
Catering od organizacji charytatywnej? Czemu nie – warszawski Caritas niedawno rozpoczął taką działalność. Różne oddziały organizacji od lat łączą w ten sposób biznes z misją. – Nasz cel to dać uczciwą pracę, z uczciwą zapłatą, ludziom, którzy w inny sposób zatrudnienia nie znajdą, osobom marginalizowanym. Chcemy wychodzić na 0 i póki co nam się to udaje – opowiada Andrzej Czarnocki, prezes spółdzielni prowadzącej catering "Kto rano wstaje".
REKLAMA
Grudzień 2013, przy warszawskiej archidiecezji Caritasu powstaje spółdzielnia socjalna "Kto rano wstaje". Ma prowadzić działalność gastronomiczno-cateringową. Wbrew pozorom, nie jest to jednak zwykły biznes. Po pierwsze dlatego, że jego głównym celem nie jest maksymalizacja zysków, a po drugie – bo realizuje bardzo ważną misję.
Zatrudniać marginalizowanych!
– Nasz cel jest społeczny – mówi mi Andrzej Czarnocki, gdy pytam go o plany cateringowej spółdzielni. – Dać uczciwą pracę i uczciwie płacić, dać zarobić osobom marginalizowanym, które mają trudności ze znalezieniem pracy. To nasz podstawowy cel – opowiada prezes spółdzielni. Osoby marginalizowane to m.in. niepełnosprawni czy bezdomni. Akurat "Kto rano wstaje" zatrudnia ludzi z tej drugiej grupy – są to mieszkańcy caritasowego schroniska dla bezdomnych.
– Nasz cel jest społeczny – mówi mi Andrzej Czarnocki, gdy pytam go o plany cateringowej spółdzielni. – Dać uczciwą pracę i uczciwie płacić, dać zarobić osobom marginalizowanym, które mają trudności ze znalezieniem pracy. To nasz podstawowy cel – opowiada prezes spółdzielni. Osoby marginalizowane to m.in. niepełnosprawni czy bezdomni. Akurat "Kto rano wstaje" zatrudnia ludzi z tej drugiej grupy – są to mieszkańcy caritasowego schroniska dla bezdomnych.
– Jeśli chodzi o walkę z konkurencją, takie biznesowe cele wyższego lotu, to takich nie mamy. Będziemy zadowoleni po prostu mogąc zatrudniać coraz więcej osób marginalizowanych – podkreśla Czarnocki.
Obecnie w spółdzielni pracuje 6 takich osób. Poza nimi jest np. manager i księgowa. – Siłą rzeczy musimy zatrudniać również osoby niemarginalizowane, bo poprowadzenie sensownej działalności, jakiejkolwiek, wymaga pewnej fachowości, doświadczenia, wiedzy, których nie można zawsze oczekiwać od pracowników tego rodzaju – tłumaczy prezes. Różnorodność zatrudnienia służy jednak bezdomnym – jednym z celów spółdzielni jest bowiem integracja zawodowa i społeczna.
Biznesowo też sobie radzą
Póki co, jak mówi mi Czarnocki, udaje się realizować te postanowienia. Już początek był zachęcający: spółdzielni udało się wygrać, dzięki tzw. "klauzuli społecznej", przetarg na Ośrodek Pomocy Społecznej na warszawskiej Woli. Przetarg przyniósł kontrakt na dostarczanie obiadów do ośrodków prowadzonych przez OPS, ale też do mieszkań klientów OPS-u.
Póki co, jak mówi mi Czarnocki, udaje się realizować te postanowienia. Już początek był zachęcający: spółdzielni udało się wygrać, dzięki tzw. "klauzuli społecznej", przetarg na Ośrodek Pomocy Społecznej na warszawskiej Woli. Przetarg przyniósł kontrakt na dostarczanie obiadów do ośrodków prowadzonych przez OPS, ale też do mieszkań klientów OPS-u.
Dzięki temu "Kto rano wstaje" udało się zaistnieć na rynku i dzisiaj jest coraz lepiej. – Dostajemy różne dodatkowe zlecenia, a to przerwa kawowa na konferencji, a to obiady na rekolekcje, obiady firmowe czy Wigilie – opowiada Andrzej Czarnocki.
Prezes spółdzielni zaznacza przy tym, że jego pracownicy przeszli specjalne szkolenie w komercyjnej firmie cateringowej. -– Pracowali tam kilka dni, zobaczyli jak robią to firmy z "wyższej półki", jak się to robi biznesowo. Dzięki temu czują się pewnie i są w stanie przyjmować także trudniejsze zlecenia – mówi z dumą Czarnocki.
Ceny dostępne dla każdego
Ile trzeba zapłacić spółdzielni za catering? To jest oczywiście do ustalenia indywidualnie – w zależności od liczby osób, rodzaju posiłków. Jak jednak wskazuje Czarnocki, są to raczej "kwoty niższego rzędu". – Symboliczny catering na spotkanie w małej firmie to koszt od kilkuset do tysiąca kilkuset złotych. Z obiadem wyjdzie, oczywiście, więcej – tłumaczy prezes.
Ile trzeba zapłacić spółdzielni za catering? To jest oczywiście do ustalenia indywidualnie – w zależności od liczby osób, rodzaju posiłków. Jak jednak wskazuje Czarnocki, są to raczej "kwoty niższego rzędu". – Symboliczny catering na spotkanie w małej firmie to koszt od kilkuset do tysiąca kilkuset złotych. Z obiadem wyjdzie, oczywiście, więcej – tłumaczy prezes.
