
Testy ciążowe z pozytywnym wynikiem, które można dostać w internecie za kilkanaście złotych, to przeżytek. Na forach i portalach pojawia się coraz więcej ogłoszeń, których autorzy oferują kobietom potwierdzające „błogosławiony stan” wyniki badań USG, moczu i krwi. Po co to komu? Na przykład po to, by zmusić chłopaka do ślubu albo wyciągnąć od niego pieniądze.
REKLAMA
Rynek dowodów na ciążę rośnie w imponującym tempie. Najpierw w internecie zaczęły się pojawiać oferty sprzedaży pozytywnych testów ciążowych. "Nie wyblaknięty. Gwarantuję dyskrecję i szybką wysyłkę" – można przeczytać w niemal każdym ogłoszeniu. Ceny wahają się od 15 do 50 złotych. Zainteresowanie spore, o czym świadczy chociażby fakt, że kobiety "w potrzebie" same ogłaszają się w sieci i przekonują, że na używany test są w stanie wydać nawet kilkadziesiąt złotych.
"Testy mam tylko trzy, ale w życiu nie myślałem, że będzie w tej materii taki ruch. Dziennie odbieram około 10 maili" – mówił dziennikarce "Interwencji" jeden z pośredników w handlu. Podobnie zarobieni są inni. "Rzeczpospolita" opisywała ostatnio historię 26-letniej kobiety, która jest w drugiej ciąży i codziennie sprzedaje po kilkanaście sztuk. Pierwsza kosztuje 20, a każda kolejna 15 zł.
Używane testy to jednak tylko element szerszej palety możliwości, jaką mają przed sobą kobiety pragnące udowodnić swój odmienny stan. W ostatnich miesiącach na rynku pojawiły się wyniki badań USG i krwi oraz próbki moczu. Są oczywiście odpowiednio droższe - taki dowód to wydatek 50-100 złotych. Ale i skuteczność większa, bo np. kupując mocz ciężarnej kobiety test można wykonać w obecności partnera. Wyniki (z podmienionymi danymi) też mocno przemawiają do wyobraźni.
"Jestem w piątym miesiącu ciąży. Badania moczu i krwi oraz USG zostały wykonane w 7. i 10. tygodniu. Gwarantuję dyskrecję i szybką wysyłkę" – napisała jedna z ogłoszeniodawczyń, którą zapytałem o szczegóły oferty.
Wydawanie pieniędzy na mocz albo zdjęcie USG to wariactwo, ale kobiety mają swoje powody. Pierwszy wynika z faktu, że w niektórych środowiskach pojawienie się dziecka oznacza konieczność zawarcia małżeństwa. Dowód na ciążę pomoże więc zaprowadzić niezdecydowanego partnera przed ołtarz. Klasyczna metoda na dziecko.
Drugi motyw to chęć zarobku. "Wpadka" często wiąże się z myślą o aborcji, a na tą trzeba wydać przynajmniej kilka tysięcy złotych. Przyszły tata, przerażony widokiem płodu na zdjęciu USG, chętniej zasponsoruje taki zabieg.
Czy handlowanie dowodami na ciążę jest legalne? Dariusz Ślepokura z Prokuratury Okręgowej w Warszawie w rozmowie z "Rz" przekonuje, że tak, ale już wyłudzanie pieniędzy na podstawie kupionego testu czy czegoś innego to oszustwo. – Grozi za nie do trzech lat więzienia – podkreśla. Nie słychać jednak, by ktokolwiek został za to skazany. I dlatego ten biznes ma przed sobą przyszłość.
