z zarządu i choć wciąż pracuje jako konsultant reklamowy, jej ambicje poszybowały w trochę innym kierunku.
Miłość nie pornografia
O Gallop zrobiło się głośno w 2009 roku za sprawą przemówienia z konferencji TEDTalks, w czasie którego uruchomiła stronę MakeLoveNotPorn — Porn World vs Real World. Jej celem jest dostarczanie informacji, które oddają prawdę na temat ludzkiej seksualności i walczą z wizerunkiem seksu stworzonym na podstawie pornografii. Gallop podkreśla, że o seksie powinno się mówić w sposób naturalny, nie robiąc z niego tabu z jednej strony i nie sprowadzając go do jego pornograficznej postaci z drugiej. Chodziło o to, jak wygląda prawdziwy seks prawdziwych ludzi — tak po prostu.
O Gallop zrobiło się głośno w 2009 roku za sprawą przemówienia z konferencji TEDTalks, w czasie którego uruchomiła stronę MakeLoveNotPorn — Porn World vs Real World. Jej celem jest dostarczanie informacji, które oddają prawdę na temat ludzkiej seksualności i walczą z wizerunkiem seksu stworzonym na podstawie pornografii. Gallop podkreśla, że o seksie powinno się mówić w sposób naturalny, nie robiąc z niego tabu z jednej strony i nie sprowadzając go do jego pornograficznej postaci z drugiej. Chodziło o to, jak wygląda prawdziwy seks prawdziwych ludzi — tak po prostu.
Przy czym Gallop ani w swojej prezentacji, a będącej jej owocem książce nie jest purytańska. — Spotykałam się z młodszymi mężczyznami i uprawiałam z nimi seks, dzięki czemu odkryłam, że dorosło nam pokolenie, które myśli, że seks powinien wyglądać tak jak w filmach pornograficznych z gatunku hard porn. A ponieważ żyjemy w społeczeństwie podwójnych standardów, w którym nikt nie ma odwagi rozmawiać z młodymi ludźmi na temat seksu — edukatorem w tym zakresie stała się pornografia. Jako starsza, doświadczona i pewna siebie kobieta doszłam do wniosku, że konieczna jest re-edukacja w tym zakresie, rehabilitacja i reorientacja wyobrażeń na temat seksu — apeluje.
W styczniu 2010 roku Gallop powołała do życia kolejną fundację — IfWeRanTheWorld — opartą na platformie internetowej, która ma na celu przekuwać „dobre” projekty w czyny; łączyć ludzi z wizją i korporacje, które pomogą tę wizję zrealizować. Tak jak robi to np. marka Levi’s, która stara się ożywić gospodarczo miasto Braddock w stanie Pensylwania, a jednym z jej działań wyprodukowanie poświęconego Braddock filmu.
Ideały nie na sprzedaż, ale mieszkanie tak
Wracając do „czarnego apartamentu”, Gallop kupiła go jako jedno z 12 mieszkań, na które podzielona została dawna siedziba organizacji YMCA (tej z piosenki Village People). Pomysł, jak je urządzić narodził się w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Gallop wspominała, jak kilka lat wcześniej siedziała w swoim ulubionym Glamour Bar w Szanghaju i sączyła drugie martini.
Wracając do „czarnego apartamentu”, Gallop kupiła go jako jedno z 12 mieszkań, na które podzielona została dawna siedziba organizacji YMCA (tej z piosenki Village People). Pomysł, jak je urządzić narodził się w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innym czasie. Gallop wspominała, jak kilka lat wcześniej siedziała w swoim ulubionym Glamour Bar w Szanghaju i sączyła drugie martini.
To jej ulubione miejsce na świecie i ulubiony drink. Wtedy pomyślała, że chciałaby w tym miejscu zamieszkać. I gdy okazało się, że nowe mieszkanie wymaga generalnego remontu, po prostu wcieliła to w życie (uważajcie o czym marzycie nad swoim ulubionym drinkiem). Prace zajęły ponad dwa lata, a jednym z najważniejszych elementów dekoracji wnętrz miało być pomalowanie wszystkich ścian na czarno.
— Znakomita większość galerii powinna o tym pomyśleć, ponieważ czarne ściany wspaniale wydobywają dzieła sztuki na pierwszy plan — twierdzi Gallop, która nie narzeka na brak gości, a wszyscy oni przyznają, że stworzyła przestrzeń, w której chce się pozostawać jak najdłużej.
W tej chwili czarne mieszkanie Gallop jest na sprzedaż (5,995 mln dolarów), a ona sama myśli już nad kolejnym projektem. — Jestem przekonana, że uda mi się ponownie stworzyć sobie od podstaw równie przyjazne otoczenie gdzieś indziej. Chciałabym namówić ludzi, żeby bardziej indywidualnie podchodzili do swoich mieszkań, czuli się w nich, jak u siebie i przestali myśleć, co powiedzą o tym inni. Róbcie to, co sprawia wam radość i to nastawienie wnieście też do swoich domów — apeluje Cindy.
