![Co dziesiąty Polak ma [url=http://shutr.bz/1jouhQQ]kredyt hipoteczny[/url] i jest winny bankom 10,5 tys. złotych. To mniej niż w Norwegii czy Danii](https://m.natemat.pl/42aeae6857236f0e0698751b486861ab,1500,0,0,0.jpg)
Statystycznie dorosły Polak jest winny bankom 10,5 tysiąca złotych za kredyt hipoteczny, a co dziesiąty taki kredyt posiada. Ale to i tak lepiej, niż w Norwegii, Danii czy Luksemburgu.
REKLAMA
Chociaż jeden na dziesięciu Polaków ma kredyt hipoteczny, to i tak bankom jesteśmy dłużni mniej, niż przeciętny mieszkaniec krajów Europy Zachodniej. Jak pisze Forsal.pl, przeciętny obywatel UE ma zobowiązania z kredytu hipotecznego na poziomie 16 tysięcy euro - to grubo ponad 60 tysięcy złotych.
Jak wynika z danych Lion's Bank, prezentowanych przez Forsal, jeszcze więcej bankom winni są Norwegowie, Duńczycy i Holendrzy. Ci pierwsi mają średnio 70 tysięcy euro długu wobec banku z kredytów hipotecznych, drudzy - 55 tys. euro, trzeci - 48 tys. euro.
Z czego wynika taka różnica między Polską i innymi krajami? Jak wskazuje portal, decydują o tym ceny nieruchomości oraz odsetek osób, które zaciągnęły kredyt na mieszkanie. Przy czym Forsal zaznacza, że wcale nie jest tak, że w Polsce spłacamy niskie raty kredytów hipotecznych, tylko liczba zaciąganych kredytów jest ogólnie niska w stosunku do liczby wszystkich udzielanych kredytów.
W naszym kraju, jako się rzekło, jeden na dziesięciu Polaków ma kredyt na mieszkanie czy dom. Największy odsetek takich osób przypada na kraje skandynawskie i Beneluksu. W Szwecji prawie trzy na cztery osoby mają taki kredyt, w Rumunii i Bułgarii odsetek ten jest z kolei najniższy - i wynosi raptem 0,9 proc. i 2 proc.
Warto również pamiętać o tym, o czym Forsal nie wspomina - czyli fakcie, że żeby wziąć taki kredyt, trzeba mieć go czym spłacać. Nie jest niczym nowym, że w krajach Europy Zachodniej odsetek osób zdolnych do spłacania kredytów mieszkaniowych jest po prostu większy, niż w Polsce.
Źródło: Forsal.pl
