Niemiecki dziennik chwali Polskę za postawę ws. Ukrainy i krytykuje niemiecki rząd
Niemiecki dziennik chwali Polskę za postawę ws. Ukrainy i krytykuje niemiecki rząd Fot. Sławomir Kamiński / AG

"Najbardziej konsekwentni i racjonalni zwolennicy Europy są w Warszawie" – stwierdza czołowy niemiecki dziennik "Die Welt". Jednocześnie uderza w niemiecki rząd, któremu zarzuca, że nie udziela Polsce wystarczającego wsparcia w sprawie konfliktu na Ukrainie. "A przecież nie ulega wątpliwości, że zjednoczenie Niemiec zawdzięczamy Polakom" – czytamy w artykule.

REKLAMA
Komentator "Die Welt" Marko Martin analizując politykę zagraniczną Niemiec konstatuje, że Polacy zasługują na solidarność Niemców ws. Ukrainy. Jak twierdzi, obawy polskiego rządu przed możliwymi akcjami Rosji są uzasadnione. "Obecny, liberalny premier Donald Tusk wraz z poliglotą-ministrem spraw zagranicznych Radkiem Sikorskim zatem ani nie przesadzają, ani nie igrają z ogniem domagając się dla Polski, ale też dla Krajów Bałtyckich, silnej obecności NATO. Jeśli bowiem Zachód dalej pozwalałby na to, by siepacze Putina naruszali suwerenność Ukrainy, dawna samowola i tradycja zemsty szybko by wróciła pod własne drzwi" – ocenia.
Według niego postawa niemieckich władz pozostawia jednak wiele do życzenia. "Naturalnie, że z powagą traktuje się obawy Polski, łaskawie i protekcjonalnie zapewniają potomkowie polityków, którzy przez stulecia akurat tego nie czynili negocjując chętniej bezpośrednio, między niemieckim i rosyjskim mocarstwem" – pisze, odnosząc się m.in. do komentarzy w sprawie niemiecko-rosyjskiej współpracy gospodarczej. "Głęboko odrażające" jest według niego to, że o stosunku Niemiec do Moskwy mówi się bez historycznej refleksji dotyczącej "traumy wielokrotnie dzielonego rozbiorami narodu".
Jak twierdzi dziennikarz "Die Welt", Berlin ma dług wdzięczności wobec Warszawy i teraz jest okazja, by go spłacić. "Szczególnie teraz, 25 lat po upadku muru, powinno się przypominać, że zjednoczenie Niemiec zawdzięczamy Polakom, którzy w latach 80. strajkami od Stoczni Gdańskiej po Nową Hutę bez wahania stawili czoła nie tylko sowieckiej dominacji, ale też walcząc 'za naszą i waszą wolność'" - komentuje. Zaznacza jednak, że już wtedy Polacy nie mogli liczyć na niemiecką solidarność – na przykład "tak rozumiejący dziś Putina Helmut Schmidt uznał pucz generała Jaruzelskiego za konieczny".
Zdaniem Martina dzisiejsza postawa Niemiec świadczy o braku odwagi i o tym, że władze nie wyciągnęły wniosków z przeszłości. "Niczym innym, niż brakiem pamięci nie można wytłumaczyć, dlaczego egzystencjalne obawy Polski albo nie odgrywają żadnej roli w obecnej debacie, albo ochoczo deklasowane są jako rosyjskofobiczne resentymenty kamikadze-romantyków na skraju Europy" – podsumowuje.
Źródło: "Die Welt"