
Brzmi nieprawdopodobnie, ale to nie żart. Jeden z komorników anonimowo zwrócił się do Krajowej Rady Komorniczej, aby ta zajęła się posłanką Staroń "tak robiono to w latach 80-tych". Powód? Autorowi donosu nie podoba projekt nowelizacji ustawy o komornikach, nad którym pracuje posłanka. Sprawa trafiła do prokuratury.
REKLAMA
Skandaliczny wpis na wewnętrznej liście dyskusyjnej komorników pojawił pojawił się w połowie kwietnia, po emisji w telewizji programu na ich temat - donosi "Gazeta Wyborcza". Staroń wystąpiła wówczas w roli komentatora.
Jego autor pisał wprost o rozpracowaniu posłanki Platformy Obywatelskiej [pisownia oryginalna]. - Prosiłbym KRK [Krajową Radę Komorniczą - przyp. naTemat], by rozważyła wynajęcie biura detektywistycznego, które podejmie się rozpracowania tej tam posłanki staron. Oczywiście pod kątem procesowym ustalić kontakty, kogo faktycznie reprezentuje, kto inspiruje ją do działania przeciwko samorządowi, tak jak to porządnie w latach 80. robiono (wszyscy wiemy, o co chodzi). Zgromadzony materiał można później wykorzystać. Naprawdę są rzeczy, o których posłom się nie śniło.
Lidia Staroń złożyła zawiadomienie do prokuratury i nie kryje swojego oburzenia. - To niedopuszczalne i skandaliczne naciski. Jak można pisać o rozpracowaniu posłanki? - mówi w "Wyborczej". - Odwołanie się przez funkcjonariusza państwowego do praktyk, jakie miały miejsce w latach 80-tych (...) mogłoby w każdym wywołać nie tylko głęboki niesmak, ale również najczarniejsze skojarzenia, z groźbą pozbawienia życia włącznie - dodaje posłanka.
To nie pierwszy przypadek, kiedy komornicy starają się szukać haków na niewygodnych dla nich osób. Na listach dyskusyjnych dostało się również dziennikarce "Gazety Wyborczej" Małgorzacie Kolińskiej-Dąbrowskiej, która zajmuje się tematem komorników. - "Problemy natury finansowej pewnej znanej redaktor są powszechnie znane, przynajmniej wewnątrz spółki. Pewnie rękę do tych problemów przyłożył któryś z warszawskich kolegów [komorników]. Stąd te wyjątkowo ciepłe artykuły na nasz temat” - napisał anonimowo jeden z komorników. Dziennikarka również złożyła zawiadomienie do prokuratury.
Czy funkcjonariusze publiczni jakimi są komornicy poniosą odpowiedzialność za swoje działania? - Treść wypowiedzi będzie przedmiotem jej obrad w maju. Po tej analizie podjęta zostanie decyzja o dalszych krokach. Wpisy nie odzwierciedlają opinii całości samorządu komorniczego, ale jedynie zdanie ich autorów - mówi w "Wyborczej" Michał Lewandowski z biura prasowego Krajowej Rady Komorniczej.
Równie enigmatyczny jest resort sprawiedliwości, który stwierdza, że ocena wpisów należy do samych komorników i sugeruje wniesienie pozwu cywilnego.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
