
Świat przygląda się sprawie mężczyzny znalezionego w norweskiej zaspie, który zna pięć języków, ale nie pamięta nawet z jakiego kraju pochodzi. Tymczasem z podobnym dramatem zmaga się pewien Polak, który niemal całkowicie stracił pamięć. Obudził się w pociągu jadącym do Warszawy i nie ma pojęcia, kim był przez ostatnie pół wieku.
Rysopis:
Wiek ok. 50-60 lat, wzrost ok. 170cm, oczy kolory niebieskiego, włosy średniej długości koloru siwego, siwe wąsy i broda. Ubrany był w sweter koloru granatowego z białym pasem na wysokości klatki piersiowej, spodnie koloru czarnego, buty czarne typu mokasyny. Miał przy sobie podręczną koloru brązowego, na szyi nosi krzyż wykonany z patyków. CZYTAJ WIĘCEJ
Do dziś nie potrafi podać swoich danych personalnych. Jedyne, co o sobie wie, to że pracował przy remontach, nie je mięsa i jest bardzo religijny, wierzy w Boga. 10 marca trafił do Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka” w Gnieźnie. Zastępcą dyrektora tego szpitala dr Artur de Rosier nie jest w stanie określić, jak długo może zająć przywracanie pamięci pacjentowi, ani czy kiedykolwiek to nastąpi.
Wszystkie osoby, które rozpoznają tego mężczyznę prosimy o kontakt z Komisariatem Policji Poznań Targi pod nr tel. 061-841-26-11, 061-841-26-12
Utracona tożsamość, nowe życie
Historia mężczyzny odnalezionego w Oslo miała szczęśliwy finał, bo rozpoznała go rodzina z Czech. Niestety, jego tożsamość musiała zostać ukryta, bo jak się okazało, z powodu jego zapomnianej przeszłości może mu grozić niebezpieczeństwo. Z tego właśnie powodu zdecydowano, że jego wizerunek i dane osobowe zostaną zmienione. Jednak, jak mówi Aleksander Zabłocki z Fundacji "Itaka", nadawanie nowej tożsamości to jedno ze standardowych rozwiązań dla osób, które utraciły pamięć.
Drogę, którą ma przed sobą bohater naszego artykułu, przeszła Magdalena Mierzwińska, która opowiedziała na łamach naTemat o swojej historii. Jak mówi, pojęcie "zawsze" oznacza dla niej 11 lat. To właśnie 11 lat temu uderzyła głową o pralkę i w jednym momencie straciła wszystkie wspomnienia i całe swoje życie.
Gdy ocknęła się po upadku, nad nią była jej babcia i chłopak Sebastian. Dla niej jednak, były to już obce osoby. – W ogóle nie wiedziałam, kim są ci ludzie. Zadawałam im pytania: kim jesteście, gdzie jestem? Wszyscy myśleli, że to pourazowe. Dopiero na drugi dzień zdali sobie sprawę z tego, że to jest coś trwalszego – mówiła Magdalena Mierzwińska.