I choć ceny w caritasowym cateringu w Warszawie nie są wygórowane, to Andrzej Czarnocki przyznaje, że spółdzielnia jest zadowolona z pierwszych miesięcy funkcjonowania. Przede wszystkim z tego, że udało się pozyskać bazowe kontrakty pozwalające przetrwać. – Do tego pojawiają się kolejne zlecenia, klienci są zadowoleni z jakości posiłków – podkreśla.
Wcześniej były Poznań, Bydgoszcz, Grudziądz
Warszawska spółdzielnia to już kolejna tego typu działalność, której udaje się utrzymać na rynku i rozwinąć. Podobny model przyjęły już wcześniej oddziały w Bydgoszczy, Poznaniu i Grudziądzu. Warto przy tym jednak zaznaczyć, że choć Caritas ma kilka podobnych działalności pod swoją opieką, to każdy z tych przypadków jest inny. Nie ma bowiem żadnego narzuconego z góry modelu.
Warszawska spółdzielnia to już kolejna tego typu działalność, której udaje się utrzymać na rynku i rozwinąć. Podobny model przyjęły już wcześniej oddziały w Bydgoszczy, Poznaniu i Grudziądzu. Warto przy tym jednak zaznaczyć, że choć Caritas ma kilka podobnych działalności pod swoją opieką, to każdy z tych przypadków jest inny. Nie ma bowiem żadnego narzuconego z góry modelu.
– Robimy to na własny rachunek, z własnym pomysłem. Poszczególne organizacje Caritas w diecezjach są autonomiczne i możemy tylko wymieniać się doświadczeniami – podkreśla Andrzej Czarnocki.
W menu stek z krokodyla i pieczony rekin
Wbrew jednak temu, co może się wydawać, catering od Caritasu to nie jest żadne przaśne jedzenie, którym nie będzie można pochwalić się przed "światowymi" znajomymi. Wręcz przeciwnie. W menu bydgoskiego "Pod Aniołem" znajdują się między innymi takie specjały jak befsztyki z łososia z kawiorem podane na ziołach (przystawka) czy zupa-krem z cukinii z białą czekoladą. W ofercie jest nawet... rekin z zapiekanym awokado z sosem serowym i suszonym pomidorami czy stek z krokodyla w zielonym pieprzu.
Wbrew jednak temu, co może się wydawać, catering od Caritasu to nie jest żadne przaśne jedzenie, którym nie będzie można pochwalić się przed "światowymi" znajomymi. Wręcz przeciwnie. W menu bydgoskiego "Pod Aniołem" znajdują się między innymi takie specjały jak befsztyki z łososia z kawiorem podane na ziołach (przystawka) czy zupa-krem z cukinii z białą czekoladą. W ofercie jest nawet... rekin z zapiekanym awokado z sosem serowym i suszonym pomidorami czy stek z krokodyla w zielonym pieprzu.
Ceny "Catering pod Aniołem" ma niezbyt wygórowane: wesele na 40-osobowej sali to wydatek rzędu 140 zł/osoba przy wybraniu pierwszego menu, komunia – około 110 złotych od osoby.
Podobnie działa bar "Caritas" w Poznaniu. Powstał w 2000 roku i przyświecał mu jasny cel: stworzenie miejsca, w którym osoby niezamożne, rodziny wielodzietne, niepełnosprawni, emeryci i renciści będą mogli zjeść smaczny i ciepły posiłek w niedużej cenie. Bar także prowadzi działalność cateringową, choć nie tak rozwiniętą, jak oddział w Bydgoszczy.
Pomagać ludziom - największa satysfakcja
Najsłynniejszy jednak catering Caritasu znajduje się w Grudziądzu i działa od 2006 roku. Jak wyjaśniał w rozmowie z portalem ekonomiaspoleczna.pl ks. Marek Borzyszkowski z tamtejszego oddziału organizacji, Caritas szukał takiego biznesu, który mógłby "przynosić zyski i nie wymagałby dużych nakładów finansowych".
Najsłynniejszy jednak catering Caritasu znajduje się w Grudziądzu i działa od 2006 roku. Jak wyjaśniał w rozmowie z portalem ekonomiaspoleczna.pl ks. Marek Borzyszkowski z tamtejszego oddziału organizacji, Caritas szukał takiego biznesu, który mógłby "przynosić zyski i nie wymagałby dużych nakładów finansowych".
Przy czym w Grudziądzu nie ma spółdzielni, a zwykła firma, która zatrudnia po prostu osoby marginalizowane. Zaczęło się od dostaw jedzenia dla miejscowych firm budowlanych i uczestników szkoleń, dzisiaj grudziądzki catering Caritasu przygotowuje 150-200 posiłków dziennie. Cały czas przy tym firma realizuje misję społeczną.
Wygląda na to, że warszawska spółdzielnia może osiągnąć podobny sukces biznesowy. Społeczny bowiem już realizuje. – Wśród pracowników widać ożywienie, są zaangażowani, czują, że mogą zrobić coś dobrego. Nie liczą wysiłku, jaki w to wkładają, bo wiedzą, że pracują na siebie, że każde nowe zamówienie niesie dla nich za sobą konkretne pieniądze . Widzimy, że chcą pracować, rozwijać się – opowiada Czarnocki. I dodaje: – To jest dla mnie źródło ogromnej satysfakcji.
