Koniec z tańszym masłem. W tym roku czeka nas kolejna drastyczna podwyżka cen

Piotr Burakowski
Cena masła zaliczyła w ubiegłym roku ogromny skok. W październiku 2017 r. jego kostka kosztowała nawet ponad 6 zł. Teraz sytuacja się poprawiła, ale wygląda na to, że pod koniec 2018 r. czeka nas kolejna drastyczna podwyżka. Z miesiąca na miesiąc masło będzie stopniowo drożało, nie zaś – jak do niedawna – taniało. To problem, który wielu uderzy po kieszeni.
Prognozuje się, że w 2018 r. czeka nas kolejna już w ostatnich latach podwyżka ceny masła. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Eksperci przewidują, że w 2018 r. na rynek nie zostanie wprowadzona wystarczająca ilość masła, co doprowadzi do wzrostu cen. Ostatnie podwyżki wynikały m.in. z tego, że produkcja nie nadążała za popytem – wręcz spadała. Problem dotyczy nie tylko naszego kraju, ale i reszty Europy. Dla niejednego Polaka jest to poważny problem. – Moja babcia zawsze kupuje osełkę, która starcza dla czterech osób na tydzień. Gdy zobaczyła nową cenę, o mało się nie przewróciła. Dla niej 10 zł tygodniowo to bardzo dużo – powiedziała w ubiegłym roku naTemat pracownica Biedronki.


Okazało się, że politycy nie robią sobie z tego powodu żadnego problemu. – Na drugi raz proszę dzwonić do mnie w poważniejszej sprawie – zareagował po naszym telefonie jeden z posłów PiS i się rozłączył. Inny przyznał zaś, że nie jest kompetentny. Pociągnięty za język powiedział, że nie wie o cenach masła. Nie wie, ile kosztuje, nie ma pojęcia, że zdrożało i o ile. – Przyznam, że bardzo często robię zakupy, ale nie zwróciłem uwagi na zmiany cen. Nie umiem tego skomentować – przekonywał. Przypomnijmy zresztą, że Jarosław Kaczyński wybrał się pewnego razu na zakupy spożywcze, które wydały mu się "drożyzną", bo sam ich nigdy nie robił. – Oczywiście moglibyśmy iść do Biedronki, ale Biedronka to jest jednak sklep dla najbiedniejszych – skomentował prezes PiS, wykazując się ogromną ignorancją.

Pamiętajmy jednak, że wysoki koszt masła nie jest niczym nowym. – W przeciągu dwóch lat nastąpił bardzo duży skok cen. Nawet promowane masło zaczęło wyraźnie drożeć już w listopadzie 2016 r. Apogeum było w październiku ubiegłego roku. Tak silną dynamikę określa się w mediach jako historyczną. Problem został dodatkowo nagłośniony po ogłoszeniu przez Francję deficytu tego produktu na rynku jesienią 2017 r.. Warto też dodać, że obecnie popyt na tłuszcz mleczny jest nadal bardzo wysoki i sytuacja różnie może się dalej potoczyć – powiedziała Portalowi Spożywczemu Monika Rybczak z HiperCom, firmy zajmującej się analizą rynku detalicznego.

źródło: Portal Spożywczy