Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, jest przekonany, że mieszkańcy zgodzą się na organizację Igrzysk.
Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, jest przekonany, że mieszkańcy zgodzą się na organizację Igrzysk. fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski przekonuje, że mieszkańcy jego miasta zgodzą się w referendum na organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Dziennikarzy nazywa złośliwcami, a sprzeciw wobec kandydatury zrzuca na polską mentalność.

REKLAMA
Rosnąca fala sprzeciwu wobec pomysłu organizacji w Krakowie Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku spowodowała, że prezydent miasta Jacek Majchrowski chce, by zorganizowano w tej sprawie referendum. – Uważam, że to będzie przypieczętowanie decyzji na „tak” – stwierdził w „Rozmowie Dnia” Programu Pierwszego Polskiego Radia.
Mówił, że w sondażu 70 proc. mieszkańców Krakowa opowiedziało się za Igrzyskami. Sam Majchrowski także chce organizacji imprezy, ale oczekuje potwierdzenia tego w referendum. Dodał, że jest spokojny o jego wynik. Głosy krytyki to według Majchrowskiego polskie piekiełko. – „Po cholerę ma im się udać?” – mówił. – U nas jest taka mentalność, że lepiej kogoś wyśmiać – dodał. Stwierdził też, że większość dziennikarzy to złośliwcy.
Prezydent Krakowa wskazywał, że Euro 2012 kosztowało znacznie więcej, a nikt nie narzekał. Dodał, że w przypadku Igrzysk koszty są rozdzielone między Polskę, Słowację i MKOl. Jedyne, co trzeba zrobić, to przekierować więcej środków na rozwój infrastruktury.
Majchrowski oceniał, że dążenie do organizacji referendum to efekt burzy, jaką rozpętały media. – Widziałem kilka programów, gdzie na przykład uczeni mężowie z Centrum [Adama] Smitha wypowiadali się o rzeczach, o których nie mają pojęcia tak pewnym tonem, a tak nie mieli żadnych danych, że aż szkoda patrzeć. Bierze się chłopców, którzy są pseudoekologami i też się wypowiadają na ten temat – pomstował. Mówił też o używaniu „głupkowatych stwierdzeń” i „niedopowiedzeń”.
Majchrowski bronił się, że nie można było wcześniej zorganizować referendum, bo nie było konkretów i kompletu informacji. – Wcześniej nie wiedzieliśmy dokładnie o czym mówimy – dodał. Przekonywał, że Igrzyska ściągną nowych turystów, a na tym zyskają także mieszkańcy, którzy żyją z turystyki. – Tak naprawdę będziemy się liczyć my i Oslo – stwierdził.