
Chociaż od zeszłego roku, kiedy głośno zrobiło się o wydatkach partii politycznych wydawać by się mogło, że będą rozważniej wydawać nasze pieniądze, właściwie nic się nie zmieniło. Platforma Obywatelska wydała 400 tys. zł na sondaże i dziesiątki tysięcy na restauracje oraz garnitury premiera. PiS wypłacił 53 tys. narzeczonej Tomasza Kaczmarka, czyli „Agenta Tomka”.
Partie polityczne złożyły w Państwowej Komisji Wyborczej swoje sprawozdania finansowe za poprzedni rok. Chociaż subwencje z budżetu są o połowę niższe niż jeszcze kilka lat temu, swoim ludziom partie nie pozwolą umrzeć z głodu – wynika z informacji opublikowanych w „Gazecie Wyborczej” po analizie sprawozdań partii.
Opłacano też ekspertów, którzy dzisiaj są kandydatami PiS w wyborach do PE – Waldemara Parucha (43 tys. zł) i Andrzeja Zybertowicza (20 tys. zł). PO także dba o swoich ludzi. Kontrakt na 100 tys. zł zdobyła firma szefa biura krajowego PO Jacka Kruka. Podobno na szkolenie młodych działaczy z wiedzy obywatelskiej. W sumie partia rządząca wydała w zeszłym roku 17,7 mln zł, a partia Jarosława Kaczyńskiego 16,5 mln zł.
Część wydatków partii politycznych opisywaliśmy już wczoraj. Platforma wydała 115 tys. zł na… hotel. W warszawskim Belwederze odbywały się spotkania Donalda Tuska z działaczami – premier namawiał ich do głosowania na siebie w wewnątrzpartyjnych wyborach przewodniczącego. Dziwić może też struktura wydatków Prawa i Sprawiedliwości: okazuje się, że aż 1,8 mln zł poszło w 2013 roku na firmę ochroniarską, która chroni prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
czytaj także:
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
