Londyński piętrowy autobus na potrzeby bollywoodzkiego filmu wpadł do Wisły
Londyński piętrowy autobus na potrzeby bollywoodzkiego filmu wpadł do Wisły zrzut z ekranu: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,15826799,Zamkneli_most_Gdanski__Filmowy_autobus_spadnie_do.html

Pędzący londyński autobus wpadł w poniedziałek rano do Wisły z Mostu Gdańskiego. To nie był żaden pościg, ale scena do Bollywoodzkiego filmu, który od dwóch tygodni jest kręcony w Warszawie. Dziś jest ostatni dzień kręcenia plenerowych zdjęć superprodukcji „Kick” z gwiazdą bollywoodzkiego kina Salmanem Khanem w roli głównej.

REKLAMA
Warszawiacy jako pierwsi mogli być świadkami sceny finałowej bollywoodzkiego filmu „Kick”, który ma mieć premierę pod koniec tego roku. Pędzący dwupiętrowy przebija się przez barierki Mostu Gdańskiego i z wysokości kilkunastu metrów wpada do Wisły. Jak będzie wyglądała ta scena w filmie zobaczymy prawdopodobnie pod koniec tego roku, kiedy film „Kick” z megagwiazdą Bollywoodu Salmanem Khanem wyjdzie na ekrany kin.
Od ponad tygodnia warszawiacy narzekali na to, że główne ulice miasta były zamknięte na potrzeby filmowców. To dlatego, że kręcono sceny pościgowe z udziałem piętrowego, londyńskiego autobusu, który pędził przez ulice stolicy. Pojazd widziany był na placu Konstytucji, Emilii Plater, a także na moście poniatowskiego. Natomiast w lany poniedziałek na potrzeby filmu zamknięto most Gdański, by autobus mógł staranować barierkę i wpaść do Wisły.

Filmowcy mieli tylko jedną szansę na to, by nagrać ujęcie ze spadającym pojazdem. – To tak jak z tym filmem „Nic Śmiesznego” i mostem, który tylko raz mógł zostać wysadzonym. Nie ma mowy o tym, że ta scena nie może się nie udać – mówiła przed zdjęciami Joanna Dąbek, która ze strony polskiej reprezentowała bollywoodzkich filmowców.
Pytanie teraz, czy są jakieś korzyści z tego, że warszawiacy musieli stać w jeszcze dłuższych korkach ze względu na zdjęcia do filmu „Kick”? Anna Kalata, wiceprzewodnicząca Indyjsko-Polskiej Izby Gospodarczej „Gazecie Wyborczej” mówiła, że tak. Liderka mazowieckiej listy SLD do europarlamentu uważa, że to ogromna szansa wypromowania Polski. To dlatego, że film obejrzy około 200 milionów widzów.

Filmowcy zapewniają, że Warszawa będzie bohaterem scen finałowych bollywoodzkiego filmu. Jednak mamy co do tego spore wątpliwości. Ta sama ekipa filmowa, ci sami aktorzy i ten sam pędzący autobus byli już widziani w grudniu ubiegłego roku na ulicach szkockiego Glasgow. Raczej nie kręci się dwóch scen pościgowych w dwóch różnych miastach z tym samym autobusem. Dlatego wątpimy w zapowiedzi indyjskich filmowców.
Na koniec dodamy, że to nie pierwszy raz, kiedy bollywoodzcy filmowcy niszczą jakiś pojazd na polskiej ziemi. W 2006 roku ze względu na konflikt pomiędzy Indiami a Pakistanem o Kaszmir Tatry musiały „zagrać” te tereny. Na potrzeby filmu „Fanaa” nad górami zniszczono helikopter.