Nie wie kim jest, jak się nazywa i gdzie mieszka. Znaleziono mężczyznę cierpiącego na amnezję
Nie wie kim jest, jak się nazywa i gdzie mieszka. Znaleziono mężczyznę cierpiącego na amnezję Policja w Poznaniu

Świat przygląda się sprawie mężczyzny znalezionego w norweskiej zaspie, który zna pięć języków, ale nie pamięta nawet z jakiego kraju pochodzi. Tymczasem z podobnym dramatem zmaga się pewien Polak, który niemal całkowicie stracił pamięć. Obudził się w pociągu jadącym do Warszawy i nie ma pojęcia, kim był przez ostatnie pół wieku.

REKLAMA
Ta historia mogłaby z powodzeniem posłużyć za scenariusz hollywoodzkiego filmu. Wszystko wydarzyło się w nocy z czwartku na piątek, z 27 na 28 lutego tego roku. Mężczyzna, którego zdjęcie ilustruje artykuł, obudził się w pociągu jadącym do Warszawy. Nie wie dokładnie w jakiej miejscowości odzyskał świadomość, ani skąd jechał. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów.
Wysiadł w Warszawie na Dworcu Centralnym i nie wiedział, w którą stronę ma pójść. Cały dzień błąkał się po stolicy, aż wreszcie za ostatnie pieniądze, które miał przy sobie, kupił (nie wiadomo czemu) bilet na pociąg do Poznania. 1 marca, między godziną 8.00 a 9.00 rano wysiadł na Dworcu Głównym. Stąd trafił do Wielospecjalistycznego Szpitala Miejskiego im. J. Strusia z siedzibą w Poznaniu, gdzie był hospitalizowany.

Rysopis:

Wiek ok. 50-60 lat, wzrost ok. 170cm, oczy kolory niebieskiego, włosy średniej długości koloru siwego, siwe wąsy i broda. Ubrany był w sweter koloru granatowego z białym pasem na wysokości klatki piersiowej, spodnie koloru czarnego, buty czarne typu mokasyny. Miał przy sobie podręczną koloru brązowego, na szyi nosi krzyż wykonany z patyków. CZYTAJ WIĘCEJ



Do dziś nie potrafi podać swoich danych personalnych. Jedyne, co o sobie wie, to że pracował przy remontach, nie je mięsa i jest bardzo religijny, wierzy w Boga. 10 marca trafił do Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka” w Gnieźnie. Zastępcą dyrektora tego szpitala dr Artur de Rosier nie jest w stanie określić, jak długo może zająć przywracanie pamięci pacjentowi, ani czy kiedykolwiek to nastąpi.
– Czasem amnezja wynika z urazu, czyli z przyczyn organicznych, a czasem w wyniku dużego stresu i wtedy wskazane jest leczenie psychiatryczne – mówi psychiatra. Bardzo ważna byłaby możliwość porozmawiania z bliskimi niezidentyfikowanej osoby. – Brak kontaktu utrudnia diagnostykę. Byłoby wspaniale, gdyby ktoś udzielił nam dodatkowych informacji, które pomogą zdiagnozować pacjenta – mówi Artur de Rosier.

Wszystkie osoby, które rozpoznają tego mężczyznę prosimy o kontakt z Komisariatem Policji Poznań Targi pod nr tel. 061-841-26-11, 061-841-26-12


Utracona tożsamość, nowe życie
Historia mężczyzny odnalezionego w Oslo miała szczęśliwy finał, bo rozpoznała go rodzina z Czech. Niestety, jego tożsamość musiała zostać ukryta, bo jak się okazało, z powodu jego zapomnianej przeszłości może mu grozić niebezpieczeństwo. Z tego właśnie powodu zdecydowano, że jego wizerunek i dane osobowe zostaną zmienione. Jednak, jak mówi Aleksander Zabłocki z Fundacji "Itaka", nadawanie nowej tożsamości to jedno ze standardowych rozwiązań dla osób, które utraciły pamięć.
W Polsce każdego roku ujawnianych jest około stu osób, które utraciły pamięć i nikt nie jest w stanie powiedzieć kim są. – W tej chwili poszukujemy tożsamości 31 osób, które nie zostały rozpoznane. Coraz częściej otrzymujemy ze szpitali zgłoszenia o tego typu osobach – mówi Aleksander Zabłocki zajmujący się poszukiwaniem osób zaginionych. Przyczyną amnezji są najczęściej choroby związane z podeszłym wiekiem.
Czasem trafiają do ośrodków pomocy społecznej, szpitali psychiatrycznych, ale niekiedy wracają do społeczności. – Takiej osobie nadaje się nową tożsamość drogą sądową. Sześć lat temu mieliśmy przypadek mężczyzny, którego tożsamości nie udało się odnaleźć, więc nadano mu zupełnie nową – mówi Aleksander Zabłocki.
Od 11 lat jest inną osobą
Drogę, którą ma przed sobą bohater naszego artykułu, przeszła Magdalena Mierzwińska, która opowiedziała na łamach naTemat o swojej historii. Jak mówi, pojęcie "zawsze" oznacza dla niej 11 lat. To właśnie 11 lat temu uderzyła głową o pralkę i w jednym momencie straciła wszystkie wspomnienia i całe swoje życie.
logo
Magdalena Mierzwińska Fot. Anna Wittenberg

Gdy ocknęła się po upadku, nad nią była jej babcia i chłopak Sebastian. Dla niej jednak, były to już obce osoby. – W ogóle nie wiedziałam, kim są ci ludzie. Zadawałam im pytania: kim jesteście, gdzie jestem? Wszyscy myśleli, że to pourazowe. Dopiero na drugi dzień zdali sobie sprawę z tego, że to jest coś trwalszego – mówiła Magdalena Mierzwińska.
Lekarze mówili jej, że za kilka tygodni odzyska pamięć i swoje dawne życie. Jak wspomina, był to dla niej czas osamotnienia i braku pewności siebie, przez co miedzy innym rzuciła studia. Dziś już nie liczy na to, że pamięć wróci. – nie byłam w stanie wejść w rolę osoby, którą już nie byłam. Sześć lat temu doszłam do wniosku, że nie mam na to wpływu i zaczęłam budować swoją tożsamość na nowo – mówiła w wywiadzie dla naTemat.