Odra i ospa wracają do Polski. To efekt antyszczepionkowej paniki. Jak sobie z nią radzą za granicą? A jak w Polsce?

Szczepienie przeciwko sepsie w szkole w Opolu w 2007 roku.
Szczepienie przeciwko sepsie w szkole w Opolu w 2007 roku. Fot. Rafał Mielnik / AG
Gdy środowe "Metro" informuje o coraz większej liczbie zachorowań na odrę i ospę w naszym kraju, w Kanadzie z powodu epidemii odry władze nakazały niezaszczepionym przeciw niej uczniom pozostać w domach. Czy antyszczepionkowa panika nie zna granic? I czy polskie władze nie powinny czegoś z tym problemem zrobić?


Dyskusja o rzekomej szkodliwości szczepień trwa w Polsce już ładnych parę lat. W ramach tego sporu wymieniono bardzo wiele argumentów, opublikowano niezliczoną liczbę artykułów i polemik. Niestety wydaje się, że konsekwentne straszenie towarzyszącymi szczepieniom powikłaniami zaczyna z wolna przynosić negatywne skutki: epidemiolodzy alarmują, że na choroby zakaźne w naszym kraju cierpi coraz więcej osób.

Zachodni problem ze szczepieniami
O sprawie donosi środowy dziennik “Metro”. Wedle informacji gazety w ciągu 3 miesięcy tego roku w Polsce na odrę zapadło niemal tyle osób, co przez cały rok 2013. Ale problemem jest też ospa wietrzna: w pierwszym kwartale 2013 roku chorych na nią było ok. 50 tys. osób, w tym roku liczba ta wynosi ok. 76 tys. osób.

Cytowana przez RMF FM dr Agnieszka Motyl, specjalistka medycyny rodzinnej i epidemiolog twierdzi, że “kiedy (...) zaczęły pojawiać się ruchy antyszczepionkowe i coraz więcej rodziców przestało szczepić dzieci, wróciły też choroby”. Oznacza to, że Polsce może grozić scenariusz, który już dziś jest faktem na Zachodzie.


Prof. dr hab. Andrzej Zieliński
Zakład Epidemiologii, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH

W niektórych krajach, np. w Anglii i Francji, pod wpływem ruchów antyszczepionkowych zaniechano w pewnym okresie szczepień przeciw krztuścowi oraz szczepień przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR). Doprowadziło to do szybkiego nawrotu tych chorób, wielu ciężkich powikłań i zgonów u dzieci oraz szybkiego przywrócenia masowych szczepień. CZYTAJ WIĘCEJ


Tę opinię potwierdza wiadomość z Kanady, zaledwie sprzed dwóch dni. "Huffington Post" poinformował, że w Calgary z powodu epidemii odry zalecono niezaszczepionym uczniom, by przez najbliższe dwa tygodnie pozostali w domach.

Ale to nie jedyna forma niedogodności, które spotkać mogą nieszczepione w dzieciństwie osoby lub ich rodziców. W USA, gdzie ruchy antyszczepionkowe są stosunkowo popularne, trwa na przykład dyskusja o tym, czy pediatrzy mają prawo odmawiać pomocy dzieciom, których opiekunowie z premedytacją nie zadbali o szczepienia.

Amerykanie rozważają też, czy rodzice skazujący swoje dzieci na ryzyko poważnych chorób nie powinni być pociągani do sądowej odpowiedzialności. Skutecznych mechanizmów "perswazji" szuka się także w Australii.

Australijski wiceminister Kevin Rudd ogłosił, że rodzice, którzy nie szczepią swoich dzieci, stracą zasiłek rządowy, którego wartość szacowana jest na kilka tysięcy dolarów australijskich. Odebrana im zostanie rodzinna ulga podatkowa (Family Tax Benefit A), która wynosi 726 dolarów od dziecka i wypłacana jest na koniec roku podatkowego. CZYTAJ WIĘCEJ


A jak jest z anty-szczepionkowym “buntem” w Polsce? I co robi państwo, żeby jak najwięcej dzieci było szczepionych?

Mogą nam zazdrościć
Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego, tłumaczy, że nie mamy powodów, by wpadać w panikę. Jego zdaniem artykuł w “Metrze” utrzymany jest w zbyt alarmistycznym tonie. – Na ponad 1,3 mln szczepionych rocznie dzieci przypada tylko 5,5 tys. tych, które nie przeszły pełnego “kalendarza szczepień”. To marginalna liczba – mówi przedstawiciel GIS.

Bondar przyznaje jednak, że rosnąca niechęć wielu rodziców wobec szczepień w dłuższej perspektywie może być niebezpieczna. – W Wielkiej Brytanii, gdzie na odrę szczepionych jest tylko 80 proc. dzieci, liczba zachorowań jest 1000 razy wyższa niż w Polsce – mówi. Ale nasz rozmówca podkreśla, że wiele rządów z zazdrością patrzy nie tylko na niskie u nas statystyki zachorowań, ale i system, dzięki któremu szczepienia są w Polsce tak popularne.

– Choć może jest to rozwiązanie mało eleganckie, to trudno odmówić mu skuteczności – ocenia Bodnar polskie prawo w zakresie szczepień. Chodzi o karę, jaką zapłacić mogą rodzice w sytuacji, gdy nie zgodzą się na obowiązkowe sczepienia dziecka. Może ona wynieść do 1000 zł.

Ale zdaniem rzecznika GIS od kar ważniejsza jest edukacja i dialog z rodzicami:
– Powinni mieć świadomość, że dzieci warto szczepić dla ich własnego dobra – mówi. Co konkretnie powinno się więc robić? – Przekonywać, przekonywać i jeszcze raz przekonywać. Najważniejsza jest rozmowa – mówi Bondar. W przeciwnym wypadku za parę lat naprawdę może ziścić się scenariusz, w którym różyczka, świnka, odra czy ospa staną się realnym problemem także w Polsce.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
Cinergia 0 0Reżyser “Pokoju” i aktor z “Matriksa” przyjadą do Łodzi. Rusza festiwal Cinergia
Skoda Polska 0 0Nowe auto nie musi być kupione za gotówkę. Można je mieć jak telefon na abonament
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Raczek o kultowym już filmie
0 0Michalkiewicz ujawnił dane ofiary księdza. Pytamy, czy mu nie wstyd
0 0Robią coś, czego bał się rząd PiS. Czesi wprowadzają podatek, który tak drażni Amerykanów
0 0Edycja genów to rynek wart miliardy. Opiera się na metodzie podejrzanej u bakterii
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Psy zagryzły kobietę w ciąży. Umarła w lesie, w którym trwało polowanie
0 0Dulkiewicz o kandydaturze Jaśkowiaka. Wymowna reakcja prezydent Gdańska
0 0Z domowym budżetem to by nie przeszło. Rząd zachowuje się jak nieodpowiedzialna gospodyni

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"